HomeSport

Koronawirus. Awantura o kasę w Premier League. „Z piłkarzy robi się antychrystów”

Koronawirus. Awantura o kasę w Premier League. „Z piłkarzy robi się antychrystów”

Nawet najbogatszej ligi świata nie ominęły problemy finansowe związane z pandemią koronawirusa. Ba, w Anglii kłótnie o pieniądze są bardziej zażarte niż w innych krajach.

W grę wchodzą gigantyczne pieniądze. Czarny scenariusz, czyli anulowanie sezonu, oznacza konieczność zwrotu 762 mln funtów (prawie 4 mld zł) z tytułu praw telewizyjnych. Większość tej kwoty mogłaby zapewnić obniżka pensji zawodników o 30 proc. w okresie bez meczów. Taka też propozycja padła podczas niedzielnej telekonferencji przedstawicieli Premier League i Związku Zawodowych Piłkarzy (PFA). Problem w tym, że związkowcy nie chcą się na to zgodzić. Spotkało się to z ogromną krytyką ze strony opinii publicznej i polityków. Według danych z tego sezonu, średnie zarobki piłkarza Premier League przekroczyły 3 mln funtów rocznie.

 

– W zaistniałej sytuacji wiele osób jest zmuszonych do poświęceń. Zwłaszcza w służbie zdrowia. Pierwszą rzeczą, którą powinni zrobić piłkarze jest zgoda na obniżenie zarobków – grzmiał minister zdrowia Matt Hancock. Za wypowiedź został ostro skrytykowany. M.in. dlatego, że piłkarze stanowią zaledwie 2 proc. osób zarabiających ponad milion funtów w Wielkiej Brytanii czy działań charytatywnych Premier League. Kluby przekazały m.in. 125 mln funtów niższym ligom, a szpitalom 20 mln. Piłkarze założyli też fundusz #PlayersTogether wspomagający służbę zdrowia. W czwartek dostrzegł to i podziękował za wielkoduszną decyzję – minister Hancock.

 

Rozmowy o obniżkach płac wciąż są jednak w toku. – Piłkarze są demonizowani, robi się z nich antychrystów. Są sportowcy, którzy zarabiają dużo więcej. Niektórzy myślą chyba, że nasi zawodnicy codziennie kupują złote Rolls-Royce’y. Nie kupują – przekonuje na łamach „The Times” szef PFA Bobby Barnes, były piłkarz m.in. West Hamu. Jeszcze w ubiegłym tygodniu PFA oświadczyło, że zdaje sobie sprawę z nacisków, by piłkarze dołożyli się do pensji innych pracowników, ale… „jeśli kluby stać na wypłacanie wynagrodzeń, powinny to robić”. Teraz narracja związkowców się nieco zmieniła.

 

– Piłkarze chętnie odegrają swoją rolę, do czego nawoływał Hancock. Są jednak, nie bez powodu, podejrzliwi. Boją się, że kluby chcą „zresetować” ich pensje stanowiące dużą część budżetów. Propozycja Premier League miała zakamuflowany zapis o dodatkowej obniżce płac o 10 proc. przez kolejny rok – przekonuje Barnes. W czwartek jako pierwszy klub w Premier League obniżkę pensji o 30 proc. (dla piłkarzy, sztabu szkoleniowego i zarządu) ogłosił klub Jana Bednarka, Southampton. Cięcia będą tam obowiązywać przez trzy najbliższe miesiące, od kwietnia do czerwca.

 

 

aip



COMMENTS