HomeŚwiat

Mieszkańcy Zjednoczonego Królestwa głosują dziś w przedterminowych wyborach parlamentarnych. Mają one przełamać brexitowy impas

Mieszkańcy Zjednoczonego Królestwa głosują dziś w przedterminowych wyborach parlamentarnych. Mają one przełamać brexitowy impas

Mieszkańcy Zjednoczonego Królestwa głosują dziś w przedterminowych wyborach parlamentarnych. Mają one przełamać brexitowy impas. Premier Boris Johnson obiecał, że jeśli jego partia zatriumfuje, to brexit nastąpi z końcem przyszłego miesiąca.

Obywatele Zjednoczonego Królestwa wybiorą 650 posłów. Nie wszyscy zasiądą w ławach, bo północnoirlandzka Sinn Feinn bojkotuje Izbę Gmin, domagając się zjednoczenia Szmaragdowej Wyspy jako republiki ze stolicą w Dublinie. Wyniki tak zwanych exit polls poznamy o godzinie 23.00 czasu polskiego. Potem rozpocznie się całonocne liczenie głosów. Poszczególne okręgi zgłaszać będą wyniki aż do rana.

Wszystkie sondaże wskazują na zwycięstwo Partii Konserwatywnej. Kluczowe będą jednak jego rozmiary. Dwa i pół roku prawica pod wodzą poprzedniczki Borisa Johnsona, Theresy May, wygrała wybory, ale nie uzyskała większości, co było jedną z głównych przyczyn paraliżu Izby Gmin. “Przez większą część kampanii widzieliśmy, że prawica dość spokojnie prowadzi. Ale ostatnio Partia Pracy zaczęła iść w górę, dystans zaczął się zmniejszać” – podkreśla w rozmowie z Polskim Radiem Chris Curtis z ośrodka badawczego YouGov. Ostatni, pogłębiony sondaż wykonany przez firmę wskazuje, że najbardziej prawdopodobny wariant to “stabilna, lecz niewielka” większość Konserwatystów. Ale przewaga Torysów jest ponad dwa razy mniejsza niż dwa tygodnie temu, a autorzy badań podkreślają, że błąd pomiarowy sprawia, że na tym etapie nie można już wykluczyć tak zwanego “parlamentu zawieszonego”, czyli takiego, w którym żadna partia nie ma większości. To znów postawiłoby pod znakiem zapytania termin brexitu lub też nawet to, czy do niego dojdzie.

“Dokończyć brexit” – to obietnica Borisa Johnsona, powtarzana wielokrotnie podczas kampanii. Przywódca Konserwatystów podkreśla, że wynegocjował już z Unią Europejską umowę, która czeka tylko na przyjęcie w nowym parlamencie. Warunkiem, jak mówi wyborcom Boris Johnson, jest to, by w Izbie Gmin większość uzyskała prawica. “Możemy błyskawicznie przełamać ten pat” – mówił w tym tygodniu przywódca Konserwatystów. Zilustrował to nawet siadając za kierownicą koparki, która rozbiła stworzony z kartonów mur z napisem “impas”. Prawica ostrzega, że jeśli nie wygra tych wyborów, pozostałe ugrupowania doprowadzą do kolejnej zwłoki lub nawet odwołania wyjścia z Unii.
Liberalni Demokraci Jo Swinson ustawiają się po przeciwnej stronie. Obiecują, że zrobią, co w ich mocy, by odwołać brexit. Na początku partia deklarowała, że chce to zrobić bez organizacji drugiego referendum. Kampania pokazała, że do taktyki tej sceptycznie nastawieni są nawet niektórzy wyborcy antybrexitowi, więc politycy ugrupowania Jo Swinson zaczęli raczej akcentować “powstrzymanie Borisa”.

Największe ugrupowanie opozycyjne, Partia Pracy stawia na tematykę społeczną, piętnując Konserwatystów za politykę oszczędności i krytykując za – jak przekonuje opozycja – zwiększające się nierówności majątkowe oraz kryzys służby zdrowia. “Czy naprawdę pozwolimy, by ci ludzie stworzyli w
naszym społeczeństwie jeszcze więcej podziałów, jeszcze więcej ubóstwa i desperacji? ” – pytał lider ugrupowania Jeremy Corbyn na ostatnim wiecu swej partii. W sprawie brexitu partia Jeremy’ego Corbyna obiecuje próbę wynegocjowania nowej umowy, uzyskanie “lewicowego brexitu”, a potem poddanie go pod
osąd obywateli w referendum. Tu opcją byłoby też pozostanie w Unii.

W Szkocji tematem kampanii była także niepodległość. “Głos na Szkocką Partię Narodową to głos za ucieczką od brexitu, za zablokowaniem Borisowi Johnsonowi drogi do władzy i za tym, by Szkoci wzięli swój los w swoje ręce jako niepodległy naród” – przekonywała niedawno szefowa ugrupowania Nicola Sturgeon. Przeciwnicy partii, na przykład ze szkockiej Partii Pracy czy szkockich Konserwatystów, odpowiadają, że proponowane przez separatystów kolejne referendum niepodległościowe tylko zwiększyłoby niepewność i osłabiło dodatkowo kraj. To Szkocka Partia Narodowa prowadzi w regionalnych
sondażach i ma szansę wysłać do Izby Gmin zdecydowanie największą liczbę deputowanych.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Adam Dąbrowski, Londyn/Siekaj

COMMENTS