HomeSport

Nasi skoczkowie wrócili do kraju

Nasi skoczkowie wrócili do kraju

Po wyczerpującym, ale udanym konkursie w norweskim Vikersund polscy skoczkowie wrócili do kraju. Dziś popołudniu kadra wylądowała na lotnisku w podkrakowskich Balicach.

W sobotę podopieczni Stefana Horngachera zajęli drugie miejsce w konkursie drużynowym, Piotr Żyła pobił rekord kraju w długości skoku, ale w roli głównej wystąpił Stoch, który wykorzystał potknięcia groźnych rywali – Krafta i Adreasa Wellingera i zbliżył się do wygranej w Pucharze Świata. Kamil Stoch zmniejszył dystans do lidera klasyfikacji generalnej.
Austriak ma tylko 31 punktów przewagi nad naszym zawodnikiem. Po wylądowaniu na krakowskim lotnisku Kamil Stoch zaznaczał, że nie czuje presji przed ostatnim konkursem w tym sezonie w słoweńskiej Planicy, w czasie którego wyjaśni się czy uda mu się zdobyć Kryształową Kulę. „Jestem zadowolony z pracy, którą wykonałem w czasie całego turnieju.Swoje szanse na zwycięstwo oceniam pół na pół. Wiem, że niczego nie muszę, ani niczego nie obiecuję. Jadę do Słowenii oddać jak najlepsze skoki. Postaram się zachować pełen profesjonalizm do samego końca.” – mówił Kamil Stoch.
Adam Małysz- były skoczek i koordynator kadry zaznaczał, że Kamil Stoch ma duże szanse na zdobycie Kryształkowej Kuli. Jego zdaniem ostatnie konkursy w Norwegii dodały mu pewności siebie. „Zobaczył, że znów jest dobrze, a skoki były długie i powtarzalne. Człowiek wtedy zupełnie się relaksuje” powiedział.
Za tydzień w słoweńskiej Planicy odbędą się dwa konkursy indywidualne i jeden drużynowy. Polacy w klasyfikacji drużynowej są liderami. „Wszystko się może wydarzyć, ale na pewno będziemy walczyć, żeby w pewnych elementach móc zaatakować, a w innych utrzymywać to co trzeba.Ten sezon jest niesamowity, a mam nadzieję, że zakończy się w jeszcze lepszy sposób.” – dodał Adam Małysz.
Przed skoczkami krótki odpoczynek, jutro trening na siłowni, a w środę rano czeka ich wyjazd do Słowenii.

Paweł Pawlica, Fot. Andrzej Banas

COMMENTS