HomeMałopolskie

Podhale znów pęka w szwach! Szczyt sezonu widać tu na każdym kroku

Podhale znów pęka w szwach! Szczyt sezonu widać tu na każdym kroku

Na Krupówkach, górskich szlakach, w karczmach, a nawet izbie przyjęć zakopiańskiego szpitala… We wszystkich tych miejscach doskonale widać, że na Podhalu na dobre rozpoczął się wysoki sezon turystyczny. O ile w pierwszych dwóch tygodniach lipca część górali narzekało, że gości jest mniej niż zazwyczaj, to teraz wydaje się, że wszystko wróciło do normy i Podhale jest wypełnione gośćmi, jak gdyby nigdy nie słyszano tu o żadnej pandemii.

– W Zakopanem i okolicy cały czas można jeszcze znaleźć wolne miejsca noclegowe, ale jest ich niewiele – mówi osoba zajmująca się pośrednictwem w wynajmie kwater. – Sprawdziło się prawidło obserwowane u nas od lat, że tak naprawdę sezon wakacyjny wchodzi w górach na swój szczyt po 15 lipca. Gości naprawdę jest u nas teraz bardzo dużo. Wystarczy przejść się po Krupówkach czy stanąć przed wejściami na szlaki, by to zaobserwować. Słowa mężczyzny potwierdzają też dane z popularnego portalu Booking.com. Gdy próbowaliśmy wyszukać na nim nocleg od dziś (czwartek 16 lipca) do najbliższej niedzieli system poinformował nas, że w Zakopanem i okolicznych miejscowościach zajętych jest już 80 procent wszystkich miejsc. Te które zostały to albo bardzo drogie, luksusowe oferty albo budżetowe pokoje gościnne w cenie ok. 80 zł doba za pokój dwuosobowy.

 

Śmiało można więc powiedzieć, że tegoroczne ceny noclegów w Tatrach są niższe niż te z zeszłego roku. – Ja osobiście obniżyłem swoje ceny o około 10 złotych za dobę od osoby (z 55 na 45 zł) – mówi Tomasz Braun, kwaterodawca z Zakopanego. – Dzięki temu mam gości. Lepiej zarobić cokolwiek niż nic. Wiele osób wyszło z takiego samego założenia. Turyści powoli wracają też na baseny termalne działające w okolicy Tatr czy biorą udział w spływie Przełomem Dunajca. Tu od kilku dni po rzece płynie nawet kilkadziesiąt tratw dziennie. Oczywiście najwięcej turystów spędza jednak urlop w Tatrach. W miniony weekend znów trzeba było odstać nawet kilkadziesiąt minut w kolejce do wejścia na kopułę szczytową Giewontu.

 

– Ogólnie na szlakach naprawdę zrobiło się tłoczno – mówi Ewa Brzęcka, turystka z Wałcza. – To fajny widok, bo pokazuje, że szczyt epidemii chyba mamy za sobą i ludzie wracają do normalnego życia. Z drugiej strony wiadomo, że po górach fajniej się chodzi, gdy nie ma tłumów. Dlatego ja wybieram mniej uczęszczane szlaki w Tatrach Zachodnich czy na Słowacji. Dziś ponownie największe tłumy można spotkać na szlaku do Morskiego Oka. Ten jest już otwarty po tym, jak tydzień temu układano nowy asfalt na odcinku drogi pomiędzy parkingiem na Włosienicy (tu kończą swoją trasę wozy konne wiozące turystów a samym stawem). Za blisko 2 kilometry nowej nakładki asfaltowej w tym miejscu Tatrzański Park narodowy zapłacił około 700 tys. zł.

 

To jednak nie koniec utrudnień, z jakimi powinni w najbliższym czasie liczyć się turyści. Od wtorku (14 lipca) do odwołania zamknięty będzie szlak prowadzący z Doliny Gąsienicowej na Przełęcz Krzyżne – informuje Tatrzański Park Narodowy. Wszystko z powodu remontu jaki będzie prowadzony w tym miejscu. Chodzi o trasę prowadzącą przez Dolinę Pańszczycy. Niestety nie wiadomo, jak długo będzie ona zamknięta. Powodem takiej decyzji są zaplanowane tam prace remontowe. Na jedną z najpiękniejszych widokowo tatrzańskich przełęczy będzie można zatem wejść tylko od strony Doliny Pięciu Stawów Polskich, tam też będziemy musieli zejść kończąc na Krzyżnem wędrówkę Orlą Percią.

 

Co ważne roboty remontowe prowadzone są też na szlaku prowadzącym z Brzezin do schroniska Murowaniec w Dolinie Gąsienicowej. Tu robotnicy będą się “krzątać” w najlepszym wypadku aż do października. Szlak będzie jednak cały czas otwarty, a piechurzy mogą spodziewać się jedynie okresowych utrudnień. Zwiększoną liczbę osób na szlakach od razu zauważono też na izbie przyjęć zakopiańskiego szpitala. Tu w ostatnich dniach lawinowo rośnie liczba osób zgłaszających się z różnymi kontuzjami. Głównie są to złamania i zwichnięcia. – Teraz każdej doby, szczególnie przy słonecznej pogodzie trafia tam około 40 pacjentów, część z nich ma na tyle poważne obrażenia, które wymagają leczenia szpitalnego na zakopiańskiej urazówce – mówi doktor Marian Papież, kierującym Oddziałem Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej zakopiańskiego szpitala

 

aip

COMMENTS