25 C
Chicago
niedziela, 16 czerwca, 2024

Legia – Wisła. Drużyna Romeo Jozaka syta już przed świętami

Popularne

Strony Internetowe / SEO
Realizacja w jeden dzień!
TEL/SMS: +1-773-800-1520

Legia Warszawa w beznadziejnym stylu zakończyła granie w 2017 r. W 21. kolejce Lotto Ekstraklasy przegrała u siebie z Wisłą Płock 0:2. Gole dla gości strzelili Cesar Varela i… obrońca (jeszcze) lidera rozgrywek Jakub Czerwiński. To druga ligowa porażka stołecznego zespołu w tym roku kalendarzowym.

Legia atakowała, Wisła kontrowała. Można by napisać, że standard w przypadku meczów przy Łazienkowskiej. Tyle tylko, że tym razem goście kontry mieli zabójcze. Konkretnie dwie i to na początku spotkania. W siódmej minucie Semir Stilić łatwo odebrał piłkę Łukaszowi Broziowi i pognał z nią na bramkę gospodarzy. Po drodze podał do Giorgiego Merebaszwilego. 31-letniego Gruzina zablokował Inaki Astiz. Bo do piłki już by nie doszedł. W pierwszej chwili sędzia Tomasz Musiał rzutu karnego nie podyktował. Zrobił to po wideoweryfikacji. Jedenastkę wykorzystał Cesar Varela Batista, choć piłka po jego strzale szczęśliwie przeleciała pod interweniującym Arkadiuszem Malarzem. Chwilę później legioniści mogli wyrównać. Po dośrodkowaniu ze skrzydła i uderzeniu główką piłkę zmierzającą do bramki Wisły wybił jednak napastnik gości Jose Kante. To nie był koniec szczęścia dziewiątej przed 21. kolejką drużyny Jerzego Brzęczka. W 17. min ruszyła z kolejną kontrą. Przez moment pięciu wiślaków biegło na trzech legionistów. Mnóstwo miejsca w środku pola miał Dominik Furman. On także w finale akcji dograł do Merebaszwilego. Gruzin zaliczył drugą asystę. Tak dośrodkował płasko wzdłuż bramki Malarza, że piłkę wpakował do niej… Jakub Czerwiński. Dwa gole, dwa razy zawinili obrońcy. Przy każdym inny. Obaj ostatnio siedzieli na ławce. W sobotę musieli grać. Jozak miał bowiem okrojony wybór. We wtorkowym spotkaniu z Piastem w Gliwicach żółte kartki otrzymali Michał Pazdan i Maciej Dąbrowski. Obaj przekroczyli limit i musieli odcierpieć karę. Trudno jednak zrzucać winę kiepskiej gry na ich nieobecność. „Legia grać, k… mac” – krzyczeli kibice pod koniec pierwszej połowie. Bo ta grała po prostu słabo. Bez zaangażowania, bez pomysłu, bez odpowiedniej koncentracji i niedokładnie. Stwierdzenie, że zespół był myślami przy zimowej przerwie nasuwa się samo. Jozak dzień wcześniej przestrzegał, że ostatnie mecze są trudne mentalnie. Piłkarze jakby nie potrafili zrozumieć tych słów. Chorwacki szkoleniowiec próbował coś zmienić. Jeszcze przed przerwą wprowadził Cristiana Pasquato za Kaspra Hamalainena (chwilę przed tym Fin po strzale z główki trafił piłką w poprzeczkę). Drugą połowę rozpoczął Sebastian Szymański, który wszedł za Łukasza Brozia. W tej sytuacji prawą obronę zabezpieczał… Michał Kucharczyk. W 60. min na boisko wszedł drugi napastnik Armando Sadiku. Albańczyk zmienił Guilherme, który z końcem grudnia odchodzi z klubu. Z Legią m.in. trzy razy został mistrzem Polski i zdobył dwa Puchary Polski. Od stycznia będzie graczem… ostatniej drużyny ligi włoskiej – Benevento. Jeśli nie wydarzy się cud, za pół roku spadnie on do Serie B. Jeśli chodzi o zmiany, to sprawiły one, że legioniści zwiększyli obroty. Jednak nie potrafili sobie poradzić z bardzo defensywną grą rywala. Dobre sytuacje mieli Jarosław Niezgoda i Sadiku. Ale strzał pierwszego (lob) obronił Kiełpin, a drugi nie trafił w bramkę z trzech metrów. Biorąc pod uwagę tylko Lotto Ekstraklasę, Legia przegrała u siebie drugi mecz w tym roku. Poprzednim razem wygrał z nią Ruch Chorzów (1:3). Trenerem był wówczas był Jacek Magiera, który w sobotę oglądał spotkanie w loży w towarzystwie właściciela i prezesa stołecznego klubu Dariusza Mioduskiego. Natomiast za nim trzy punkty z Łazienkowskiej wywiozła Wisła, mistrz Polski u siebie 12 razy wygrał i pięć razy zremisował. O tym, czy legioniści przez przerwę zimową będą liderami ligi, zadecyduje poniedziałkowy mecz Górnika Zabrze z Cracovią (godz. 18). Zespół ze Śląska traci do ekipy Jozaka dwa punkty. Natomiast przerwa w rozgrywkach potrwa do lutego. Legioniści wrócą do gry w piątek, 9, gdy zagrają na wyjeździe z Zagłębiem Lubin (20.30).

Legia Warszawa – Wisła Płock 0:2 (0:2)

Bramki: Varela 10 z karnego, Czerwiński 17 samobójcza

Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków)

Widzów:13 721

Legia: Malarz – Broź (46. Szymański), Astiz, Czerwiński, Hlousek – Guilherme (60. Sadiku), Kopczyński, Hamalainen (39. Pasquato), Moulin, Kucharczyk – Niezgoda. Trener: Romeo Jozak

Wisła: Kiełpin – Stefańczyk, Dźwigała, Łasicki, Reca – Merebaszwili, Szymański (88. Uryga), Stilić (70. Rasak), Furman, Varela (81. Łukowski) – Kante. Trener: Jerzy Brzęczek

Żółte kartki:Moulin – Dźwigała, Furman

Tomasz Dębek (AIP)

- Advertisement -

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane

Strony Internetowe / SEO
Realizacja w jeden dzień!
TEL/SMS: +1-773-800-1520