HomePOLSKAPodkarpackie

Mieszkańcy bloku przy ul. Rataja w Rzeszowie odcięci od świata

Mieszkańcy bloku przy ul. Rataja w Rzeszowie odcięci od świata

Do bloku przy ul. Rataja w Rzeszowie nie dojedzie karetka i straż pożarna. Spółka, która je postawiła, tłumaczy to zabezpieczeniem swojej własności.

Mieszkańcy bloku nr 10 przy ulicy Rataja w Rzeszowie od kilku dni mają bardzo utrudnione dojście do swojego bloku. Tuż przy ich budynku stanęło ogrodzenie, które uniemożliwia także dojazd przed ich blok karetkom i straży pożarnej. Aby dojść do ulicy, ludzie muszą nadkładać kilkadziesiąt metrów. Odgrodzony został też parking, z którego korzystali. Ogrodzenie wybudowała, grodząc swój teren, spółka MHSI, która powstała w wyniku przekształcenia Międzywojewódzkiej Handlowej Spółdzielni Inwalidów w Rzeszowie. Mieszkańcy bloku na znak protestu zablokowali samochodami dojazd do lokalu, który wynajmuje spółka. – Większość mieszkających w bloku to starsze osoby; zagrodzenie im dojścia do budynku to dla nich ogromne utrudnienie. Do bloku nie ma praktycznie dojazdu, więc w razie pożaru nie dojedzie straż pożarna. Dziwię się, jak władze mogły zgodzić się na taki stan rzeczy – stwierdza Bogusław Hadała, jeden z mieszkańców bloku przy ulicy Rataja 10. Podczas naszej wizyty przyjechała karetka. Kierowca chciał zajechać na parking, ale zobaczył ogrodzenie, więc sanitariusze kilkadziesiąt metrów pokonali pieszo, niosąc pacjenta do erki.

Jakie były ustalenia?

Urząd miasta jest zdziwiony, że ogrodzenie powstało, ponieważ ustalenia ze spółką były inne. – Ustaliliśmy, że zamienimy się działkami. Oni dadzą nam teren, gdzie jest chodnik, a my im działki sąsiednie. Zleciliśmy w tej sprawie prace geodezyjne i po nich miało dojść do formalnej zamiany. W tym czasie spółka miała wstrzymać się z budową ogrodzenia. Prezydent Gutkowski interweniował w tej sprawie – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. Władze spółki MHSI mają na ten temat odmienne zdanie. – Byliśmy skłonni do zamiany z miastem, ale nie oznaczało to wstrzymania budowy ogrodzenia. Wielokrotnie zwracaliśmy się do spółdzielni, aby kupiła ten teren, to nikt tam nie był zainteresowany. Jest to nasza własność i możemy ją grodzić. Tak naprawdę, to największe pretensje ma pan, którego małżonka prowadzi zakład fryzjerski. Ogrodzenie zostanie – powiedziała nam, zastrzegając sobie anonimowość, jedna ze wspólniczek spółki MKSI.

COMMENTS