Morawiecki nie chce debaty, bo… może mu ona zaszkodzić?

Morawiecki nie chce debaty, bo… może mu ona zaszkodzić?

Dr Tomasz Słupik, politolog z Uniwersytetu Śląskiego był gościem programu @Zachodni Gości w redakcji Dziennika Zachodniego. Dr Słupik komentował przebieg kampanii wyborczej w województwie śląskim, analizował aktywność poszczególnych komitetów i odpowiedział na pytanie dlaczego Mateusz Morawiecki unika debaty z Borysem Budką

Do wyborów niecały miesiąc. Widać w jakiś sposób, żeby opozycja w jakiś sposób do Prawa i Sprawiedliwości. Dla mnie ta kampania jest na razie bez rumieńców i emocji. Oczywiście Mateusz Morawiecki będąc “jedynką” w Katowicach jest hiperaktywny i bardzo często się pojawia. Natomiast jest to klasyczna kampania bezpośrednia, opierająca się na wielu spotkaniach z wyborcami. Czasami premier opowiada dosyć na okrągło swoją metodą gawędy historycznej, a czasem są to obietnice, w których można powiedzieć sprzedaje nam nieświeży towar w politycznym opakowaniu. Jeśli chodzi o opozycję to owszem Koalicja Obywatelska bywa widoczna, ale w sensie takim wizualnym, na banerach czy bilboardach. Opozycja jest cały czas pół kroku, a czasem nawet krok za partią rządzącą i u nas w regionie to wygląda dosyć podobnie.

 

Debata mogła by być czymś, co zdynamizuje kampanię. Takiej debaty z Mateuszem Morawieckim domaga się Borys Budka. Premier jednak konsekwentnie odmawia. Według pana wynika to z tego, że Morawiecki czuję się bardzo pewnie czy może obawia się takiego bezpośredniego starcia? Paradoksalnie powiedziałbym, że jedno i drugie. Mateusz Morawiecki w wystąpieniach publicznych nie jest zawodnikiem wagi ciężkiej. Jednocześnie trudno mu zarzucić, że jest w tej materii nieprofesjonalny albo słaby. Myślę, że w PiS-ie ciągle pamiętają o słynnej debacie Kaczyński-Tusk i obawiają się, że ewentualna debata mogłaby przynieść więcej szkód niż korzyści. Jej unikanie z perspektywy Morawieckiego nie jest myślę dla niego żadną stratą. Premier w tej sytuacji walczy o swój własny, prywatny sukces. Uzyskanie ponad 200 tys. głosów w swoim okręgu będzie dla niego mocną kartą przetargową w nowych układankach rządowych. Dla Borysa Budki jest to z różnych powodów sprawa politycznego życia i śmierci. Gdyby w tej debacie udało mu się zrobić coś spektakularnego to by mocno jego pozycję wzmocniło. Myślę, że do żadnej debaty nie dojdzie i to nie tylko w naszym okręgu, ale też na szczeblu ogólnopolskim.

 

Co pan sądzi o nowych propozycjach PiS-u względem chociażby uregulowania zawodu dziennikarza? Myślę, że to jest niepotrzebne i to budzi też obawy oraz wątpliwości czy to nie jest próba ograniczenia wolności słowy. Mamy prawo do tego, żeby mieć do tego typu pomysłów wątpliwości. Oczywiście internauci oraz cały Twitter mocno te pomysły obśmiały. I my się możemy śmiać, ale niejednokrotnie PiS formułował takie obietnice, które później mniej lub bardziej skutecznie wprowadzał w życie i tutaj powinna nam się zapalić czerwona lampka. PiS zastosował taką taktykę, która ma dowartościować klasę ludową i uderzyć w elity.

 

Są podstawy ku temu, żeby sądzić, że coś może jeszcze drgnąć na finiszu kampanii? Taką hipotezę możemy postawić. Póki piłka w grze to wynik jest otwarty. Jednak te wszystkie fakty, o których wcześniej rozmawialiśmy wskazują nam na to, że PiS jednak te wybory wygra. Pozostaje pytanie w jakiej skali.

 

aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0