Polak odcięty od internetu? To możliwe, bo obecna sieć mobilna wkrótce się zapcha. Lekarstwem ma być 5G

Polak odcięty od internetu? To możliwe, bo obecna sieć mobilna wkrótce się zapcha. Lekarstwem ma być 5G

Polacy, młodsi i starsi, żądają dostępu do sieci komórkowej, w tym mobilnego internetu. Sieć LTE jest w wielu miejscach niedostępna. W dodatku korzystamy z niej tak intensywnie, że wkrótce się zatka. „Przeciętny krakowianin wysyła i odbiera każdego roku o połowę więcej danych niż w poprzednim. Istniejące sieci tego nie uniosą” – ostrzegają operatorzy. Dlatego państwo sprzyja rozwojowi technologii.

 

Niektórzy się tego obawiają. Czy słusznie? Odpowiedź na to pytanie staraliśmy się uzyskać podczas redakcyjnej debaty z udziałem wiceminister cyfryzacji, Wandy Buk oraz naukowców, lekarzy i przedstawicieli tej części krakowian, wśród których postęp technologii radiowej budzi obawy.

 

Dzięki sieci 5G kardiolog z Collegium Medicum UJ odbierze błyskawiczny sygnał o stanie przedzawałowym mieszkańca Krowodrzy lub Liszek – i uratuje mu życie. Dziś często brakuje do tego minut. 5G nam je da. Nasze pralki, lodówki, telewizory, systemy grzewcze, okna, drzwi, auta, rowery, a nawet… pieluchy zaczną inteligentnie działać, poprawiając komfort życia, co przy starzejącym się szybko społeczeństwie odegra olbrzymią rolę. Nastąpi przełom w przemyśle czasu wolnego. Będziemy mogli oglądać wielkie wydarzenia w świecie – od newsów przez mecze i koncerty po Oscarowe gale – w czasie rzeczywistym, przy dojmującym wrażeniu fizycznej obecności na miejscu.

 

Filmy w rozdzielczości kilka razy większej niż 4K ściągną nam się na TV lub smartfon w mgnieniu oka – w dowolnym miejscu globu… Sieci telekomunikacyjne kolejnej generacji – zwanej 5G (dziś funkcjonują 2G, 3G i 4G, głównie w technologii LTE) – mają za parę lat zrewolucjonizować nasze życie: od codziennej komunikacji, przez pracę i rozrywkę po medycynę i inne nauki. Mało kto coś o nich wie, a już narosło wokół nich mnóstwo mitów – a wraz z nimi tyleż wielkich nadziei, co wielkich strachów. Te drugie dotyczą m.in. sieci przekaźników 5G, która ma być gęstsza niż w sieciach poprzednich generacji, za to – jak zapewniają operatorzy i producenci sprzętu – o wiele mniej energochłonna, dzięki przekaźnikom o dużo niższej mocy, zapewniającym przy tym nieosiągalną dotąd jakość sygnału.

 

Aura nowości, marketingowe podbijanie bębenka przez branżę telekomunikacyjną przy jednoczesnym trudnym dostępie do informacji z wiarygodnych źródeł – wszystko to wytworzyło klimat sprzyjający mnożeniu nieporozumień i mitów opartych na niewiedzy, a czasem wręcz – złej woli. Jedni ludzie – a dotyczy to także części mieszkańców Krakowa i Małopolski – autentycznie boją się „niesprawdzonej nowości” i jej oddziaływania na środowisko człowieka, bo od lat odnoszą wrażenie, iż gwałtowny rozwój technologii telekomunikacji mobilnej nie jest należycie kontrolowany przez publiczne instytucje mające stać na straży przestrzegania prawa.

 

Wiele krytycznych uwag na ten temat przyniósł tegoroczny raport NIK – wskazując decydentom konkretne rozwiązania legislacyjne i organizacyjne, mające usunąć problem. Są też ludzie – nieliczni, ale głośni i aktywni – którzy mnożą i rozpowszechniają mity, bo są wyznawcami spiskowych teorii na każdy temat (od lądowania kosmitów w Roswell po globalną zmowę producentów szczepionek), lubią sensację lub zwyczajnie z niej żyją; niektórzy wręcz zarabiają na ludzkich strachach, sprzedając przerażonym ludziom rzekome „lekarstwa” i gadżety. Sprawę komplikuje fakt, że na temat telekomunikacji mobilnej, w tym będącej w Polsce w fazie testów sieci 5G, wypowiadają się często ludzie mający wprawdzie tytuły naukowe, ale nie będący specjalistami w tej dziedzinie.

 

Przypomnijmy, że Andrew Wakefield, który 21 lat temu zapoczątkował ruch antyszczepionkowców, był gastroenterologiem. Wkrótce okazało się, że jego głośny – opublikowany w nobliwym piśmie – artykuł o rzekomym związku szczepionek z autyzmem u dzieci został oparty na sfałszowanych badaniach, a jego autor dostał zań horrendalne 435 tys. funtów „wynagrodzenia” od prawników działających na zlecenie rodziców żądających odszkodowań od koncernów farmaceutycznych za rzekome szkody wywołane przez szczepionki.

 

Mimo zdemaskowania wierutnego kłamstwa, ruch antyszczepionkowy rozwija się w najgorsze, zbierając w wielu miejscach globu śmiertelne żniwo. W przypadku telekomunikacji sytuacja jest bardziej skomplikowana, bo – choć naukowcy zajmujący się od lat badaniem pola elektromagnetycznego, w tym fal radiowych, przekonują, iż przy zachowaniu zdrowego rozsądku i szanowaniu ustaleń nauki, nie ma mowy o żadnym zagrożeniu dla człowieka – to trzeba ustalić dopuszczalne prawem (w domyśle: bezpieczne dla ludzi) poziomy natężenia i mocy urządzeń – od przekaźników po smartfony, routery, komputery, telewizory itp. Nasz świat jest nafaszerowany sprzętem wymagającym w coraz szerszym stopniu dostępu do internetu. Niedługo trudno będzie zrobić pranie bez szybkiego wi-fi. Ktoś się zaśmiał? A ilu klientów w zwykłym sklepie osiedlowym odejdzie z kwitkiem, nie mając jak zapłacić za zakupy, jeśli padnie internet? Moce, natężenia, normy, odległości od masztów oraz potencjalny wpływ telekomunikacji na ludzkie zdrowie – wszystko to jest dla przeciętnego człowieka wiedzą tajemną. Tym bardziej budzi niepokój – i gorące spory.

 

W wielu miejscowościach, zwłaszcza w Krakowie, działają już od dłuższego czasu silne społeczności zaniepokojone – w ich opinii – niekontrolowanym rozwojem telekomunikacji. Równocześnie – jak podkreśla rząd – bez silnego zaangażowania w rozwój 5G Polska nigdy nie wstąpi do ekskluzywnego klubu najzamożniejszych krajów świata, ba, grozi jej marginalizacja, popadnięcie w zaścianek. Jako się rzekło, 5G napędzać bowiem będzie – lub nie – wszelkie dziedziny naszego życia.

 

 

aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0