HomePOLSKADolnośląskie

Lekarz zgwałcił pacjentkę – kobiety ostrzegały się przed nim w internecie

Lekarz zgwałcił pacjentkę – kobiety ostrzegały się przed nim w internecie

Lekarz podał kobiecie lek, który sprawił, że nie mogła się bronić. Nie była to pigułka gwałtu, ale silny lek znieczulający. Po jego podaniu kobieta nie była w stanie stawić oporu, gdy lekarz doprowadził ją do stosunku płciowego – twierdzi prokuratura.

W sądzie w Świdnicy ruszył proces lekarza, który miał zgwałcić pacjentkę, a dodatkowo prowadzić gabinet mimo sądowego zakazu i wyłudzać świadczenia z Narodowego Funduszu Zdrowia. Pacjentki ostrzegały się przed nim w internecie.

67-letni lekarz staje przed sądem po raz drugi. Już raz był skazany i miał zakaz prowadzenia gabinetu. Pacjentki ostrzegały się przed nim w internecie 67-letni ginekolog mieszka w Bielawie, ale gabinety lekarskie przez ostatnie lata miał w kilku miejscach m.in. w Świdnicy i Dzierżoniowie. Pracował też jako lekarz w jednym ze szpitali w regionie wałbrzyskim. Od wielu lat nie cieszył się najlepszą opinią. Pacjentki wzajemnie ostrzegały się przed nim. Tak pisze o nim pani Anna ze Świdnicy na jednym z medycznych forów internetowych: „…poszłam do niego na rutynową wizytę, krótko po przeprowadzce do Świdnicy. Byłam w mieście nowa, nie znałam żadnego ginekologa, więc przypadek chciał, że trafiłam właśnie do tego. I jakież było moje zdziwienie, kiedy stwierdził, że mam spory polip na szyjce macicy i że jeżeli nie chcę mieć w przyszłości problemów z zajściem w ciążę, to on doradza mi usunięcie go, za jedyne 300 złotych. W pierwszym odruchu i szoku zgodziłam się, ale coś mnie tknęło i następnego dnia poszłam innego ginekologa. Opowiedziałam pokrótce co się stało. Lekarz zbadał mnie dokładnie, kilkakrotnie dopytując, gdzie niby miał być ten rzekomy polip, ale niczego się nie dopatrzył. Wszystko było w najlepszym porządku, żadnych polipów, żadnego nawet stanu zapalnego, nic!…”. Ale doktor Andrzej Z. ma dużo więcej na sumieniu. Najpoważniejszy z postawionych lekarzowi zarzutów dotyczy zgwałcenia jednej z pacjentek. Do zdarzenia miało dojść podczas wizyty związanej z rzekomym zabiegiem ginekologicznym w prywatnym gabinecie medyka. – Lekarz podał kobiecie lek, który sprawił, że nie mogła się bronić. Nie była to pigułka gwałtu, ale silny lek znieczulający. Po jego podaniu kobieta nie była w stanie stawić oporu, gdy lekarz doprowadził ją do stosunku płciowego – wyjaśniają śledczy. 67-latka zatrzymano wiosną ubiegłego roku. Mężczyzna chcąc uniknąć zatrzymania, próbował ukryć się przed mundurowymi w szafie na poddaszu swojego domu. Nie udało mu się. Sąd na wniosek policji i prokuratury zadecydował o tymczasowym aresztowaniu. Zatrzymanie było efektem kilkumiesięcznego śledztwa prowadzonego przez policjantów. Oprócz zarzutu zgwałcenia pacjentki, lekarz usłyszał zarzuty co najmniej sześciu oszustw na szkodę Narodowego Funduszu Zdrowia. – Mężczyzna ten w celu osiągnięcia korzyści majątkowej wprowadził w błąd jego pracowników na okoliczność wykonywania świadczeń w zakresie położnictwa i ginekologii. Straty, jakie powstały, mogą sięgać kilku tysięcy złotych – wyjaśniają śledczy. Kolejny zarzut dotyczy naruszenia zakazu sądowego dotyczącego prowadzenia prywatnej praktyki lekarskiej w zakresie ginekologii i położnictwa. – Podejrzany pomimo takiego zakazu przyjmował pacjentki w ramach prywatnej praktyki lekarskiej, jednocześnie m.in. nakłaniając kilka z nich do przerwania ciąży z naruszeniem przepisów ustawy – wyliczają śledczy. Co istotne, zatrzymany lekarz odbywał już karę więzienia za podobne przestępstwa. Teraz grozi mu nawet do 12 lat pozbawienia wolności. Kolejną rozprawę świdnicki sąd zaplanował na 28 lutego.

Małgorzata Moczulska, Fot. Ilustracyjne /Pixabay

COMMENTS