HomePOLSKAŚląskie

Nietypowe zabawy młodzieży na rybnickim rynku nagrane przez monitoring

Nietypowe zabawy młodzieży na rybnickim rynku nagrane przez monitoring

Nieważne czy to wielkanocna kura, lodowe sanie, czy łódź. Młodzież świetnie się bawi na rybnickim rynku. Nietypowe zabawy uwieczniają co rusz kamery monitoringu. – Zawsze, gdy pojawia się coś nowego na rynku, wiemy, że „będzie się działo” – mówi Dawid Błatoń, rzecznik Straży Miejskiej w Rybniku.

Ustawiona na rynku gigantyczna kura z siana ożyła! W nocy z piątku na sobotę wielki kurczak, największa atrakcja Jarmarku Wielkanocnego, „biegał” po całej płycie rynku i chyba niewiele brakowało, żeby uciekł ulicą Korfantego. Na szczęście w porę interweniowali strażnicy miejscy, którzy złapali… nie kurę, a imprezowiczów, którzy postanowili zabawić się ozdobą z siana. Jak się okazuje, cokolwiek pojawi się na rynku – nieważne czy to wielkanocna kura, czy lodowe sanie na Boże Narodzenie – od razu znajduje swoich amatorów. – „Rekwizyty”, które pojawiają się na rybnickim rynku zawsze kuszą nocnych imprezowiczów – mówi Dawid Blatoń, rzecznik straży miejskiej w Rybniku.
– Teraz największą atrakcją jest kura. W nocy z piątku na sobotę jeżdżono nią po rynku. Po naszej interwencji , organizator w nocy z soboty na niedzielę schował ozdobę pod namiot. Zdaje sobie sprawę z tego, że może być zniszczona. Kura kusi wszystkich. Uwieczniona na wideo z monitoringu grupa bawiąca się kurą, nie była jedyną, która się nią interesowała – mówi Dawid Błatoń.
Zabawa słono jednak kosztowała imprezowiczów. Interwencje strażników zakończyły się dwoma mandatami i wnioskiem skierowanym do sądu. Podobne interwencje funkcjonariuszy Straży Miejskiej mają miejsce za każdym razem, gdy na rynku pojawi się nowa ozdoba. W zimie, w okolicach Bożego Narodzenia imprezowicze próbowali przejechać się saniami wykonanymi z lodu, a ostatecznie „rozmontowali” je na części, chyba szukając prezentów.

W lecie ubiegłego roku, gdy na rynku pojawiła się łódź ZHP, wsiadło do niej kilka grup „weekendowych żeglarzy”. Niektórzy z nich tak rozbujali łódź, że na wideo z monitoringu wygląda, jakby naprawdę kołysała się na falach. Na tym samym filmie widać też, jak “piraci” opuszczają łódź, gdy „do abordażu” podchodzą strażnicy miejscy. Oczywiście kapitan, w towarzystwie kobiety schodzi z łodzi jako ostatni.
Chwilę wcześniej pozwala jednak, by z “tonącej łodzi” strażnicy miejscy pomogli wydostać jego panią. Takich zdarzeń kamery miejskiego monioringu na rynku rejestrują wiele. W sieci krąży wideo, gdy widać samotny mężczyzna przytula się do świętego Jana Nepomucena, stojącego na fontannie. Nagrał się też nieudany start czerwonego samolotu. Wesoły lot zakończył się, gdy zabawka dla dzieci przewróciła się na płytę rynku. – W ubiegłe święta natomiast młodzież wchodziła na wielkie jaja ustawione na rynku. Zawsze, gdy pojawia się coś nowego, wiemy, że „będzie się działo” – dodaje Błatoń. Przypominamy, że wesoło jest do czasu, bo wszystkie wybryki na rynku, które mogą prowadzić do zniszczenia mienia, kończą się wysokimi mandatami.

Aleksander Król (aip), Fot. monitoring

COMMENTS