Lekarze rezydenci mają dosyć niskich pensji oraz bycia tanią siłą roboczą

Lekarze rezydenci mają dosyć niskich pensji oraz bycia tanią siłą roboczą

 Rezydenci mają dosyć niskich pensji oraz bycia tanią silą roboczą. Nie chcą jednak wychodzić na ulice, bo to godzi w dobro pacjentów. Zamiast tego rozmawiają z Ministerstwem Zdrowia i osobiście proszą posłów z całej Polski o interpelacje w ich sprawie. Odwiedzili już 80 parlamentarzystów, z których część już w Sejmie zainterweniowała.
Lekarze rezydenci zwierają szyki w walce o wyższe wynagrodzenie. Od lutego odwiedzili kilkadziesiąt biur poselskich z osobistą prośbą o interpelację w sprawie swoich pensji. – Był u mnie przedstawiciel lekarzy rezydentów, przedstawił swoje racje. Zajmuję się gospodarka morską, jednak uznałem, że warto w Sejmie o kwestię rezydentów zapytać, bo tak jak każdy jestem pacjentem służby zdrowia i zależy mi na tym, żeby kadry medyczne od na nie odpływały – stwierdził w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press (AIP) poseł PiS Krzysztof Zaremba, który jest jednym z interpelujących w sprawie rezydentów.
Rezydentów, czyli lekarzy, którzy ukończyli medycynę, odbyli roczny staż, zdali Lekarski Egzamin Końcowy i realizują specjalizację, jest w Polsce ok. 13,5 tys. Mają dosyć warunków pracy w Polsce i co roku ok. 10 proc. absolwentów studiów medycznych z kraju wyjeżdża. Jak twierdzą ich przedstawiciele z Porozumienia Rezydentów, nie zawsze jest to decyzja wynikająca z chęci – w Polsce ich pensje nie pozwalają na godne życie i dalsze samokształcenie niezbędne w tym zawodzie.
Z tego względu rezydenci uruchomili akcję “Adoptuj posła”, w ramach której osobiście informują posłów o problemach młodych lekarzy. – Często dla nich informacje o naszych zarobkach i problemach z dyżurami są szokujące – powiedział w rozmowie z AIP Jarosław Biliński, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów. Dzięki zaangażowaniu znacznej części środowiska interpelacji przybywa: rezydenci odwiedzili już około 80 posłów, a 100 kolejnych jest umówionych z nimi na spotkanie. Zamierzają robić to do momentu, w którym w Sejmie pojawi się nowa ustawa o lekarzach.
Jak mówi w rozmowie z AIP Biliński, priorytetami dla rezydentów są obecnie zwiększenie ich pensji i uporządkowanie kwestii dyżurów. – Chodzi też o wprowadzenie minimalnej płacy dyżurowej – dodaje wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów, podając przykład rezydentki z Podlasia, której zaproponowano pensję w wysokości 1 zł za 10 godzin dyżuru. Młodzi lekarze chcą, aby stawka dyżurowa wynikała z minimalnej pensji etatowej i odzwierciedlała pensję godzinową.
Na ten rok próbują wywalczyć wpisanie w ustawę stawki minimalnego wynagrodzenia rezydentów na poziomie 150 proc. średniej krajowej, w następnym roku  chcą, by było to 175 proc. średniej krajowej, a w 2018 r. – 200 proc. – To jest możliwe, tu nie chodzi o wielkie kwoty – zapewnia Biliński i dodaje, że coroczne zwroty z Funduszu Pracy wystarczą na pokrycie przynajmniej 150 proc. wynagrodzenia rezydentów.
Młodzi lekarze nie chcą odchodzić od łóżek pacjentów, żeby protestować. – Założyliśmy sobie, że idziemy linią dyplomatyczną i kulturalną. Liczymy, że nasze problemy zostaną potraktowane priorytetowo – powiedział wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów. Kluczowym momentem będzie procedowanie ustawy; to pokaże, czy odpowiednie zapisy zostaną do niej wpisane.
Strajk jest dla rezydentów ostatecznością, chociaż zauważają, że pensje lekarzy rosną tylko wtedy, gdy ci wychodzą na ulice. Na razie zaplanowali akcje informacyjne dla pacjentów, w których wytłumaczą, kim jest młody lekarz i z jakimi problemami się boryka; w ich ramach będą rozdawać ulotki oraz udzielać porad przy stanowiskach medycznych.
Z danych Porozumienia Rezydentów wynika, że średnia pensja lekarza brutto wynosi 3170 zł, czyli netto 2275 zł. To 77 proc. średniej krajowej, podczas gdy w 2008 r. ich zarobki wynosiły 107 proc. średniej krajowej. Wysokość zarobków rezydentów jest ustalana w zgodzie z zapisem ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Ta określa, że powinno to być minimum 70 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. Jak podkreśla porozumienie w praktyce, ze względu na terminy, w jakich ogłasza się rozporządzenia, jest to 70 proc. wynagrodzenia sprzed dwóch lat.
Rezydenci twierdzą, że część ich niewysokiego wynagrodzenia i tak wydają na dodatkowe szkolenia, pokrycie kosztów noclegów i dojazdów, kursy oraz specjalistyczne podręczniki. Nie będąc odpowiednio wynagradzanymi, dorabiają na dodatkowych dyżurach lub pracując w karetce. A przemęczony lekarz to lekarz, który może łatwiej popełnić błąd podczas stawiania diagnozy oraz w trakcie leczenia.
Rezydenci podkreślają, że zależy im na poprawie jakości kształcenia specjalizacyjnego oraz dostępu do kursów specjalizacyjnych, których ich zdaniem jest za mało. W szpitalach są często traktowani jako tania siła robocza; narzekają również na nadmierną biurokrację, która powoduje, że skupiają się na wypełnianiu dokumentów, zamiast na realnym leczeniu pacjenta.
Porozumienie Rezydentów jest inicjatywą powołaną dziewięć lat temu do walki o poprawę warunków pracy młodych lekarzy, w tym podwyżki wynagrodzeń. Po osiągnięciu celu finansowego porozumienie zaprzestało aktywności, jednak w ubiegłym roku rezydenci postanowili reaktywować porozumienie, które obecnie stanowi strukturę Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.


COMMENTS

WORDPRESS: 0