Małopolska: Mąż, żona, nóż i 25 lat więzienia za zabójstwo w Niepołomicach

Małopolska: Mąż, żona, nóż i 25 lat więzienia za zabójstwo w Niepołomicach

Paweł W. za uśmiercenie swojej żony 18 ciosami noża został skazany przez Sąd Okręgowy w Krakowie na 25 lat więzienia. Gdy wyjdzie z celi, będzie miał 77 lat. Orzeczenie nie jest prawomocne.

W śledztwie mężczyzna twierdził, że nie pamięta w jaki sposób zadał partnerce tyle ciosów nożem. 52-letni Paweł i 30-letnia Paula W. byli małżeństwem od 2009 r., wychowywali córeczki. Mąż kiedyś pracował jako dziennikarz na Podhalu, był też przez pewien czas rzecznikiem prasowym Legii Warszawa, ale na skutek kłopotów z prawem trafił za kratki. Był już trzy razy karany min. za jazdę po pijaku. Po wyjściu na wolność na początku 2017 r. znalazł pracę i sporo jeździł po kraju i za granicę. Żona fryzjerka wychowywała ich dwójkę dzieci. W ich małżeństwie źle się ostatnio działo, mieli kłopoty finansowe, ale nie tylko. Kobieta na początku października 2017 r. zapowiedziała mężowi, że chce się rozwieść.

 

Dwa tygodnie potem tragicznego 31 października Paula W. rano zawiozła starszą córkę do szkoły. Po południu dziewczynka miała jechać z ojcem do stolicy. Paweł W. podejrzewał żonę o zdradę i gdy byli w domu ktoś zadzwonił na telefon kobiety. Nie odebrała połączenia, ale mąż zorientował się, że dzwonił inny mężczyzna. Z późniejszych wyjaśnień Pawła W. wynikało, że żona w tamtej chwili przyznała mu się, że ma kochanka i już raz spędziła z nim noc choć mężowi mówiła, że była w tym czasie u koleżanki. Z relacji oskarżonego wynikało, że żona zapowiedziała mu także, że znowu chce się z spotkać z tym mężczyzną w celach intymnych, gdy mąż będzie z córką w Warszawie.

 

Doszło do kłótni, podczas której Paweł W. zadał żonie 18 ciosów nożem. Z jego opowieści wynikało, że nie pamięta przebiegu zajścia. Odzyskał świadomość dopiero po chwili, gdy żona leżała już martwa, a zakrwawiony nóż był na ławie. Upewnił się, że młodsza córka śpi i wtedy wykonał telefon na policję. Patrol szybko się pojawił w ich mieszkaniu w Niepołomicach. Paweł W. mówił, że nie chciał pozbawić żony życia. Biegli stwierdzili, że był poczytalny. Nie wiadomo jakimi motywami kierował się sąd wydając wyrok skazujący, bo cały proces toczył się za zamkniętymi drzwiami. Niejawne było też uzasadnienie. – Jest tak z uwagi na dobro małoletnich dzieci pokrzywdzonej i by nie obrażać dobrych obyczajów – nie kryła sędzia Ewa Szymańska.

 

aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0