HomeŚwiat

Korea Północna produkuje broń biologiczną, a USA chce mieć swoje bombowce w gotowości

Korea Północna produkuje broń biologiczną, a USA chce mieć swoje bombowce w gotowości

 

Korea Północna jest w posiadaniu broni biologicznej i może wywołać epidemię m.in. cholery albo dżumy – wynika z raportu naukowców z Uniwersytetu Harvarda. Tymczasem amerykańskie siły powietrzne mogą przywrócić 24-godzinne dyżury bojowe bombowców B-52, które są w stanie przenosić bomby atomowe. To reakcja na ostatnie ataki rakietowe północnokoreańskiego reżimu.

 

Raport, cytowany przez Radio Free Asia, opublikował think tank Belfer Center for Science and International Affairs działający ma amerykańskim Uniwersytecie Harvarda. Z dokumentu wynika, że Korea Północna posiada tajne, podziemne laboratoria, w których chemicy pracują nad przekształceniem w broń tak groźnych chorób, jak czarna ospa, dżuma i cholera. Naukowcy z USA twierdzą, że reżim może rozprzestrzenić broń za pomocą pocisków rakietowych, dronów, samolotów i opryskiwaczy, a to oznaczałoby śmierć nawet milionów ludzi.

Produkcja masowej broni biologicznej jest zakazana przez ONZ, stąd tajne działania sił specjalnych Pjongjangu. podkreślają naukowcy z USA. „Podczas gdy programy nuklearne można monitorować dzięki testom atomowym i udanym próbom rakietowym [Korei Północnej], hodowanie patogenów i przekształcanie ich w broń może pozostać niewidoczne i za zamkniętymi drzwiami”, czytamy również w raporcie think tanku z Uniwersytetu Harvarda. Naukowcy zauważają też, że monitoring tego rodzaju aktywności jest wyjątkowo trudny także dlatego, że sprzęt potrzebny do produkcji broni biologicznej jest także używany w rolnictwie, co uniemożliwia weryfikację jego przeznaczenia.

Świat jest coraz bardziej zaniepokojony działaniami Korei Północnej w obliczu powtarzających się testów nuklearnych i rakietowych, przeprowadzanych mimo zakazów ONZ i krytyki międzynarodowej społeczności. Portal Defense One informuje, że Stany Zjednoczone – którym reżim groził atakiem na amerykańską wyspę Guam, a Waszyngton odparł, że odpowie „ogniem i gniewem, których świat nie widział” – przygotowują się do przywrócenia 24-godzinnych dyżurów bojowych amerykańskich bombowców B-52. Są one zdolne do przenoszenia bomb atomowych, a przechowywane są m.in. w bazie  amerykańskich sił powietrznych Barksdale w Luizjanie. Całodobowe dyżury bombowców zniesiono w 1991 r., po zakończeniu Zimnej Wojny.

– To kolejny krok, który ma na celu upewnienie się, że jesteśmy przygotowani. Traktuję to mniej jako planowanie w obliczu konkretnego wydarzenia, ale bardziej jako przygotowanie na obecną sytuację globalną, w której się znajdujemy oraz dbanie o to, abyśmy umieli wysunąć się na prowadzenie – powiedział Defense 1 generał David Goldfein, szef sztabu amerykańskich sił powietrznych. Generał podkreślił, że na razie alarm bojowy nie został przywrócony, ale trwają przygotowania. Doniesień tych nie skomentował jeszcze Pentagon.

– Świat jest niebezpiecznym miejscem, widzimy ludzi [władze Korei Północnej], którzy otwarcie muszą o użyciu broni atomowej. To nie jest już dwubiegunowy świat, w którym jesteśmy tylko my i Związek Radziecki. Są też inni gracze, którzy są zdolni do ataku atomowego. Upewnienie się, że dobrze się do tego przygotujemy, nigdy nie było aż tak ważne – dodał w wywiadzie dla Defense 1 gen. Goldfein. Portal podkreśla również, że ostatnio baza Barksdale została odnowiona, a w środku znajdują się łóżka dla ponad 100 członków załogi, którzy w razie przywrócenia alarmu, byliby przez całą dobę gotowi do odpowiedzi na ewentualny atak.

aip

COMMENTS