HomePOLSKAŁódzkie

Pacjent-psychopata zaatakował w szpitalu w Zgierzu. Są ranni

Pacjent-psychopata zaatakował w szpitalu w Zgierzu. Są ranni

Tego dyżuru personel oddziału odwykowego zgierskiego szpitala z pewnością długo nie zapomni. Około godziny 22.30 jeden z pacjentów przywieziony parę godzin wcześniej z powodu tzw. ciągu alkoholowego, uderzył w twarz pielęgniarkę. Wcześniej zakomunikował jej, że właśnie wychodzi do domu.

* Pobił lekarza i pielęgniarkę * Poranił nożem pacjentów leżących na sali * Rzucił się na wezwanych przez szpital policjantów * Szpital Wojewódzki Zgierz * Podciął sobie żyły i mimo natychmiastowej reanimacji zmarł z wykrwawienia. Roztrzęsiona siostra pobiegła po lekarza, a gdy ten przyszedł do sali pobudzony pacjent rzucił się z pięściami także i na niego. Medyk otrzymał kilka ciosów, ale to był dopiero początek prawdziwego horroru. Po chwili w ręku pacjenta pojawił się 15-centymetrowy nóż kuchenny, z którym rzucił się na Bogu ducha winnych, śpiących już w swoich łóżkach, innych pacjentów. – To była prawdziwa jatka – opowiada jeden ze świadków całego zajścia. – Machał tym nożem na oślep i wrzeszczał przy tym, że nas wszystkich pozabija. Zdarł kołdrę z jednego łóżka i pociął ostrzem nogi leżącego tam mężczyzy. Drugi zerwał się i chciał uciec z sali, ale dopadł go i parę razy wbił mu noż w brzuch. Pozostali pacjenci uciekali w popłochu, część pozamykała sie w innych salach albo w WC. Nikt nie był w stanie zapanować nad szalejącym furiatem, dlatego personel wezwał policję. Po kilku minutach przyjechało dwóch mundurowych, ale i oni mieli problem z okiełznaniem wymachującego nożem mężczyzny. W międzyczasie nożownik, widząc, że nie ma szans na ucieczkę, podciął sobie żyły. Cały we krwi walczył jeszcze z policjantami, ale po chwili runął na ziemię. Mimo natychmiastowej akcji ratunkowej zmarł na skutek wykrwawienia. – Pracuję w tym szpitalu od 9 lat, ale takiego zdarzenia nie pamiętam i nie życzę nikomu przeżyć coś takiego – mówi dr Arkadiusz Olędzki, zastępca dyrektora WSS w Zgierzu.

 

– Nic nie wskazywało na to, że ten mężczyzna targnie się na swoje życie, ani też że porani innych pacjentów i zaatakuje personel. Specjalny zespół ma wyjaśnić okoliczności tego zdarzenia. Pracownikom oddziału będącym wtedy na dyżurze pomogli psycholodzy, otrzymali też kilka dni urlopu. Dyrekcja szpitala otwarcie mówi, że po incydencie nie została zwiększona ochrona na oddziale odwykowym, bo placówki nie stać na zatrudnienie dodatkowych ludzi. Zresztą nawet gdyby było tam więcej ochroniarzy, to i tak nie udałoby się zapobiec wniesieniu przez mężczyznę na oddział noża, bo nikt z personelu nie ma prawa kontrolować bagażu pacjentów. Tymczasem dotychczasowe ustalenia prokuratury wskazują, że nóż mógł być własnością agresora.

 

– Jeden z przesłuchiwanych przez nas świadków stwierdził, że widział jak przed napadem szału mężczyzna ten schylał się do swojej torby – mówi Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi. – To mogłoby wskazywać na fakt, że użyty noż został przez niego przyniesiony z domu. Będziemy jeszcze tę hipotezę weryfikować poprzez okazanie noża konkubinie zmarłego. Przyczyny zgonu mężczyzny będą natomiast znane po przeprowadzeniu sekcji zwłok. Pielęgniarki pracujące na oddziale odwykowym po tym zdarzeniu mówią wprost, że boją sie o swoje zdrowie i życie. Trafiają tu agresywni pacjenci, szczególnie ci na tzw. głodzie alkoholowym. Ostatnio także coraz częściej pojawiają się ludzie po zażyciu dopalaczy, których psychika jest całkowicie zrujnowana. – W takim miejscu nigdy nie wiesz, co może sie wydarzyć i czy wrócisz z dyżuru do domu cała i zdrowa – mówi jedna z pielęgniarek. – Jest nas za mało, żeby dać sobie radę z rozjuszonym pacjentem, jak widać nawet lekarz był w tym przypadku bezradny. A ochrony pod ręka nie ma. Jesteśmy wszystkie wstrząśnięte tym co się stało i wciąż nie możemy dojść do siebie. Dyrekcja szpitala zamierza wypracować nowe procedury postepowania w podobnych przypadkach tak, by zapewnić bezpieczeństwo personelowi i chorym. Czy jednak okażą sie one skuteczne?

 

TS/Jacek Zemła (aip), Fot.

COMMENTS