HomePOLSKAŚląskie

“Ktoś coś knuje”. Senator Tobiszowska i poseł Wesoły wyproszeni ze spotkania górniczych związków z przedstawicielami rządu

“Ktoś coś knuje”. Senator Tobiszowska i poseł Wesoły wyproszeni ze spotkania górniczych związków z przedstawicielami rządu

Dziś o godz. 14. związkowcy i przedstawiciele rządu siadają do kolejnej tury negocjacji. Z tych wczorajszych nieoczekiwanie wyproszono dwójkę parlamentarzystów PiS z Rudy Śląskiej: senator Dorotę Tobiszowską i posła Marka Wesołego. „To znaczy, że ktoś coś knuje” – podejrzewa Tobiszowska.

– Byłam obecna na wszystkich dotychczasowych spotkaniach w sprawie górnictwa, bo tak rozumiem swoją rolę, senatora wybranego z miasta, któremu grozi zamknięcie kopalni – mówi Tobiszowska. Wczoraj w Katowicach z liderami związkowymi spotkali się wysłannicy premiera. Mateusz Morawiecki nie przyjechał osobiście, przysłał dwóch wiceministrów oraz szefa swojego gabinetu politycznego. Na pierwszej turę rozmów w urzędzie wojewódzkim zjawili się też senator Tobiszowska i poseł Wesoły.

 

– Zostaliśmy poproszeni o wyjście. Jeśli nasza obecność miałaby zaburzyć wypracowanie dobrych rozwiązań, których oczekują górnicy pod ziemią, to przecież nie będziemy się o to bić – mówi Wesoły. Mniej dyplomatyczna jest Tobiszowska, która podkreśla, że z rozmów wyproszono ich co prawda na wniosek gości z Warszawy, ale związki się na to zgodziły. Zanim rozpoczęły się właściwe negocjacje, ogłaszano dwie przerwy, by pozbyć się dwójki śląskich parlamentarzystów.

 

– Po ludzku było mi przykro. Ale politycznie nie rozumiem ani jednych, ani drugich, oczywiście bardziej związkowców, którzy do tej pory narzekali, że nie mają wsparcia parlamentarzystów, gdy waży się przyszłość górnictwa. I teraz wolą dogadywać się po swojemu? – pyta Tobiszowska. – Zastanawia mnie, dlaczego jedni i drudzy nie chcieli naszej obecności, jeśli w tej sprawie wszystko powinno być jawne. Skoro nas wyproszono, to znaczy, że ktoś coś knuje.

 

Rudzka senator zaznacza, że „to nie czas, by polityk ze związkowcem po kryjomu układali program naprawy górnictwa”. I martwi się o wynik przełożonych na dziś negocjacji.

 

– Martwię się o jedno: że związkowcy zaakceptują odprawy i wcześniejsze emerytury, choć to nie jest rozwiązanie na przyszłość, tylko na chwilę. W kopalni Ruda wciąż nie ma zapowiadanego od dawna audytu złóż, został wstrzymany. Obawiamy się o zamknięcie Rudy, a są tam pokłady węgla koksującego, który z punktu widzenia Unii jest surowcem strategicznym. Obawiam się, że przełożenie na ostateczne decyzje i ustalenia będą miały przepychanki: gdzie siedzi związkowiec, a gdzie wpływy ma jakiś polityk – uważa Tobiszowska.

 

Parlamentarzystka zapowiada, że nie zrezygnuje z udziału w proteście, który zapowiadany jest na piątek w Rudzie Śląskiej. Z szeregów związkowych dowiedzieliśmy się, że przedstawicielom rządu zależało na „informacyjnym uszczelnieniu spotkania”, by propozycje i ustalenia nie wyciekły do mediów. I związki na takie żądanie przystały.

 

 

aip

COMMENTS