"> Kraków: Banda wróżek czeka na wyrok. Okradały starsze osoby, teraz mają wyrównać szkody - wiadomosci.com

Kraków: Banda wróżek czeka na wyrok. Okradały starsze osoby, teraz mają wyrównać szkody

Kraków: Banda wróżek czeka na wyrok. Okradały starsze osoby, teraz mają wyrównać szkody

Kar od 2 lat i 8 miesięcy do 5 lat i 5 miesięcy przed krakowskim sądem zażądał prokurator na procesie szajki, która okradała starsze osoby. Bandę wróżek tworzyły cztery kobiety, które podróżowały ze współoskarżonym Henrykiem K. Dla niego prokurator chce wymiaru kary w wysokości 3 lat i 6 miesięcy. Wszyscy mają też solidarnie naprawić wyrządzone szkody solidarnie. Wyrok zapadnie w przyszłym tygodniu.

– Ja pani powróżę, przyszłość przepowiem, nie skłamię – tak wróżki zagadywały starsze panie i zachęcały, by wpuściły je do domów. W razie odmowy nie były już takie przymilne. Brutalnie atakowały ofiary lub korzystając z ich nieuwagi kradły cenne rzeczy i pieniądze. Szło im nieźle, ponieważ tworzyły dobrze zorganizowaną szajkę, która działała w Małopolsce. Dopuszczały się również przestępstw na Śląsku i pod Opolem. Przed sądem zaprzeczały zarzutom i przekonywały, że nie były we wszystkich miejscowościach, w których dochodziło do napadów i zuchwałych kradzieży. W Aleksandrowicach pod Zabierzowem „wróżki” wykręciły rękę właścicielce domu, aby im nie przeszkadzała w rabunku. Zarzuciły też chustę na głowę, by nie widziała, co się dzieje, a także groziły śmiercią. Kobieta straciła 13 250 zł.

 

W Łężkowicach pod Wieliczką napastniczki rozkładały koc, by gospodyni nie dostrzegła, że za taką zasłoną do wnętrza domu weszła jedna ze wspólniczek, która skradła 420 dolarów i 320 euro. W Szczepanowie pod Brzeskiem złodziejka przyszła pod pretekstem prośby o chleb, po czym nie chciała wyjść z domu. W pobliskich Wokowicach oskarżone szamotały się ze starszym małżeństwem, aż wzburzony gospodarz sięgnął po nóż, by je przegonić. Sam zranił się przy tym w rękę. Gdy ochłonął, zorientował się, że z szafy zniknęło 8200 zł. W Trzebini kobiety siłą wdarły się do domu i zabrały 400 złotych. Banda „wróżek” przez pół roku podróżowała po Polsce południowej fordem mondeo, kierowanym przez Henryka K. Mężczyzna zatrzymywał się w małych miejscowościach i wsiach, wypuszczał cztery kobiety z auta i czekał aż wrócą z łupem.

 

Każdy pretekst był dobry, byle pokrzywdzona osoba wpuściła je do domu. Potem już nie była w stanie opierać się agresywnym gościom. Czasem oskarżone działały bardziej finezyjnie i bez przemocy, starały się zająć rozmową starszą osobę. W tym czasie ich wspólniczka kradła cenne przedmioty. Na Śląsku tak skradły 10 tys. zł, a pod Opolem – 15 tys. Szajka wpadła w marcu br. po nieudanym rozboju na mieszkance Szklar pod Krakowem. Do aresztu trafił wtedy 56-letni Henryk K., rencista, wcześniej karany, oraz cztery wspólniczki: 56-letnia Balbina M., 61-letnia Janina T., 48-letnia Kornelia K. i 45-letnia Małgorzata C. Oskarżeni w śledztwie przyznali się do winy i wtedy wyszli za kaucją od 5 do 10 tys. zł. Na procesie przed sądem wszystko odwołali.

 

– Do przyznania się namówił mnie adwokat, bo chciałem szybko wyjść z aresztu – przekonywał Henryk K. – Mnie nie było w tych miejscach, w których doszło do napadów. Podobnie mówiły kobiety. Małgorzata C. potwierdziła, że chciała w Szklarach wejść do domu pokrzywdzonej, ale tylko, by wziąć ciasto. Pozostałe oskarżone mówiły, że przyznały się do winy, bo chciały zobaczyć wnuki. Wyliczały dolegliwości, na które cierpią, i złożyły wnioski, by nie musiały tak często stawiać się na dozór policji. Prokurator chce dla Balbiny M. 2 lat i 8 miesięcy, dla Janina T. 4 lat , dla Korneli K. 4 lat i 10 miesięcy, a dla Małgorzaty C. 5 lat i 5 miesięcy. Ostatnia z kobiet przywłaszczyła w sumie 23 tys. zł. Oskarżeni byli aresztowani teraz odpowiadają z wolnej stopy.

 

aip


COMMENTS

WORDPRESS: 0