Kraków. Figury z ołtarza Wita Stwosza zbliżyły się do oglądających

Kraków. Figury z ołtarza Wita Stwosza zbliżyły się do oglądających

 Bazylice Mariackiej konserwatorzy pracują teraz przy dziele Wita Stwosza na oczach odwiedzających kościół. W tym roku zajęli się szafą główną ołtarza, ze sceną Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny. Ogromne figury, mierzące 3,2 m, znalazły się na platformie specjalnie postawionej konstrukcji, wysunięte bliżej wiernych i turystów.

To tam teraz są stanowiska pracy specjalistów zajmujących się badaniami i konserwacją tego bezcennego zabytku z XV wieku. Rzeźby nie opuszczają bazyliki. Zdemontowane, przechodzą renowację na miejscu. – Tak się dzieje również ze względów bezpieczeństwa. Nie zmieniamy im środowiska, mikroklimatu, w którym przebywają od ponad 500 lat z drobnym epizodem przerwy na II wojnę światową – tłumaczy dr Jarosław Adamowicz, kierownik prac przy ołtarzu Wita Stwosza. Jak dodaje, ekipa konserwatorska staje się obecnie swoistą atrakcją turystyczną, ponieważ w obrębie konstrukcji na frontowej części ołtarza eksponowany jest zasadniczy obszar jej działań.

– Czyli wszyscy mogą patrzeć, jak pracujemy – kwituje. Rzeźbom z szafy głównej ołtarza można przyjrzeć się z bliższa, gdyż są teraz o 8-9 metrów bliżej zwiedzających niż były do tej pory. Ponadto na rusztowaniu eksponowane są wybrane kwatery, płaskorzeźby, które przeszły już konserwację w poprzednich sezonach prac. W tym roku na początek konserwatorzy zajmują się rozpoznaniem stanu zachowania struktury drewna rzeźb. Usuwane są przemalowania, które zasłaniają pierwotną, gotycką kolorystykę. Zarazem – z szacunku dla historii konserwacji – pozostawiane są te warstwy, które nie przysłaniają gotyckiej formy, a zostały dodane np. w XVII wieku. – Jeżeli chodzi np. o te największe figury ołtarza Wita Stwosza – duża część złoceń płaszcza Marii bądź apostołów to złocenia dodane w XVII wieku. I one absolutnie zostają – zapewnia dr Adamowicz. Zgodnie z pierwotnymi założeniami obecnej konserwacji nie są uzupełniane ubytki gotyckiej formy rzeźbiarskiej, które istnieją od lat, a jednak nie wpływają na odbiór dzieła, nadal jest ono imponujące. – Jak spojrzymy z bliska na brodę któregoś z apostołów, znajdziemy tam szereg ubytków, ale nie będziemy ich uzupełniać.

 

Ale nie dotyczy ta zasada elementów architektonicznych, detali konstrukcji – czyli sterczyn, pinakli, żabek – które rozbudowują całą strukturę, architekturę tego ołtarza – zaznacza Jarosław Adamowicz. Jak wyjaśnia, podczas konserwacji w XIX i XX wieku uzupełniano już takie elementy. Jeśli wówczas zaproponowane formy nie zostały najlepiej dostosowane, obecnie są poddawane korekcie, uzupełnia się też inne braki w strukturze, architekturze. – Staramy się uzupełnić braki takich detali, bo to stanowi o całym bogactwie tego ołtarza – mówi kierownik prac. Badania i prace przy ołtarzu prowadzi Międzyuczelniany Instytut Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie oraz ASP w Warszawie. Instytut dysponuje m.in. wyjątkowo specjalistycznym sprzętem laserowym. Właśnie w ostatnich dniach zajęto się oczyszczaniem za jego pomocą kamiennych elementów, na których ołtarz Wita Stwosza stoi. W Polsce są tylko dwa takie lasery, operujące dużą tzw. plamą, powierzchnia z ich użyciem jest oczyszczana znacznie szybciej, a jednocześnie precyzyjnie. Takie prace są realizowane przy współpracy z Wojskową Akademią Techniczną. Badania i konserwacja ołtarza Wita Stwosza trwają od 2015 roku. Do tej pory zakończono już prace przy zwieńczeniu ołtarza oraz przy 12 kwaterach widocznych, gdy jego skrzydła są zamknięte. Prace przy głównej szafie potrwają do pierwszych miesięcy przyszłego roku.

 

Dr Adamowicz podsumowuje, że już dotąd badania dostarczyły ogromnej ilości materiałów dotyczących pierwotnej technologii i techniki, które były tutaj stosowane. Ustalono też, że zasadnicza część ołtarza – konstrukcja szafy, wszystkie rzeźby, detale, baldachimy, kolumny oraz szereg elementów, które dotąd były uważane za rekonstrukcje XIX-wieczne – są pierwotne. – Oczywiście mamy dużą część elementów dodanych czy wymienionych w XIX wieku, ale one nie stanowią o dzisiejszej budowie ani uroku całego ołtarza – dodaje Jarosław Adamowicz. – Tu są bardzo poważne zagadnienia naukowe – mówi o działaniach przy ołtarzu mariackim prof. Ireneusz Płuska, zastępca dyrektora Międzyuczelnianego Instytutu Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki. – Do tej pory nie znaliśmy technologii i techniki Wita Stwosza. Nie wiedzieliśmy, z jakiego drewna wszystkie elementy były wykonane – figury, płaskorzeźby, konstrukcja. Nie wiedzieliśmy, jakie były zaprawy, grunty, jakie techniki malarskie stosował, jakie spoiwa. To wszystko teraz dopiero badamy i przekażemy historykom sztuki, technologom i konserwatorom – podkreśla.

 

Dodajmy, że program konserwatorski dla całego przedsięwzięcia przewiduje też m.in. opracowanie drogi ewakuacji dla tego bezcennego dzieła. Specjaliści rozważają jeszcze, jak to rozwiązać. Badania i konserwacja ołtarza Wita Stwosza mają kosztować w sumie prawie 14 mln zł.

 

aip


COMMENTS

WORDPRESS: 0