Natalia Maliszewska: Z każdego startu muszę wyciągać coś pozytywnego

Natalia Maliszewska: Z każdego startu muszę wyciągać coś pozytywnego

Natalia Maliszewska, najbardziej utytułowana zawodniczka w historii polskiego short tracku, w poniedziałek wróciła do kraju po mistrzostwach świata organizowanych w Sofii. Polka mimo, że zdobyła w tym sezonie mistrzostwo Europy oraz wygrała klasyfikację generalną Pucharu Świata na dystansie 500 metrów, ze stolicy Bułgarii wróciła bez medalu. Maliszewska na swoim koronnym dystansie zajęła 11. miejsce. Polka po nieudanym starcie nie kryła łez.

“Niby nie można mieć wszystkiego, ale ten smutek był, bo przecież w zeszłym roku przywiozłam medal z mistrzostw świata. Z tych również chciałam go przywieźć. Było mu przykro, bo nie udało się, chociaż dużo rzeczy wskazywało na to, że będzie dobrze” – Natalia Maliszewska wyjaśnia powody swojego przygnębienia w rozmowie z Polskim Radiem.

Tych nieudanych startów w tym sezonie w wykonaniu Polki można policzyć na palcach jednej ręki. I chociaż przydarzył się on podczas mistrzostw świata w Bułgarii, to Maliszewska potrafi dostrzec również i pozytywną stronę swojego występu. “Z każdego startu – lepszego, jak i gorszego – muszę wyciągnąć coś pozytywnego. Na tym polega też nasza analiza każdego biegu. Mimo, że nie wyszło tak, jak sobie życzyłam to jestem zadowolona z tego, jak rozpoczęłam swój ćwierćfinałowy bieg” – dodaje Maliszewska.

Zawodniczka poświęca także swoją uwagę ciemniejszej stronie zakończonych mistrzostw świata. Polka narzeka na przygotowanie toru zawodów w hali widowiskowej, w której odbywały się zawody.
“Nie umiem jeździć na takim torze. To nie było lodowisko, a wylany lód na hali widowiskowej. Ale lód jest dla wszystkich taki sam, i chociaż na pewno przyczynił się do mojego wyniku, to wszyscy inni też na nim jeździli” – mówi Natalia Maliszewska.

Polka wraca myślami także do ćwierćfinałowej rywalizacji, w której musiała ścigać się z rywalkami po mniej korzystnej, zewnętrznej stronie toru. Maliszewska deklaruje, że zamierza skupić się na poprawie tego elementu, aby móc wyprzedzać rywalki po zewnętrznej. “Trzeba się tego nauczyć, bo to może bardzo dużo wnieść jeśli chodzi o tego typu biegi, jak w Sofii” – wyjaśnia łyżwiarka.
Maliszewska mimo, że ma jeszcze przed sobą udział w mistrzostwach Polski w Tomaszowie Mazowieckim w dniach 15-17 marca, to podsumowując sezon, poświęca szczególną uwagę mistrzostwom Europy. “W tym roku usłyszałam Mazurka Dąbrowskiego, więc lepszego sezonu chyba nie mogłam sobie wymarzyć. To był najwspanialszy moment. Największym sukcesem natomiast było zdobycie mistrzostwa Europy” – mówi Maliszewska.

Po mistrzostwach Polski, zawodniczkę czeka 3-tygodniowy urlop, którego już się nie może doczekać. “Chcę już zamienić strój startowy na ten kąpielowy i wygrzać się gdzieś na słońcu, bo na lodowisku jest bardzo zimno. Podczas urlopu lubię leniuchować i nic robić. To sprawia mi największą przyjemność” – kończy Maliszewska.

Naczelna Redakcja Sportowa PR / M.Ligęza / dm



COMMENTS

WORDPRESS: 0