Kraków. Urzędnik wojewody hajluje do swastyki z… ciastek

Kraków. Urzędnik wojewody hajluje do swastyki z… ciastek

Pracownik Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w mediach społecznościowych opublikował zdjęcie, jak hajluje do swastyki z ciastek. Urząd wszczyna kontrolę, ale także wobec tego, kto zdjęcie ujawnił (bo te zostały już usunięte). Urzędnicy wojewody mówią z jednej stronie o powadze urzędu, a z drugiej, że “nie ma ciasteczkowych nazistów”.

Uśmiechnięty chłopak wykonuje gest hajlowania nad swastyką ułożoną z ciastek. Zdjęcie publikuje na portalu społecznościowym. Pod memem o paleniu bongo oznacza kolegów i pisze: to my. Młody człowiek jest pracownikiem Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego. Pracuje w oddziale ratownictwa medycznego i bezpieczeństwa sanitarnego wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego (wcześniej pracował w centrum powiadamiania ratunkowego). Ma 24 lata, jest absolwentem technikum w Bochni. Do pracy w urzędzie trafił za czasów poprzedniego wojewody Józefa Pilcha, już za rządów PiS. Urzędnicy potwierdzają, że to ich pracownik. Pytamy się, czy tego typu zachowania i wpisy są tolerowane przez przełożonych (zdjęcia i inne kontrowersyjne wpisy zostały już skasowane) oraz czy wobec pracownika zostały wyciągnięte konsekwencje.

 

– Młody człowiek przed ułożoną z ciastek swastyką wykonuje gest nazywany hajlowaniem. O ile nam wiadomo, nie istnieją „ciasteczkowi” naziści, a osoby, które identyfikują się nazistowskimi poglądami, raczej w taki sposób nie posługują się tym symbolem. Natomiast jest oczywiste, że bez wiedzy o tym, że swastykę ułożono z ciastek, sytuację na zdjęciu można zinterpretować jako manifestację nazistowskich poglądów. Ktoś niewątpliwie mógł tę sytuację zaaranżować ze świadomością, że taki może być jej odbiór – odpowiada Anna Badura, starszy inspektor z oddziału ds. mediów urzędu. Co do memu, to urząd odpowiada, że „może sugerować, że osoba, która nim się posługuje, nie jest zbyt dojrzała, a jej prywatna aktywność może budzić zastrzeżenia”.

 

Dalej dowiadujemy się, że urząd wszczął postępowanie wyjaśniające, ale co ciekawe, nie tylko w sprawie hajlującego pracownika. – Wiemy, że w upublicznieniu i powstaniu tych materiałów mógł uczestniczyć inny pracownik urzędu. W tym kontekście prowadzimy wewnętrzne postępowanie kadrowe, dotyczące osób, które są w tę sytuację zaangażowane – wyjaśnia Anna Badura. Jak dodaje, sprawa jest badan w szerszym kontekście, bo „tego wymaga powaga urzędu”. Postępowanie ma wyjaśnić, czy naruszone zostały standardy, których urząd wymaga od pracowników. Jakie? – Wymagamy dojrzałości, świadomości skutków zachowań i decyzji, poszanowania powagi urzędu. Jeżeli zachowania pracowników budzą nasze zastrzeżenia, co do zasady reagujemy. Tak jest też w odniesieniu do przywołanych pracowników – wylicza przedstawicielka wojewody. Spytaliśmy także o wykształcenie pracownika ze zdjęcia i jego doświadczenie oraz czy spełnił wymagania zajmowanego stanowiska. – Nie ma przepisów, które wskazują jednoznacznie, że musi to być wykształcenie wyższe. Liczy się wiedza, umiejętności praktyczne, doświadczenie – odpowiada Anna Badura.

 

Szczegółów doświadczenia i wykształcenia jednak nie podaje. Zasłania się ochroną danych osobowych. Hajlujący urzędnik pracuje jako administrator systemu wspomagania dowodzenia pogotowia. Urzędnicy wyjaśniają, że dotychczas zadania związane z tym stanowiskiem wykonywały dwie osoby, bo system był wdrażany. – Obecnie jesteśmy na etapie reorganizacji, w tym obejmującej aspekt kadrowy. Także na tle tych zmian będziemy oceniać wskazane powyżej materiały i sytuacje – dodaje Anna Badura. Próbowaliśmy się skontaktować z pracownikiem ze zdjęcia, ale nie odpisał na nasze zapytania.

 

 

aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0