Oleśnica: 10-latek został odesłany ze złamaną ręką do domu

Oleśnica: 10-latek został odesłany ze złamaną ręką do domu

10-letni Patryk uwielbia piłkę nożną. Podczas jednego z treningów upadł na rękę. Jego mama zgłosiła się do naszej redakcji ku przestrodze.

Patryk od małego jest blisko ze sportem. Marzy o karierze piłkarskiej. W miniony wtorek 10-letni Patryk był na jednym z treningów. To właśnie wtedy chłopiec przewrócił się upadając niefortunnie na rękę. – Trener zadzwonił, a ja niezwłocznie przyjechałam – mówi nam pani Zofia, która udała się z synem do oleśnickiego szpitala. Jak opowiada nam pani Zofia, na Izbie Przyjęć nie było kolejki. – Udało nam się szybko dostać do lekarza, a ten zlecił wykonanie zdjęcia RTG. Tutaj też poszło sprawnie. Zrobiono dwa zdjęcia, bo jedno było niewyraźne i z powrotem trafiliśmy do lekarza – mówi nam kobieta, która dodaje, że właśnie od tego momentu pojawiły się trudności. – Kiedy zdjęcie pojawiło się na komputerze lekarza, ten starał się je odczytać. Starał się, bo porównywał je ze zdjęciami w sieci. Konsultował się też z innymi lekarzami, a na końcu wydał diagnozę i zalecenie: stłuczenie i okłady z Altacetu – opowiada nam pani Zofia.

 

10-letni Patryk wyszedł ze szpitala z ręką w chuście trójkątnej. Do końca wtorku i przez całą środę uskarżał się na dokuczliwy ból. – Denerwowaliśmy się bo ręka stawała się coraz bardziej nabrzmiała, a dziecko bardzo skarżyło się na ból. W czwartek mąż nie wytrzymał i po rozpytaniu znajomych pojechał do szpitala w Brzegu. Tam szybko okazało się, że syn już na zdjęciu wykonanym w oleśnickim szpitalu miał złamaną rękę – dodaje kobieta, która zwróciła się do nas z przestrogą.

 

Szpital odpowiada

 

Lekarz, który przyjmował chłopca w oleśnickim szpitalu zapewnia, że przeprowadzono dostępną w ramach izby przyjęć diagnostykę w postaci m.in. zdjęcia RTG. – Wykonane zdjęcie było słabej jakości. Wobec wątpliwości diagnostycznych porównałem zdjęcie RTG pacjenta z obrazem prawidłowego RTG – jest to postępowanie rutynowe stosowane również przez doświadczonych radiologów. Wobec dalszych wątpliwości poprosiłem o ocenę zdjęcia również drugiego lekarza specjalistę pełniącego tego dnia dyżur na oddziale chirurgicznym, który również nie stwierdził zmian pourazowych w wykonanym RTG. Lewą kończynę górną unieruchomiono przy pomocy chusty trójkątnej oraz zalecono jej elewację co jest standardowym postępowaniem przy urazach kończyn w tym złamaniach – poinformował nas lekarz i dodał, że podczas wizyty ma-my chłopca na izbie poinformowano kobietę, że zdjęcie będzie jeszcze ocenione przez radiologa zatrudnionego w szpitalu następnego dnia.

 

– Pacjent niepełnoletni został przyjęty do izby przyjęć z powodu małej dostępności chirurgów dziecięcych we Wrocławiu – dodał lekarz. Dlaczego zatem lekarze sprawujący dyżur odesłali chłopca w chuście, nie zalecając rodzicom konsultacji u specjalistów z chirurgii dziecięcej? – Dochowano należytej staranności informując matkę małoletniego o ocenie RTG przez specjalistę radiologa w dniu następnym. Oczywiście w przypadku wykrycia złamania szpital kontaktuje się z pacjentem celem kontynuacji leczenia – odpowiadał na nasze pytania Tomasz Uher, pełniący obowiązki dyrektora PZS w Oleśnicy.

 

Szpital przeprasza

 

Dlaczego więc nikt do rodziców nie zadzwonił skoro opis był robiony kolejnego dnia, a chłopiec cierpiał do czwartku, dopóki sami nie udali się do innego szpitala? – Po przeprowadzonych rozmowach z personelem medycznym pragnę przekazać, że przy każdym urazie również dziecka celem podstawowym jest udzielenie pomocy poprzez zmniejszenie cierpienia i jego dolegliwości. Każdy radiogram (red. zdjęcie RTG) jest oceniane w trybie ostro dyżurowym przez chirurga z izby przyjęć jak i również przez drugiego chirurga specjalistę z oddziału. W przypadku budzącym wątpliwości ocenę traktuje się jako wstępną do czasu dokonania oceny ostatecznej przez specjalistę radiologa. Do tego czasu pacjent zostaje zaopatrzony tymczasowo – w chustę trójkątną, longetę gipsową, stabilizator lub ortezę.

 

W razie stwierdzenia przez radiologa złamania pacjent zgłasza się do poradni celem dalszego leczenia, w tym przypadku postępowanie było zgodne z przyjętą zasadą. Zwykle pacjent lub rodzina samodzielnie odbierają opis RTG i zgłaszają się do izby przyjęć lub poradni chirurgicznej czy ortopedycznej. Takie postępowanie stosowane jest w większości Szpitali w Polsce. Ten przypadek pokazał, że należy zweryfikować funkcjonujące w szpitalu procedury tak, aby takie sytuacje nie miały miejsca – poinformował dyrektor i dodał, że: intencją lekarzy pracujących w szpitalu jest udzielenie szybkiej pomocy mając bowiem świadomość, że dostępność chirurgów dziecięcych we Wrocławiu jest ograniczona i wiąże się z wielogodzinnym oczekiwaniem na świadczenia. – Wyrażamy ubolewanie z powodu zaistniałej sytuacji i przepraszamy małego pacjenta oraz jego rodziców za niedogodności , które go dotknęły – dodał Tomasz Uher.

 

Karolina Jurek-Bugla aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0