Łódzkie: Biznesmen wyłudzał milionowe kredyty, bo nie wypalił interes z uzdrowicielami z Filipin?

Łódzkie: Biznesmen wyłudzał milionowe kredyty, bo nie wypalił interes z uzdrowicielami z Filipin?

Na ławie oskarżonych zasiądzie 59-letni biznesmen Jerzy P. z rodziną i pracownikami swojej firmy (w sumie sześć osób), którym prokuratura zarzuca wyłudzanie pieniędzy z banków na podstawie spreparowanych dokumentów. Wśród poszkodowanych jest pewien bank, który udzielił przedsiębiorcy trzy mln zł kredytu hipotecznego. Według śledczych, firma oskarżonego miała sprowadzać uzdrowicieli z Filipin, którzy w ramach paramedycyny mieli leczyć pacjentów w całej Polsce.

Główny oskarżony to Jerzy P. Ponadto zarzuty usłyszeli: jego 42-letnia żona, jego 32-letni syn oraz troje pracowników jego firmy. Prokuratorzy ustalili, że celem Jerzego P. było utworzenie firmy świadczącej usługi paramedyczne. Chodziło o zabiegi, które mieli wykonywać sprowadzani z Filipin uzdrowiciele. Oskarżony miał współpracować z Arturem E., który miał pomagać w uzyskiwaniu kredytów bankowych, za co od 59-latka otrzymywał prowizję. Według śledczych, uzyskane w bankach pieniądze Jerzy P. przeznaczał na bieżące potrzeby i na cele konsumpcyjne, w tym na zakup mebli i nieruchomości.

 

Jednak interes nie kręcił się należycie, bowiem firma oskarżonego, w której mieli pracować żona, syn i troje oskarżonych pracowników, wpadła w tarapaty finansowe. Dlatego aby odzyskać płynność finansową, Jerzy P. zaczął zaciągać kolejne kredyty na dane swoich pracowników. Oskarżeni mieli się posługiwać podrobionymi lub przerobionymi dokumentami zawierającymi fałszywe dane – np. o wysokości zarobków, które były zawyżone. Oskarżonym przedstawiono w sumie 27 zarzutów. Główny zarzut to wspomniane wyłudzenie z banku przez Jerzego P. trzech mln zł kredytu hipotecznego.

 

Jego żonie zarzucono m.in., że na podstawie podrobionych dokumentów uzyskała w banku kartę kredytową i dzięki niej wyłudziła 50 tys. zł. Innym razem małżonkowie działając wspólnie i w porozumieniu na podstawie spreparowanych dokumentów uzyskali dla 42-latki w banku kartę kredytową i na jej podstawie wyłudzili 15 tys. zł. Podczas przesłuchania Jerzy P., który do tej pory nie był karany, tylko częściowo przyznał się do winy. Jego żona nie przyznała się.

 

Podobnie jak 32-letni syn biznesmena. Wyjaśnił on, że był studentem pierwszego roku, gdy ojciec poinformował go, że przybędzie do niego pracownik banku, aby zawrzeć z nim umowę na kartę kredytową. 32-latek podkreślił, że kiedy zawierał umowę, nie był pracownikiem firmy swego ojca. Wyjaśnił też, że kartą posługiwał się przez trzy – cztery lata podczas studiów, po czym przekazał ją ojcu.

 

aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0