HomeUSA

Koronawirus nie uratował mordercy. Śmiertelna trucizna popłynęła w jego żyły

Koronawirus nie uratował mordercy. Śmiertelna trucizna popłynęła w jego żyły

Walter Barton z Missouri jako pierwszy został stracony w czasie pandemii koronawirusa w USA. Inne stany zawiesiły wykonywanie wykonywanie kary. Ten zabójca nie miał szczęścia.

 

Zabijacie niewinnego mężczyznę, brzmiały ostatnie słowa mordercy z Missouri, którego stracony za bicie, napaść seksualną i zamordowanie Gladys Kuehler w 1991 roku.

64-letni Walter Barton był pierwszym straconym w USA od egzekucji Nathaniela Woodsa w Alabamie 5 marca. Pandemia koronawirusa spowodowała zawieszenie egzekucji, nie zastosowano jej jednak wobec Bartona.

Była to kontrowersyjna egzekucja, bo choć testy DNA wykazały, że na ubraniu Bartona była krew ofiary, to jednak nowe dowody podważały jego winę. Nawet niektórzy przysięgli “czuli się niekomfortowo” z powodu kary śmierci.

Chwilę przed egzekucją Barton powiedział: Ja, Walter „Arkie” Barton, jestem niewinny i zabijacie niewinnego człowieka!

Skazaniec do końca powtarzał, że jest niewinny i westchnął głęboko pięć razy po tym, gdy w jego żyły popłynęła trucizna.

Jego sprawa od lat przeplatana była apelacjami, błędami i dwoma unieważnionymi wyrokami. Jego los został przypieczętowany, gdy ani sądy, ani gubernator Mike Parson nie podjęły interwencji.

Parson wyjaśnił, że nie słyszał nic, co zmusiłoby go do ponownego rozważenia egzekucji.

Jeden z obrońców Bartona, Fred Duchardt Jr., powiedział, że Parson mógł nie mieć czasu na rozważenie ułaskawienia z powodu zajęć przy walce z pandemią.

Adwokaci skazańca walczyli o jego życie do końca. Wyrażali obawy dotyczące kontaktów tych, którzy mieli uczestniczyć w egzekucji i zarażać się nawzajem, co mogłoby doprowadzić do rozprzestrzenienia się COVID-19.

Egzekucja odbyła się w Bonne Terre, sto kilometrów na południe od St. Louis, w więzieniu, w którym nie było przypadków wirusa. Wprowadzono ścisłe reguły, by chronić pracowników zakładu oraz gości przed zakażeniem koronawirusem.

Rzeczniczka władz penitencjarnych Missouri mówiła, że wchodzącym do więzienia sprawdzano temperaturę, dawano maseczki, rękawiczki i rozdzielono te osoby w trzech pokojach.

Świadkami egzekucji był reporter Associated Press i inni dziennikarze, przedstawiciele władz więzienia oraz osoby bliskie Bartonowi. Nie było tam rodziny ani krewnych ofiary.

Ofiara mordu, czyli Gladys Kuehler mieszkała w miejscowości Ozark w Missouri w pobliżu Springfield. W październiku 1991 r. znaleziono ją martwą w sypialni. Śledczy stwierdzili, że kobieta była bita, napastowana seksualnie i dźgana nożem ponad 50 razy.

Barton był tamtego feralnego dnia z wnuczką ofiary i sąsiadką. Policja znalazła plamy krwi na ubraniu Bartona. Testy DNA potwierdziły, że to krew ofiary. Jej wnuczka jednak zeznała potem, że ​​Barton nigdy nie wszedł do sypialni.

Barton został skazany na karę śmierci w 1994 r. Sąd Najwyższy uchylił wyrok. Barton ponownie został skazany na śmierć uznał, że prokuratura nie ujawniła zeznań wszystkich świadków.

Na piątym procesie w 2006 roku Barton został skazany po raz trzeci na śmierć. Stanowy Sąd Najwyższy utrzymał wyrok w 2007 r. Barton nadal apelował.

Fred Duchardt Jr., cytował ustalenia jednego z ekspertów, który podważał opinię, co do tego, jak krew ofiary mogła się znaleźć na ubraniu Bartona. Powiedział on, że zabójca nie mógł nosić ubrania, na którym znaleziono krew ofiary.

Duchardt mówił, że trzej przysięgli podpisali niedawno oświadczenie, że w oparciu o nowe dowody nie powinno się zalecać kary śmierci.

Jeden z przysięgłych posunął się nawet do stwierdzenia, że ​​ma „poważne obawy” dotyczące winy Bartona.

Durchardr Jr. mówił wcześniej The Star Kansas City: To koszmar, dowody, o których nigdy nie słyszeli przysięgli, podważają dziś kluczowe ustalenia, które doprowadziły do skazania.

Nie zgadzał się z tym prokurator Ron Cleek.

– Miał uczciwy proces, został słusznie skazany. Jego życie zostanie zakończone, by nikt inny przez niego nie ucierpiał. On nie jest niewinnym człowiekiem.

 

Red. Kazimierz Sikorski PolskaPress AIP

COMMENTS