Polacy coraz częściej sięgają po piwa kraftowe. Jakie to…?

Polacy coraz częściej sięgają po piwa kraftowe. Jakie to…?

Polacy coraz częściej sięgają po piwa kraftowe. To te z małych browarów rzemieślniczych, które smakiem i aromatem biją na głowę międzynarodowe jasne lagery, bez zapachu i goryczki, przypominające wodę. Małe browary stawiają na jakość, a nie na ilość, więc walki z koncernami raczej nie wygrają, choć będą chciały uszczknąć jak najwięcej kawałków z tego piwowarskiego tortu.

 

– Po okrzepnięciu na rynku, browary rzemieślnicze rzucają wyzwanie tym działającym od lat i teraz zamierzają grać też na ich połowie boiska – zauważa Tomasz Kopyra z blogu blog.kopyra.com, najpopularniejszy ekspert od piwa w Polsce, autor słynnego już powiedzenia, że „życie jest zbyt krótkie, by pić kiepskie piwo”. Choć mieszka w Obornikach Śląskich, a nie w Kielcach, to nóż mu się w kieszeni otwiera, kiedy słyszy jak ludzie używają określenia „złocisty trunek”. – Boleję nad tym, bo przecież są piwa białe, żółte, czerwone, brązowe czy czarne jak smoła – wymienia. Znany bloger obala również wiele innych mitów, o których pisze w swej bestsellerowej książce „ Piwo. Wszystko, co musisz wiedzieć, żeby nie wyjść na głupka”. Przeczytać w niej można również o plotkach na temat byczej żółci, która ma zastępować chmiel, o spirytusie gorzelniczym dolewanym do piw albo o pogłoskach, że koncerniaki powstają z koncentratów. Znajdziemy też odpowiedź na odwieczne pytanie, czy brzuch jest od piwa. Otóż nie, brzuch jest na piwo.

 

Pierwszy był Atak Chmielu

 

Mimo że od początku piwnej rewolucji w Polsce minęło siedem lat, to zainteresowanie kraftem nie maleje. A wręcz przeciwnie. Największa w tym zasługa właśnie Tomasza Kopyry, od którego kanału na Youtube zaczynał każdy domowy piwowar. Pierwszym piwem z tzw. nowej fali był Atak Chmielu z browaru Pinta, mający premierę na Wrocławskim Festiwalu Dobrego Piwa w 2011 r. Przed tą datą powstawało kilkadziesiąt nowych piw rocznie, podczas gdy w 2016 r. było ich już 1500. Mieliśmy wówczas 80 browarów rzemieślniczych z własną warzelnią, a dziś jest ich 236 plus około 150 kontraktowych. Ich liczba ciągle rośnie także na Dolnym Śląsku, gdzie jest 25 browarów z własną warzelnię i kilkanaście kontraktowych. Najbardziej rozpoznawalnymi są Widawa, Stu Mostów, Profesja, Doctor Brew (przejął Browar Lwówek), natomiast do tych, które powstały niedawno należy zaliczyć: Wagabundę z Niechlowa, Dolinę Bobru z Wlenia, Wieżycę z Sobótki, Zielone Wzgórza z Sulistrowiczek czy Bielawską Wytwórnia Napojów.

 

Lepsze niż w sklepach

 

Na świecie piwna rewolucja rozpoczęła się jakieś 40 lat temu w Stanach Zjednoczonych, gdzie, podobnie jak do niedawna u nas, rynek był zdominowany przez trzy koncerny i praktycznie można było kupić tylko jeden rodzaj piwa – jasny lager. To spowodowało, że zaczęła rosnąć ilość domowych piwowarów, którzy warzyli piwa znacznie lepsze, niż w sklepach, więc potem zaczęli to robić zawodowo. W Niemczech i w Czechach rewolucji na taką skalę nie widać, gdyż tam nie było aż tak źle, a u nas koncerny „zaorały” wszystko. Na szczęście przyszedł kraft, który na tym „zaoranym” polu rozkwita. Przeciętny Niemiec czy Czech gustuje w bardzo skonkretyzowanym smaku, natomiast Polak jest otwarty na nowości, jak piwo pachnące owocami tropikalnymi lub czekoladą, czy leżakowane w dębowych beczkach po bourbonie lub koniaku.

 

Jasny lager wraca do łask

 

Ostatnio jednak i na tym polu można zauważyć zmiany. Tomasz Kopyra: – Obserwujemy zwrot browarów kraftowych w kierunku jasnych lagerów, do których piwna rewolucja była trochę w opozycji. Stawiała przede wszystkim na piwa górnej fermentacji, zaś z dolnej fermentacji przychylnym okiem patrzyła tylko na portery bałtyckie. Ma to kilka uzasadnień. Pierwszym jest chęć odróżnienia się od piwa masowego, bezsmakowego, którego synonimem jest jasny międzynarodowy lager. Z drugiej strony uwarzenie jasnego lagera na najwyższym światowym poziomie jest po prostu bardzo trudne technologicznie i wymaga długiego czasu leżakowania. Wśród zawodowych piwowarów to właśnie jasny lager jest prawdziwym sprawdzianem umiejętności i dowodem kunsztu piwowarskiego. Mimo podobnej nazwy, jest to piwo o wiele bogatsze w smaku, z wyraźniejszą goryczką, chmielowym aromatem i solidnym kręgosłupem słodowym, których próżno szukać w piwach koncernowych.

 

Wygrał dortmunder

 

I właśnie piwo w tym stylu zdobyło tytuł Kraftu Roku 2018 w 12. edycji Konkursu Piw Rzemieślniczych, którego wyniki ogłoszono podczas listopadowych Poznańskich Targów Piwnych. Grand Jury wybrało piwo Janusz Moczywąs uwarzone przez Filipa Lisa i Mateusza Waszczuka w Browarze Waszczukowe z Czarnej Białostockiej. – To styl dortmunder, czyli jasny lager wywodzący się z okolic Dortmundu, charakteryzujący się tym, że warzony jest na twardej, mocno zmineralizowanej wodzie. Jest dość rzadki, nawet w Niemczech – wyjaśnia Tomasz Kopyra, który był przewodniczącym komisji sędziowskiej. Ponadto w składzie jury znalazło się 14 sędziów zagranicznych z takich krajów jak Czechy, Holandia, Japonia, Niemcy, Panama, Portugalia, Szwecja i USA oraz 21 sędziów certyfikowanych Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych. Gremium to przyznało medale w 49 kategoriach piwnych (w 2017 r. było ich 40) i 1 kategorii miodów pitnych. W sumie 35 złotych, 41 srebrnych i 36 brązowych.

 

Dolny Śląsk w konkursie

 

Do konkursu zgłoszono ponad 600 piw i 30 miodów pitnych, co stanowiło wzrost o 20% względem edycji ubiegłorocznej. Liczba polskich browarów biorących udział w konkursie przekroczyła 100, co oznacza że w KPR wziął udział co trzeci z funkcjonujących w Polsce browarów. Obecnie tempo ich powstawania to jeden na tydzień. Co osiągnęły w konkursie browary z Dolnego Śląska? Nepomucen: dwa złota (American Pale Ale – Labirytm, Sour Ale z owocami – Jose) i srebro (Polskie Ale – No To Hop); Widawa: złoto (Specjalny Porter Bałtycki – Baltic Smoked Porter 24), dwa srebra (Inny Jasny Lager – Simcoe Pils, West Coast IPA – Tropical Storm IPA) i brąz (Dry Stout – Liberty Stout); Prost: złoto (Inny Jasny Lager – AHOP) i brąz (American Pale Ale – APA); WBREW: złoto (Piwo Niskoalkoholowe i bezalkoholowe – Berlin-air Weisse); Bielawska Wytwórnia Napojów: srebro (Bursztynowy Lager – Bursztynowe); Warsztat Piwowarski: srebro (piwo z owocami – Frutal); Doctor Brew: brąz (Czeski Jasny Lager – Rodowite Pils); Złoty Pies: brąz (White IPA – Spaniel White IPA).

 

Opłaca się w pubach

 

Jak widać, dolnośląski kraft to krajowa czołówka. Multitapów, w których można się napić dobrego rzemieślniczego piwa we Wrocławiu nie brakuje. Ostatnio otwarła się Pinta, jest Dr Brew, AleBrowar, Kontynuacja czy pub w browarze Stu Mostów. Wszystkie, szczególnie w weekendy, mają pełne obłożenie, mimo że półlitrowe piwa kosztują ponad 10 zł. Z jednej strony Polacy narzekają więc, że są takie drogie, a z drugiej coraz chętniej po nie sięgają. Tak to tłumaczy Tomasz Kopyra: – To mit, że piwa rzemieślnicze są drogie. One są drogie tylko w odniesieniu do piw butelkowych wielkich koncernów, których lagery w sklepach można kupić za 2-3 zł. W przypadku piw lanych, w pubach czy restauracjach, szczególnie w dużych miastach, ta różnica w cenie jest już znacznie mniejsza. Piwa koncernowe kosztują tam około 10 zł, podczas gdy rzemieślnicze 12-16 zł. Można zatem powiedzieć, że za koncerniaki w pubach płacimy 4-5 krotnie więcej, zaś za piwa kraftowe tylko dwa razy więcej niż w sklepach. Wynika z tego, że w pubach bardziej opłaca się pić krafty.

 

Niskoprocentowy trend

 

Kultura piwna nie ma u nas zbyt długich korzeni, ponieważ przez 200 ostatnich lat byliśmy w kręgu cywilizacji wódczanej. Jednak gdy upadł komunizm, duże koncerny nie szczędziły pieniędzy na drogie reklamy i picie piwa stawało się coraz bardziej modne. Dziś Polacy coraz częściej kupują piwa bezalkoholowe, a właściwie niskoalkoholowe, jak 1 na 100 Kormorana. Jest podaż, a więc pojawił się i popyt. W Polsce przez jakieś 20 lat nie kształciło się piwowarów, zaś ci, którzy fach ten zdobyli wcześniej, byli bardziej technologami produkcji, a nie piwowarami. Ale jak mogło być inaczej, skoro kiedyś warzyło się jeden styl piwa plus ewentualnie Porter Bałtycki, a dziś warzy się sto stylów i ciągle powstają nowe. Według Tomasza Kopyry, w naszym kraju jest miejsce na jakieś 600-800 browarów. Jak mówi, niekończąca się podróż wciąga, a właśnie w taką podróż zabierają nas piwa kraftowe, kiedy wchodzimy do pubu lub sklepu i spostrzegamy, że nie musimy pić ciągle tego samego, bo co kilka dni pojawia się coś nowego, godnego skosztowania.

 



COMMENTS

WORDPRESS: 0