Naczelnik TOPR: Pirotechnicy przygotowują się do działań w Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach

Naczelnik TOPR: Pirotechnicy przygotowują się do działań w Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach

W Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach pracuje sześcioosobowy zespół. Naczelnik TOPR Jan Krzysztof powiedział, że do działań przygotowuje się zespół pirotechników, który będzie poszerzał korytarz, by wydobyć ciała grotołazów.

Ciało jednego z nich odnaleziono w czwartek, a wczoraj, po analizie zdjęć z jaskini, ratownicy zidentyfikowali fragment kombinezonu, który z dużym prawdopodobieństwem należy do drugiego z zaginionych speleologów.
Wczoraj, po jednodniowej przerwie, ekipa wznowiła działania w jaskini. Jak mówił naczelnik TOPR Jan Krzysztof, zespół, który przebywa teraz pod ziemią, przygotowuje prace na wieczór i na noc dla kolejnej grupy ratowników. “Wszystko zależy od tego, jakie informacje napłyną, na tej podstawie będziemy zbierać ekipę, składającą się z odpowiednich specjalistów” – powiedział. Do pracy przygotowują się przede wszystkim pirotechnicy, którzy będą poszerzać korytarz w jaskini, w którym prawdopodobnie są ciała obu grotołazów. Naczelnik TOPR powiedział, że do nich będzie należała też ocena i przygotowanie transportu poszukiwanych na powierzchnię.
Jan Krzysztof wskazał, że operacja w jaskini jest ryzykowna i najważniejsze jest teraz bezpieczeństwo ratowników. Koncentrują się oni teraz na oczyszczaniu odcinka jaskini, na którym kilka dni temu doszło do obrywu skalnego. “Równocześnie przygotowujemy zespół, który wejdzie w ten najwęższy korytarz, który poszerzaliśmy tylko na tyle, by dotrzeć jak najbliżej tych zaginionych. A w tej chwili będzie to poszerzane tak, by móc te ciała wydobyć” – wyjaśnił naczelnik TOPR. Zaznaczył, że może to jeszcze długo potrwać.
Jan Krzysztof ujawnił, że w pierwszych dniach akcji doszło do groźnej sytuacji w jaskini, ponieważ ratownicy natrafili na dwie przypadkowe osoby. Jak mówił, nic złego się nie stało, ale incydent stanowił zagrożenie zarówno dla tych osób, jak i dla ratowników. “Apelujemy, by nikt takich działań nie próbował podejmować, bo jest to po prostu niebezpieczne” – podkreślił naczelnik TOPR.
Dwaj grotołazi z Wrocławia weszli do Jaskini Wielkiej Śnieżnej wraz z czterema towarzyszami w czwartek w ubiegłym tygodniu. W nocy z piątku na sobotę zostali odcięci przez wodę, która zalała część korytarza w tak zwanych Przemkowych Partiach – to ekstremalnie wąskie i trudne do pokonania fragmenty.
Akcja ratowniczo – poszukiwawcza rozpoczęła się ponad tydzień temu – w sobotę wieczorem.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Agnieszka Jasik&Anna Orzeł/Zakopane/Rita/to/



COMMENTS

WORDPRESS: 0