HomePOLSKA

Ofiara księdza pedofila napisała list do papieża. Wskazuje na zaniechania kardynała Stanisława Dziwisza

Ofiara księdza pedofila napisała list do papieża. Wskazuje na zaniechania kardynała Stanisława Dziwisza

“Nie byłoby tylu krzywd na dzieciach w przestrzeni Kościoła, gdyby ludzie, którym powierzono w nim władze, choćby w sposób elementarny zajęli się krzywdą pokrzywdzonych” – napisał w liście do papieża Franciszka Janusz Szymik, ofiara księdza pedofila z metropolii krakowskiej.

Janusz Szymik w liście do Papieża Franciszka opisał krzywdę, jakiej doznał ze strony duchownego, oraz wskazał na brak zainteresowania ofiarami przemocy seksualnej w Kościele ze strony jego władz. Dziś 48-letni mężczyzna wrócił do spotkania z ks. Janem Wodniakiem, który cieszył się autorytetem jako kapłan parafii w Międzybrodziu Bialskim. Uwagę Watykanu chce zwrócić po nieskutecznych próbach zaalarmowania problemem polskich biskupów, w tym kard. Stanisława Dziwisza. W liście nawiązuje do wydanego w maju 2019 roku listu apostolskiego, w którym papież Franciszek mówi o odpowiedzialności spoczywającej na następcach apostołów.

 

“Czytając te słowa, pomyślałem o biskupie Tadeuszu Rakoczym, biskupie bielsko-żywieckim oraz o kardynale Stanisławie Dziwiszu. Ne byłoby tylu krzywd na dzieciach w przestrzeni Kościoła, gdyby ludzie, którym powierzono w nim władze, choćby w sposób elementarny zajęli się krzywdą pokrzywdzonych”.

 

“Musiałem znosić jego widok za ołtarzem”

 

Jako 12-latek był ministrantem w parafii, gdzie służył również ks. Jan Wodniak. Ponieważ rodzina była blisko Kościoła, zainteresowanie duchownego młodym chłopcem nie stało się powodem do niepokoju. “Niewiele rozumiałem z tego, co się wokół mnie dzieje. Rodzice byli dumni, że ksiądz Wodniak zwrócił na mnie uwagę i ja sam czułem się wyróżniony. Zgwałcił mnie kilkaset razy” – pisze w liście do papieża Franciszka Janusz Szymik. Po latach wyszła na jaw współpraca kapłana z komunistyczną służbą bezpieczeństwa. Okazało się także, że ks. Jan Wodniak ma na sumieniu molestowanie w sumie kilkudziesięciu chłopców. O krzywdzie jaką wyrządził Januszowi Szymikowi dowiedział się w 1993 roku biskup Tadeusz Rakoczy, ówczesny biskup bielsko-żywiecki. Powiedział wówczas, że za ofiarę molestowania będzie się modlił.

 

“Biskup ujął się za sprawcą”

 

Niewiele zmieniła też kolejna próba interwencji w 2007 roku. Pięć lat później historię mężczyzny skrzywdzonego przez księdza pedofila poznał kard. Stanisław Dziwisz, wówczas przełożony biskupa Rakoczego. O sprawie poinformował go ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. “Nie przyniosło to jednak żadnego efektu. Sprawca był cały czas bezkarny. W międzyczasie dopuścił się kolejnego nadużycia na szkodę osoby mi bliskiej.” – czytamy w liście. Kardynał Stanisław Dziwisz zaprzecza jednak, że wiedział o całej sprawie. Wydał również oświadczenie, w którym zapewnia, że nie pamięta takiego spotkania, a w archiwach kurii nie ma po nim śladu. Dodał, że powołana powinna zostać niezależna komisja, która miałaby zbadać sprawę.

 

“Dziś jestem wrakiem człowieka”

 

Janusz Szymik do dziś cierpi na zespół stresu pourazowego. W korespondencji mówi także o walce z chorobą nowotworową. Zaznacza, że chciałby doczekać sprawiedliwego rozstrzygnięcia tej sprawy. “Niestety, po 27 latach walki o sprawiedliwość, straciłem już wiarę, że polscy biskupi i arcybiskupi, są w stanie poradzić sobie z problemem wykorzystywania seksualnego i że mają chęć i odwagę, by go rzetelnie wyjaśnić. Dlatego idąc za propozycją kardynała Dziwisza, proszę Cię Ojcze Święty, o powołanie niezależnego składu takiej komisji i jak najszybsze wyjaśnienie mojej sprawy. Chcę, żeby podobnie jak biskup Tadeusz Rakoczy, został przykładnie ukarany” – kończy list Janusz Szymik.

 

Jak informuje Onet, który opublikował treść listu, wiadomość najbliższych dniach zostanie przekazana na ręce nuncjusza apostolskiego w Polsce abpa Salvatore Pennacchiego oraz bezpośrednio do Ojca Świętego.

 

aip

COMMENTS