Opozycja prześwietla majątek Miedwiediewa

Opozycja prześwietla majątek Miedwiediewa

O bogactwie rosyjskiej elity władzy mówi się tylko nieoficjalnie. Teraz opozycjoniści rosyjscy pokazali bajeczną willę, która ma należeć do premiera Dmitrija Miedwiediewa.

Zwykli Rosjanie z trudem próbują radzić sobie ze wzrostem cen żywności. W ciągu ostatnich dwóch lat wzrosły one o jedną trzecią. W takim momencie – na dwa dni przed wyborami parlamentarnymi, które odbyły się w minioną niedzielę – pojawiła się nagranie wideo, które z pewnością nie spotkało się z ich życzliwym przyjęciem. Premier Dmitrij Miedwiediew jest szczęśliwym właścicielem wiejskiej nieruchomości o wartości – bagatela! – 350 mln funtów (407 mln euro). Oto kłopoty przywódców.

Działacze opozycji antyputinowskiej i antykorupcyjnej zamieścili w sieci wykonany za pomocą drona filmik pokazujący okazałą nieruchomość Miedwiediewa. Opozycja twierdzi, że jej powierzchnia jest 30 razy większa od powierzchni Placu Czerwonego i zajmuje 80 hektarów. Czołowy działacz rosyjskiej opozycji Aleksiej Nawalny zamieścił w internecie także wyciekłe zdjęcia znajdujących się na terenie posiadłości basenu i sali do uprawiania jogi. Nieruchomość otacza wysokie niemal na dwa metry ogrodzenie. Na jej terenie znajduje się pałacyk, liczne zabudowania mieszkalne, trasa narciarska, basen z wodospadem, trzy lądowiska dla śmigłowców i specjalne wieże komunikacyjne. Teren leży na brzegami Wołgi nieopodal miasteczka Plos około 400 km na północny wschód od Moskwy. Nawalny, który prowadzi Fundację Walki z Korupcją, zamieścił w sieci wpis informujący, że posiadłość w imieniu Dmitrija Miedwiediewa nabyła i odrestaurowała mało znana fundacja charytatywna DAR za pieniądze podarowane jej przez udziałowców rosyjskiego giganta gazowego [NOVATEK]. Jak podaje „Nowaja Gazieta” w czasie finalizowania transakcji zakupu nieruchomości w 2014 roku jej radą nadzorczą kierował kolega Miedwiediewa ze studiów prawniczych. – Nie mamy wątpliwości, że nie jest to wiejska posiadłość jakiegoś oligarchy, lecz Miedwiediewa – oświadczył Nawalny. Opozycjonista zamieścił też fotografię skopiowaną z oficjalnego konta Miedwiediewa na Instagramie, które elektronicznie lokuje je właśnie na terenie nieruchomości. W ubiegły piątek w mediach społecznościowych pojawiły się wpisy mieszkańców tej okolicy potwierdzające informacje podane przez Nawalnego. – Miedwiediew często przyjeżdża do swojej wiejskiej posiadłości. Wie o tym całe miasteczko – napisał jeden z nich.

„Nowaja Gazieta” informuje, że fundację DAR założyła firma należąca do Leonida Simianowskiego bogatego deputowanego do Dumy, który jest członkiem rządzącej jednej Rosji oraz Leonida Michelsona biznesmena i miliardera powiązanego z Kremlem. Ten drugi znalazł się w tym roku na liście „Forbesa” najbogatszych Rosjan. W 2011 roku Michelson twierdził, że doniesienia o jego inwestycjach w fundację są „znacznie przesadzone”. Rzeczniczka prasowa Miedwiediewa Natalia Timakowa potwierdziła, że premier spędza czas w tej posiadłości, ale dodała, że ani jej nie wynajmuje ani nie jest ona jego własnością. Oświadczyła też, że nieruchomość znajduje się pod ochroną Federalnej Służby Ochrony Federacji Rosyjskiej (FSO), która ochrania wszystkich przedstawicieli rosyjskiej elity władzy. Sam FSO zaprzeczyła później, że sprawuje ochronę nad tym obiektem.

Dmitrij Miedwiediew, który całkiem niedawno zapowiedział zubożałym emerytom, że w budżecie „nie ma pieniędzy” na podwyżki ich mizernych emerytur, zareagował na zarzuty poprzez zablokowanie niektórym opozycjonistom dostępu do swojego konta na Twitterze. Twierdzenia Nawalnego pojawiły się w bardzo drażliwym czasie zarówno dla samego Miedwiediewa, jak i Jednej Rosji. W tym miesiącu jej notowania w skali całego kraju spadły do najniższego od dwóch lat poziomu 31 proc. Przyczyna spadku leży w głębokiej recesji gospodarczej oraz często powtarzanych zarzutach o korupcję elity rządzącej. Partii Postępu Nawalnego nie dopuszczono do udziału w wyborach. On sam wzywał Rosjan do głosowania na jakąkolwiek partię oprócz Jednej Rosji. Ta jednak bez problemu utrzymała większość w Dumie. Tym bardziej, że Kreml – aby utrudnić zadanie opozycji – przyspieszył wybory z grudnia na wrzesień. W tym czasie większość Rosjan wciąż pozostaje na urlopach. Jedna Rosja obawiała się też niskiej frekwencji. Władimir Putin, który podpisał ostatnio ustawę stanowiącą mieszankę obstrukcyjnych i drakońskich przepisów mających chronić status quo i nie dopuścić do dostania się do Dumy działaczy opozycji, apelował do Rosjan o masowy udział w wyborach. W czasie poprzednich wyborów w grudniu 2011 roku doszło do wielu fałszerstw. Fakt ten stał się przyczyną masowych antyrządowych protestów ulicznych. W piątek przed niedzielnymi wyborami kandydat opozycyjnej Partii Narodowej Wolności (PARNAS) Jegor Sawin został zaatakowany w Nowosybirsku. Nieznany sprawca usiłował połamać mu palce. W tym samym czasie innego kandydata tego ugrupowania Andrieja Piwowara zatrzymała w Sankt Petersburgu policja. Przebywał akurat na kempingu. Na anektowanym w 2014 roku Krymie lokalne władze z góry zapowiedziały przedstawicielom ciał wyborczych, że frekwencja nie może być niższa niż 70 procent.

Marc Bennetts, Fot. Dreamstime



COMMENTS

WORDPRESS: 0