HomePOLSKAPodlaskie

Padła kolejna, trzecia klacz w Janowie Podlaskim. Amra należała do Shirley Watts

Padła kolejna, trzecia klacz w Janowie Podlaskim. Amra należała do Shirley Watts

Jak się nieoficjalnie dowiedziała Agencja Informacyjna Polska Press, w nocy z piątku na sobotę w warszawskiej klinice chorób dużych zwierząt Wolica padła klacz Amra należąca do Shirley Watts, żony perkusisty zespołu Rolling Stones Charli’ego Wattsa. Klacz była wypożyczona do Janowa Podlaskiego.

To już druga klacz tej właścicielki, która padła w Polsce. Wcześniej, 16 marca, padła klacz Preria, również ze stadniny Halsdon Arabians należącej do Shirley Watts.

Jak się nieoficjalnie dowiedziała AIP, przyczyną zgonu Amry była kolka jelitowa, podobnie, jak w przypadku Prerii. Klacz została przetransportowana ze stadniny w Janowie do kliniki Wolica, gdzie nie dało się jej już uratować i trzeba było uśpić.

Informacje te uzyskaliśmy w dwóch źródłach, które chcą pozostać anonimowe.

W sumie w ostatnich miesiącach w Janowie Podlaskim padły już trzy klacze i za każdym razem przyczyną była kolka jelitowa. W październiku ubiegłego roku padła klacz Pianissima. To posłużyło nowym, mianowanym przez PiS władzom Agencji Nieruchomości Rolnych za jeden z pretekstów do odwołania wieloletniego prezesa janowskiej stadniny, cenionego także na świecie hodowcy Marka Treli.

Amra zaledwie przed kilkoma dniami opuściła klinikę Wolica w Warszawie, dokąd została przywieziona specjalnie po to, by się wyźrebiła. Urodziła tu ogierka, który pozostanie w polskiej hodowli.

Nie wiadomo, jak ANR i kierownictwo stadniny zareaguje na śmierć Amry. Po zgonie Prerii wszczęto postępowanie prokuratorskie mające wyjaśnić jej przyczyny.

Zgon klaczy Prerii nastąpił w pierwszym dniu urzędowania nowo powołanego dyrektora ds. hodowlanych w Janowie, 28-letniego Mateusza Jaworskiego. To on, oraz p.o. prezesa Marek Skomorowski byli ostatnimi, którzy widzieli klacz Prerię na wybiegu. Przeciwnicy zmian w hodowli polskich koni arabskich sygnalizowali wówczas, że powód odwołania Marka Treli (śmierć Pianissimy) był zatem absurdalny.

Po śmierci Prerii na polecenie kierownictwa ANR wszczęto postępowanie mające wyjaśnić przyczyny zgonu klaczy. Eksperci ds. leczenia koni twierdzą, że kolka to częsta przypadłość występująca u koni i w niektórych przypadkach kończy się śmiercią zwierzęcia.

Nowe kierownictwo stadniny na tyle przestraszyło się po zgonie Prerii, że przed Wielkanocą klacz Amrę, która była źrebna, przewieziono do kliniki Wolica w Warszawie, by tu się wyźrebiła. Normalnie klacze wyźrebiają się w stadninach.

P.o. prezesa Marek Skomorowski tłumaczył AIP, że ze względu na bezpieczeństwo klaczy i źrebięcia podczas porodu i termin wyźrebienia, który wypadał w okresie Świąt Wielkanocnych, Zarząd SK Janów Podlaski postanowił przewieźć klacz Amrę do kliniki w Warszawie.

W janowskiej stadninie pozostają jeszcze dwie klacze wydzierżawione ze stadniny Halsdon Arabians, należącej do Shirley Watts. Są to klacze Pieta i Augusta. Jedna ma się wyźrebić w maju, druga w czerwcu.

COMMENTS