HomePomorskie

Matka Matka zabójcy Pawła Adamowicza nie chce już badań: “Czy ktoś może myśli, że mój syn cudownie ozdrowiał?”nie chce już badań: “Czy ktoś może myśli, że mój syn cudownie ozdrowiał?”

Matka Matka zabójcy Pawła Adamowicza nie chce już badań: “Czy ktoś może myśli, że mój syn cudownie ozdrowiał?”nie chce już badań: “Czy ktoś może myśli, że mój syn cudownie ozdrowiał?”

Nowy zespół psychiatrów ma przebadać nożownika Stefana W., od którego ciosów zginął prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz. Pomysł popiera rodzina polityka, przeciwna mu jest matka zabójcy:- Jak osobę chorą, która od 11 miesięcy jest w izolatce, można dalej tak męczyć? Rozumiałabym, jeśli byłaby to kara, ale on nie został nawet osądzony i znowu przebywa w izolatce, to jest nieludzkie. Wiem, że mój syn już na zawsze pozostanie zamknięty albo w więzieniu albo w zakładzie psychiatrycznym – mówi.

– Zespół złożony z wyznaczonych już przez prokuratora 4 biegłych psychiatrów i 2 psychologów przeprowadzi jednorazowe badanie, na podstawie którego sporządzi nową opinię sądowo-psychiatryczną – tłumaczy prokurator Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Zaznacza, że lekarze do dyspozycji będą mieli materiały zgromadzone jak dotąd w śledztwie i dokumentację medyczną, ale nie dostaną wglądu w opinię przygotowaną przez zespół biegłych, który diagnozował Stefana W. na podstawie przeprowadzonej w maju 4-tygodniowej obserwacji. Jak słyszymy, chodzi o to by „nowi” eksperci nie sugerowali się wnioskami zawartymi w tamtym dokumencie.

 

Jako „niejasną” jego treść określają śledczy z zespołu badającego zabójstwo Adamowicza, którzy zdecydowali o utajeniu diagnozy. Nieoficjalnie wiemy, że ponad 70-stronicowa opinia wskazuje na niepoczytalność Stefana W. w momencie zabójstwa. Takie rozpoznanie oznacza, że 27-latek „nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem”, a więc także nie może przed sądem odpowiedzieć za zbrodnię, a jedynie być przymusowo poddany terapii w szpitalu. [polecane]19367675,5000384;1[/polecane] Więcej na temat Rozmawialiśmy z matką Stefana W., która – co może zaskakiwać – nie jest „stroną” w sprawie i – co za tym idzie – nie miała dostępu do kluczowej dla losów syna opinii, a wiedzę na jej temat czerpie z mediów. Kobieta nie ukrywa, że jest zdruzgotana pomysłem ponownych badań na 27-latku i im przeciwna.

 

– Jak osobę chorą, która od 11 miesięcy jest w izolatce, można dalej tak męczyć? Rozumiałabym, jeśli byłaby to kara, ale on nie został nawet osądzony i znowu przebywa w izolatce, to jest nieludzkie. Wiem, że mój syn już na zawsze pozostanie zamknięty albo w więzieniu albo w zakładzie psychiatrycznym. Nie rozumiem po co kolejne opinie o jego stanie psychicznym ? Czy ktoś może myśli, że mój syn cudownie ozdrowiał? – pyta zastrzegając anonimowość. Powtarza tylko: „żałuję bardzo, że nie można cofnąć czasu, że nie da się już nic zmienić”. Usłyszeliśmy, że w areszcie odwiedza Stefana W., który jest teraz „na lekach”, raz w miesiącu bo tak często przysługuje jej zgoda na widzenie. – Jest z nim teraz kontakt, ma jednak stany depresyjne. W październiku w jednym z listów do braci pisał, że chciałby umrzeć i na zawsze już zasnąć a najchętniej już by się nigdy nie obudził. Powtarza tylko: „żałuję bardzo, że nie można cofnąć czasu, że nie da się już nic zmienić”.

 

Matka mężczyzny, który 13 stycznia przed kamerami zadał śmiertelne ciosy prezydentowi Adamowiczowi wykrzykując „Siedziałem niewinny w więzieniu! Platforma Obywatelska mnie torturowała!”, jest głęboko przekonana, że wie, jaki ciąg zdarzeń doprowadził do tej tragedii. – Mojego syna zmarnowały więzienia. To prawda, że dokonał napadów na placówki bankowe z atrapą zamiast broni. Dostał wyrok 5,5 roku więzienia. Jednak, choć nikogo nawet nie uderzył uznano to za „zbrodnię” i na dwa lata – od czerwca 2013 do maja 2015 umieszczono go w Areszcie Śledczym w Gdańsku w izolatce była to tzw. N-ka – dla więźnia szczególnie niebezpiecznego. Jedynym powodem był długi wyrok, bo za kratami Stefan nie stwarzał problemów. Właśnie po tej izolacji , kiedy słyszał głosy i z telewizora „wychodziły mu głowy”, zdiagnozowaniu u niego pod koniec 2015 roku schizofrenię paranoidalną po obserwacji psychiatrycznej w Areszcie Śledczym w Szczecinie – mówi.

 

Właśnie po tej izolacji , kiedy słyszał głosy i z telewizora „wychodziły mu głowy”, zdiagnozowaniu u niego pod koniec 2015 roku schizofrenię paranoidalną po obserwacji psychiatrycznej w Areszcie Śledczym w Szczecinie Przeniesiony do Zakładu Karnego w Malborku Stefan W. miał dostać leki, które przez jakiś czas przyjmował a potem przestał. Ponieważ jednak nie był leczony przymusowo, „dano mu spokój bo siedział w celi cicho i na nic się nie uskarżał”. Według relacji matki, pod maską pozornego spokoju, skrywała się postępująca choroba psychiczna, a syn mówił od rzeczy „np. że jest kosmitą albo że się cofa w czasie, że ktoś go śledzi, że słyszy głosy i tam właśnie do reszty zwariował”. – Chorobę wywołał u niego ten system penitencjarny, brak należytej opieki nad osobą tak poważnie chorą, najbardziej wielomiesięczna izolatka i brak resocjalizacji – uważa kobieta. – Kiedy mój syn został zatrzymany w czerwcu 2013 roku był zdrowym, bez nałogów, 21-letnim człowiekiem, a gdy opuszczał więzienie ważył niespełna 70 kilogramów, wyniszczony fizycznie i psychicznie z choroba psychiczną.

 

I dodaje: – Kiedy mój syn został zatrzymany w czerwcu 2013 roku był zdrowym, bez nałogów, 21-letnim człowiekiem, a gdy opuszczał więzienie ważył niespełna 70 kilogramów, wyniszczony fizycznie i psychicznie z choroba psychiczną. Nie był nigdzie szkolony do zabijania jak to zarzucają tzw.”znawcy tematu”. Prezydenta Adamowicza zabił człowiek chory psychicznie nie z pobudek politycznych czy z mowy nienawiści jak to się wszędzie o tym tak łatwo opowiada. Ja jako jego matka stwierdzam to z całą stanowczością. Jest mi przykro to mówić ale takie są fakty, których niestety się nie zmieni.

 

aip



COMMENTS