Kraków. Stadion Wisły do sprzedania na apartamenty? Prokuratura przesłuchuje byłe władze Wisły. Mają usłyszeć zarzut udziału w gangu

Kraków. Stadion Wisły do sprzedania na apartamenty? Prokuratura przesłuchuje byłe władze Wisły. Mają usłyszeć zarzut udziału w gangu

Radny Łukasz Wantuch z prezydenckiego klubu “Przyjazny Kraków” uważa, że szkoda wydawać kolejne dziesiątki milionów na stadion miejski przy ul. Reymonta. Ma inny pomysł. – Stadion trzeba sprzedać, a nowy właściciel niech robi z nim co chce – proponuje.

– Po co nam dwa stadiony miejskie? Wystarczy jeden, wspólny dla dwóch klubów, jak w wielu miastach na świecie. Stadion Wisły trzeba sprzedać, a nowy właściciel niech robi z nim co chce – uważa radny Wantuch. – Najpierw stadion miał kosztować 150 mln zł, później 200 mln zł, później 500 mln zł, teraz stanęło na 670 mln zł – wylicza radny Wantuch. Przypomnijmy, że budowa stadionu Wisły kosztowała ok. 600 mln zł. Teraz okazało się, że trzeba go wyremontować i zmodernizować za ok. 32 mln zł (m.in. ma zostać wygospodarowane ok. 2-3 tys. mkw dodatkowej powierzchni biurowej w pomieszczeniach pod trybunami).

 

Do tego trzeba dodać 9,7 mln zł na wykupienie projektu stadionu i stworzenie nowych projektów. Na tym nie koniec, trzeba jeszcze 20-25 mln zł na budowę w rejonie stadionu dwóch parkingów z częścią komercyjną. – Trzeba dołożyć 70 mln zł, czyli pewnie będzie 150 mln zł. Czy jak dobijemy do miliarda to uznamy, że to był zły pomysł? Możemy odzyskać grunt, na którym znajduje się stadion – wart jest 50-100 mln zł – pod budownictwo mieszkaniowe – komentuje radny Wantuch. – Na świecie burzy się stadiony – dodaje.

 

Prokuratura przesłuchuje byłe władze Wisły. Mają usłyszeć zarzut udziału w gangu

 

W Prokuraturze Regionalnej w Poznaniu trwają przesłuchania czterech zatrzymanych w wtorek osób, w tym byłej prezes Wisły Kraków Marzeny S. Śledczy chcą im przedstawić zarzut działania w zorganizowanej grupie przestępczej oraz działania na szkodę spółki prowadzącej krakowski klub. Prokuratura oszacowała, że z Wisły Kraków wyprowadzono ok. 10 mln złotych.

Oprócz Marzeny S. wczoraj w ręce policji wpadli też: Anna M.-Z., żona lidera gangsterów, który do ubiegłego roku kontrolował krakowski klub, Tadeusz C., były przewodniczący Rady Nadzorczej Wisły SA, i Robert S., były członek Rady. Prokuratura od grudnia 2018 r. bada nadużycia, jakich mogły dopuścić się władze Wisły Kraków od sierpnia 2016 do końca zeszłego roku. Tuż przed wszczęciem postępowania, kiedy klub był w tarapatach finansowych, jego ówczesne kierownictwo, w tym prezes Marzena S., sprzedały Wisłę za złotówkę inwestorom ze Szwecji i Kambodży.

 

Według informacji portalu tvn24.pl, działania przestępcze władz Wisły polegały na podpisywaniu fikcyjnych umów przez zarząd klubu, w tym prezes Marzenę S., z firmą Anny M.-Z., żony Grzegorza Z. ps. „Zielak”. Z konta klubowego miało zniknąć w ten sposób co najmniej 824 tys. zł. W tytułach przelewów dla żony kibola wpisywano m.in. „doradztwo marketingowe”, „pośrednictwo w pozyskaniu sponsora”. Co ciekawe, firma Anny M.-Z. według Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej zajmowała się „praktyką pielęgniarek i położnych”.

 

Łącznie na przekrętach finansowych Wisła miała stracić miliony. Śledztwo dotyczy również „narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo spowodowania powstania szkody majątkowej w wysokości ponad 2 i pół miliona złotych w związku z zawarciem niekorzystnych umów o realizacje usług na rzecz klubu” – czytamy w komunikacie Prokuratury Krajowej.

 

Śledczy sprawdzają również, dlaczego klub nie płacił zawodnikom wynagrodzeń, a najważniejsze osoby w Wiśle mocno zawyżały swoje wynagrodzenia. Władze klubu miały dostawać zamiast 10 tys. zł nawet 45 tys. zł miesięcznie. Dziś po przedstawieniu zarzutów prokuratura będzie wnioskowała o zastosowanie środków zapobiegawczych dla zatrzymanych.

 

AIP



COMMENTS

WORDPRESS: 0