Ojciec pociął nożem 6-letnią córkę w Dąbrowie Górniczej. Mariusz był agresywny, każdy się go bał – mówią sąsiedzi

Ojciec pociął nożem 6-letnią córkę w Dąbrowie Górniczej. Mariusz był agresywny, każdy się go bał – mówią sąsiedzi

Tragedia w Dąbrowie Górniczej wstrząsnęła mieszkańcami. Sąsiedzi przekonują jednak, że do dramatu mogło dojść już wcześniej, 39-letni Mariusz zaatakował nożem swoją 6-letnią córkę Julię w mieszkaniu przy ulicy Adamieckiego. Dziecko trafiło na blok operacyjny. Sąsiedzi podkreślają, że mężczyzna bywał agresywny wobec swojej matki, z którą mieszkał. – Nieraz uciekała korytarzem i krzyczała – powiedziała nam sąsiadka. Prokuratura oskarżyła 39-latka o próbę zabójstwa.

 

Niebieski, trzynastopiętrowy blok przy ulicy Adamieckiego w Dąbrowie Górniczej. Wieżowiec bezbłędnie rozpoznaje większość mieszkańców. To właśnie tam w poniedziałek, 20 stycznia, niemal doszło do tragedii.

 

Była agresywny wobec swojej matki

 

39-letni mężczyzna zaatakował nożem swoją 6-letnią córkę. Wielokrotnie ranił sześciolatkę w brzuch oraz szyję. Ostrzem ugodził też siebie. Niewykluczone – to jednak nieoficjalna wersja wydarzeń – że próbował popełnić samobójstwo rozszerzone, czyli zabić siebie oraz córkę. [przycisk_galeria] Do dramatycznych scen doszło w jednym z mieszkań na trzynastym piętrze. Mieszkała w nim matka z synem. Sąsiedzi poinformowali nas także, że w tym samym bloku, ale na innym piętrze, mieszkają dziadkowie mężczyzny, który zaatakował nożem swoją córkę. Według sąsiadów, syn nie traktował dobrze swojej matki.

 

– Źle traktował mamę. Bił ją, szarpał. Nieraz uciekała korytarzem i krzyczała. Nikt z sąsiadów się nie wtrącał. Wiem, że córka przyjechała do niego, ona normalnie mieszka z matką. Każdy się bał tego chłopaka. Był agresywny. Ta matka bardzo stała za tym synem. Nie widziała jego błędów. To, że ją bije, było u niej do przyjęcia. Twierdziła, że on zawsze był dla niej dobry i kochany – powiedziała nam jedna z sąsiadek. Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że w piątek, 17 stycznia, matka sprawcy zgłosiła na policję, że syn ją pobił. Nie był to pierwszy raz, kiedy doszło do takiej sytuacji. Wcześniej kobieta miała wycofać swoje zeznania. – W tej chwili nie mogę tego potwierdzić i nie udzielamy informacji na ten temat – mówi mł. asp. Bartłomiej Osmólski z Komendy Miejskiej Policji w Dąbrowie Górniczej.

 

Ranna dziewczynka często przebywała z ojcem

 

Inna sąsiadka twierdzi, że ojciec często opiekował się dziewczynką. Mężczyzna prawdopodobnie nie pracował, bo ciągle był w domu. – Julia często śmiała się, piszczała. Dzieci lubią popiszczeć, pokrzyczeć. W poniedziałek usłyszałam taki pisk, ale nie było to nic, co nie zdarzyło się na co dzień – opowiada pani Barbara, jedna z sąsiadek. – Syn wychodził na papierosa i myślał, że oni się bawią – dodaje. Pani Barbara również potwierdza, że matka zawsze broniła syna. – Ona bardzo była za Mariuszem. Nawet jak sąsiadom coś nie pasowało, to ona go broniła – mówi kobieta.

 

Mężczyzna często skarżył się na zdrowie

 

Jak twierdzi sąsiadka, oskarżony mówił, że jest chory i wszystko go boli. Często mierzył sobie u niej ciśnienie. Jednak nie widziała, żeby mężczyzna chodził pijany. Jego matka była na rencie, również chorowała. – Często przychodził tutaj, mówił, że boli go głowa, chciał żeby ktoś go wysłuchał, a ja nie zawsze miałam czas – podkreśla pani Barbara. – Nie robił problemu sąsiadom, był grzeczny – dodaje.

 

Jak udało nam się ustalić, pogotowie wezwała 20 stycznia sąsiadka z piętra niżej. Sąsiedzi mówią nam, że tego dnia słyszeli zarówno krzyk mężczyzny, jak i dziecka. Julka trafiła na blok operacyjny. Na szczęście życiu dziewczynki nic nie zagraża. Mężczyzna również trafił do szpitala, a w środę, 22 stycznia, był przesłuchiwany przez prokuraturę. – Prokurator przedstawił mężczyźnie zarzut usiłowania zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Grozi mu dożywocie – poinformował mł. asp. Bartłomiej Osmólski.

 

aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0