HomeŚląskie

Masowy atak kleszczy na Śląsku

Masowy atak kleszczy na Śląsku

Ukąszenie kleszcza jest bardzo niebezpiecznie. Może doprowadzić do zakażenia chorobą o tysiącu twarzach, atakujących różne narządy, czyli boreliozą. Okazuje się, że oprócz pandemii musimy sobie poradzić bardzo dużym wysypem kleszczy. Codziennie do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach zgłasza się do kilkunastu maluchów ukąszonych przez kleszcze.

Rodzice z dziećmi kierują się do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, bo nie każdy potrafi umiejętnie wyciągnąć kleszcza, albo boi się, że zrobi swojemu dziecku krzywdę i narazi na zakażenie bardzo groźną chorobą – boreliozą – która rozwijać się może latami i niszczyć różne narządy w tym układu nerwowego. Niekiedy przypomina schorzenia reumatologiczne.

 

Ja usunąć kleszcza w domu?

 

– Są proste metody usuwania kleszczy, specjalne urządzenia dostępne w aptekach. Jednak w czasie pandemii SOR nie jest najlepszym miejscem, by pojawić się ze zdrowym w sumie dzieckiem – mówi Wojciech Gumułka, rzecznik szpitala. -Nie dość, że można zarazić się koronawirusem to także “złapać” inne schorzenie. Oczywiście przed udzieleniem opieki obywa się triaż, czyli selekcja pacjentów, by nie doszło do przenoszenia się wirusów, ale strzeżonego pan Bóg strzeże. Rodzice muszą mieć świadomość, że otrzymają zieloną opaskę, co często oznacza długie czekanie. Rzecznik radzi, by tylko w sytuacjach krytycznych przyjeżdżać do szpitala. Np. wtedy, gdy groźnego pajęczaka nie uda się wyjąć w całości.

 

Zwykle kleszcze u dzieci usuwamy sami albo u lekarza pierwszego kontaktu. Teraz to niemożliwie, bo w przypadku pandemii możemy liczyć tylko ana teleporady. W normalnych, niepandemicznych warunkach w żadnym wypadku nie przyjeżdżajmy z kleszczem na szpitalny oddział ratunkowy. Doświadczenie jednak mówi, że lekarze rodzinni niechętnie wyciągają kleszcze. Nie potrafią, boją się, uważają, że nie jest to ich obowiązek i zwykle odsyłają na SOR-y. Warto tę sprawę wreszcie uregulować, bo statystyki zachorowań na boreliozę są przerażające i to właśnie lekarz ew. pielęgniarka powinni fachowo usuwać kleszcze. Jak informuje Stowarzyszenie Chorych na boreliozę w 2019 roku odnotowano ponad 20 tys. przypadków nowych zachorowań na tę ciężką chorobę. Ale nie są to pełne dane, bo nie wszystkie przypadki są zgłaszania do stacji sanitarno-epidemiologicznych.

 

Od 2016 roku rocznie liczba chorych przekracza 20 tys. Najwięcej, bo 21 tys. 515 zachorowań miało miejsce w 2017 roku. Amerykańskie CDC (odpowiednik polskiego sanepidu) oficjalnie przyznaje, że ilość rzeczywistych zachorowań na boreliozę – chorobę z Lyme jest prawdopodobnie około dziesięciokrotnie wyższa, niż liczby obecne w oficjalnych statystykach. W naszym regionie w oficjalnych statystykach odnotowuje po 2 tysiące przypadków boereliozy. Tak jest od lat. Kleszcze to od kilku lat prawdziwa plaga w Polsce. Wywołują boreliozę, babeszjozę i inne groźne choroby. Występują głównie w środowiskach wilgotnych i cienistych, w trawie, krzewach i na liściach drzew.

 

Masowy atak kleszczy na Śląsku

 

Jak uchronić siebie i rodzinę przed kleszczami? – Podstawowa rzecz to odpowiednie ubranie na spacerze. Wybierając się z dzieckiem do lasu czy parku zadbajmy o odzież przewiewną, bawełnianą, z długimi nogawkami i rękawami – mówi dr Barbara Kunsdorf-Bochnia, kierująca Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. [polecane]20052255;1;[/polecane] – Warto też posmarować skórę dziecka środkiem przeciwko kleszczom, który daje dodatkową, krótkotrwałą ochronę. Można go połączyć z kremem przeciwsłonecznym. Pamiętajmy jednak, by powrocie ze spaceru krem z ciała dziecka zmyć – dodaje lekarka. W domu po spacerze skórę dziecka należy dokładnie obejrzeć. Kleszcz szuka ciepłych i wilgotnych miejsc na ciele, lubi wczepiać się w pachwiny, zgięcia kolan, miejsca za uszami, skórę głowy. Z przeglądem nie czekajmy do wieczornej kąpieli, bo wczesne wykrycie pasożyta zmniejsza zagrożenie zarażenia się którąś z odkleszczowych chorób.

 

Co w sytuacji, gdy profilaktyka zawiodła i kleszcz jednak zagnieździł się w ciele dziecka? – Po prostu samodzielnie go usuwamy. W aptekach są dostępne specjalne przyrządy: próżniowe pompki, lassa, pęsety. Używajmy pęsety plastikowej. Metalową możemy kleszcza uszkodzić. O sposobach typu „na sok z cebuli” czy smarowanie masłem zapomnijmy jak najszybciej. W ten sposób odcinamy pajęczakowi dopływ powietrza, przez co może on do naszego organizmu wprowadzić więcej toksyn – ostrzega dr Barbara Kunsdorf-Bochnia. Po usunięciu pajęczaka niezwłocznie dezynfekujemy ranę wodą utlenioną, oxycortem lub spirytusem. Kleszcza warto zachować i dać do przebadania, np. w stacji Sanepidu. Dzięki temu po kilku dniach przekonamy się, czy pajęczak był zarażony chorobami. Jak rozpoznać, że ziścił się czarny scenariusz i dziecko zostało zarażone boreliozą? Na skórze, niekoniecznie w miejscu ugryzienia, może się pojawić tzw. rumień wędrujący – plackowata duża czerwona zmiana, która wskazuje na obecność drobnoustrojów powodujących choroby odkleszczowe.

 

– Ale uwaga! W przypadku zarażenia nie zawsze pojawia się rumień. Czasem występują tylko objawy grypopodobne: katar, kaszel, ból głowy, gorączka, apatia i osłabienie. Jeśli takie dolegliwości pojawią się u dziecka, a wiemy, że wcześniej ukąsił je kleszcz, koniecznie należy wykonać odpowiednie badania w kierunku boreliozy. Jeśli zarażenie się potwierdzi, niezwłocznie należy z dzieckiem udać się do lekarza pierwszego kontaktu. Stamtąd zostaniemy skierowani do poradni chorób zakaźnych, gdzie prowadzone będzie dalsze leczenie. Szybko wykryte zarażenie chorobą odkleszczową i zastosowana terapia antybiotykowa daje bardzo duże szanse na pełne wyleczenie – mówi dr Barbara Kunsdorf-Bochnia z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach

 

aip



COMMENTS