HomePomorskie

Malbork-Gdańsk. Po katastrofie MiG-a 29 jest akt oskarżenia. Prokuratura oskarżyła jednak trzy osoby

Malbork-Gdańsk. Po katastrofie MiG-a 29 jest akt oskarżenia. Prokuratura oskarżyła jednak trzy osoby

Ponad dwa lata trwało śledztwo po katastrofie malborskiego MiG-a 29, w której zginął kpt. pil. Krzysztof Sobański. Jest akt oskarżenia w tej sprawie. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku objęła nim nie dwie, a ostatecznie trzy osoby – byłych pracowników Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 w Bydgoszczy.

Do tragedii doszło w nocy z 5 na 6 lipca 2018 roku podczas lotów szkoleniowych. Około godz. 1 pojawiły się problemy w samolocie kpt. Krzysztofa Sobańskiego, które zmusiły go do podjęcia decyzji o opuszczeniu myśliwca. Pilot skierował swojego MiG-a 29 na pola koło wsi Sakówko niedaleko Pasłęka i tam się katapultował. Niestety, razem z fotelem runął na ziemię. Zginął na miejscu.

Przez wiele godzin na miejscu pracowali prokuratorzy i specjaliści z Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. Początkowo śledztwo prowadziła Prokuratura Okręgowa w Warszawie, by później przekazać je swojej odpowiedniczce z Gdańska. Równolegle sprawę badała państwowa komisja, która po zakończeniu prac przekazała swoje ustalenia śledczym.

Katastrofa MiG-a 29. Co było przyczyną?

Niespełna rok temu było już wiadomo, że w kręgu podejrzeń są pracownicy Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 w Bydgoszczy, gdzie MiG-i 29 są serwisowane. Specjaliści z KBWL LP ustalili, że jeden z elementów mechanizmu katapultowego był zbyt mocny, dlatego pilot nie miał szans na oddzielenie się od fotela. W Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku śledztwo kontynuował Wydział ds. Wojskowych.

Jak ustalono, podczas lotu samolotem MIG-29 pilot się katapultował. W wyniku zamontowania pierścienia ścinanego o nieprawidłowych parametrach nie doszło do oddzielenia się pilota od fotela katapultowego, a następnie otwarcie się spadochronu. W wyniku upadku o ziemię pilot poniósł śmierć na miejscu – informuje dziś Grażyna Wawryniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Jeszcze niedawno zarzuty miało przedstawione dwóch byłych pracowników WZL 2 w Bydgoszczy. W akcie oskarżenia jest mowa już o trzech osobach. – Aktem oskarżenia objęte zostały trzy osoby, byli pracownicy WZL 2 w Bydgoszczy: Grzegorz K. Jerzy D. i Zbigniew S., którzy byli odpowiedzialni za opracowanie i wdrożenie do produkcji części zamiennej fotela katapultowego – pierścienia ścinanego, którego parametry znacznie odbiegały od oryginalnych. Wadliwe pierścienie zostały zamontowane w fotelach katapultowych w samolotach lotnictwa taktycznego eksploatowanych w Siłach Powietrznych RP – wyjaśnia Grażyna Wawryniuk.

Katastrofa MiG-a 29. Co jest w akcie oskarżenia?

Oskarżonym zarzucono popełnienie dwóch przestępstw. Pierwsze dotyczy narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i w konsekwencji nieumyślnego spowodowania śmierci kpt. Krzysztofa Sobańskiego.

Drugie – narażenia innych pilotów Sił Powietrznych RP na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub wystąpienia ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Za zarzucone oskarżonym przestępstwa grozi kara pozbawienia wolności do 5 lat. Mężczyźni nie przyznają się do winy. Specjaliści w dziedzinie lotnictwa, gdy fragmenty z opinii KBWL LP wyszły na jaw, nie skupiali się na roli pracowników bydgoskich zakładów, ale wskazywali na brak oryginalnych (od producenta rosyjskiego) części zamiennych do MiG-ów 29, co skutkowało koniecznością opracowywania własnych, krajowych rozwiązań. Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do Sądu Rejonowego w Bydgoszczy.

Wątek samej katastrofy MiG-a 29 umorzony

Dlaczego kpt. Krzysztof Sobański musiał się katapultować? Wcześniej pojawiały się tylko nieoficjalne informacje, dzisiaj już można podać, powołując się na ustalenia śledztwa, że samolot malborskiego pilota gubił paliwo.

– W toku postępowania ustalono, że do samego zdarzenia doszło w wyniku niemożliwej do przewidzenia awarii technicznej wskutek niezadziałania automatyki odpowiedzialnej za zamknięcie dopływu paliwa do kolektorów dopalacza silnika lewego. Spowodowało to wyłączenie dopalacza, lecz nie dalszej dystrybucji paliwa, które wydobywało się w sposób gwałtowny z dyszy lewego silnika. Wykluczono, aby awaria była spowodowana nieprawidłową obsługą techniczną samolotu – informuje prokurator Grażyna Wawryniuk. Wątek dotyczący samej katastrofy został zakończony decyzją o umorzeniu wobec stwierdzenia braku znamion czynu zabronionego. Decyzja ta jest nieprawomocna.

 

 

Radosław Konczyński aip

COMMENTS