HomeCiekawostki

Kończy się eldorado zakupowe w AliExpress i innych sklepach internetowych z Chin

Kończy się eldorado zakupowe w AliExpress i innych sklepach internetowych z Chin

Kończy się eldorado zakupowe w AliExpress i innych sklepach internetowych z Chin. Obchodzą one przepisy podatkowe, dzięki czemu polscy klienci nie płacą ani cła, ani VAT. Sam ubytek podatku od towarów u usług wyliczono właśnie na miliard złotych. Ale to pół biedy. Dumping cenowy, który w ten sposób powstaje, niszczy polskie sklepy internetowe, które płacać podatki nie są w stanie konkurować z chińskimi firmami. Fiskus jednak postanowił wkroczyć do akcji i teraz będzie ściągał VAT od każdego kto zrobił zakupy w AliExpress i innych zagranicznych sklepach internetowych.

Praktycznie każdy towar kupiony przez polskiego konsumenta za pośrednictwem chińskiego giganta internetowego AliExpress to „prezent”. Chińscy sprzedawcy i ich klienci unikają w ten sposób płacenia nie tylko cła, ale i podatku VAT od przesyłek wartych mniej niż 22, a nawet 45 euro.

 

Sednem całej sprawy jest interpretacja złagodzonych dokładnie dekadę temu przepisów celnych i podatkowych. Kwoty, od których nie trzeba płacić państwu daniny, zostały wówczas podniesione, zaś w katalogu zwolnień od podatku (23 proc. VAT) pojawiły się nowe. Cła nie trzeba płacić od towarów wartych mniej niż 150 euro. Z kolei zwolnieniu z VAT podlegają towary warte mniej niż 22 euro, ale kwota ta rośnie do 45 euro, jeśli przesyłka jest „prezentem wysłanym od osoby prywatnej na potrzeby osobiste, a nie handlowe”.

 

Polak (i Chińczyk) potrafi, więc w praktyce wszystkie towary zamówione via AliExpress zaczęły przychodzić do Polski oznaczone jako prezenty o zadeklarowanej wartości nie większej niż 45 euro, ewentualnie korespondencja prywatna o wartości poniżej 22 euro (nawet, jeśli w środku jest towar wart 100 euro). Proceder ułatwia fakt, że przesyłki są weryfikowane jedynie na wyrywki, więc prawdopodobieństwo wpadki jest równie małe, jak szansa trafienia piątki w Lotto.

 

– Według wyliczeń firmy Copenhagen Economics, VAT ściągany jest jedynie w przypadku 35 proc. przedmiotów importowanych przez operatorów pocztowych w Europie. Dla paczek obsługiwanych przez firmy kurierskie odsetek ten wynosi 98 proc. Według tych samych badań, tylko 47 proc. należnego cła jest naliczane w przypadku importowanych paczek dostarczanych do UE przez operatorów pocztowych i ponad 99 proc. w przypadku paczek dostarczanych przez kurierów – wylicza dr Aleksandra Musielak, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

 

Wprawdzie resort finansów jakiś czas temu umieścił na swojej internetowej stronie interpretację przepisów, określającą dokładnie, czym jest „paczka o charakterze niehandlowym o wartości do 45 euro” (podlegająca pełnemu zwolnieniu z VAT); zastrzegł też, że zwolnieniom z VAT nie podlegają „towary importowane w drodze zamówienia wysyłkowego”. Ale tu wracamy do… „Polak (i Chińczyk) potrafi” i słabej weryfikacji paczek. W praktyce fiskus musiałby się wdawać w spory z każdym klientem AliExpress i udowadniać mu, że zawartość paczki nie jest prezentem lub prywatną korespondencją z kumplem z Azji, lecz – realizacją zamówienia.

 

To nieuczciwa konkurencja – od dawna alarmowali polscy przedsiębiorcy tracący – podobnie jak budżet państwa – na takich praktykach. I ich głos został w końcu wysłuchany w Ministerstwie Finansów, które zajęte było ostatnio głównie ściganiem mafii paliwowej, a nie dostrzegało jak taki proceder w biały dzień uszczupla Skarb Państwa, podobnie jak dalej nie dostrzega milionów (miliardów?) uciekających z VAT przez coraz śmielszy przemyt papierosów i alkoholu “na Ścianie Wschodniej”.

 

Fiskus ogłosił właśnie, że zamierza z „prezentami” z Chin stanowczo walczyć. Powołał nawet w tym celu specjalną grupę operacyjną, która ma sprawdzać przesyłki. A jest ich cała masa! Firma badawcza PBI/Gemius podała niedawno, że populacja Polaków, którzy dokonali zakupów poprzez AliExpress, przekroczyła już 5 milionów. Przez rok wzrosła zatem o dwie trzecie! Z Państwa Środka dociera obecnie 14 tys. prywatnych przesyłek… dziennie.

 

Teraz, gdy nastroje w polskich sklepach internetowych, wściekłych na chińską konkurencję, stały się rewolucyjne, ministerstwo powtarza z całą mocą akcentuje interpretację: „zwolnienie z podatku VAT towarów o wartości do 22 euro nie dotyczy przedmiotów importowanych w ramach zamówienia wysyłkowego, niezależnie od tego, czy import jest dokonywany przez firmę czy osobę fizyczną”. I zapowiada ścisłą egzekucję przepisów.

 

Co oznacza tak naprawdę wypowiedzenie wojny amatorom chińskiego portalu i jego klonów. Wojna ta wymagać będzie zaangażowania sztabu ludzi, bo – jako się rzekło – przesyłek z Chin są miliony i liczba ta rośnie w tempie geometrycznym. Kontrolę zjawiska może jednak ułatwić to, że większość przesyłek dostarczanych jest do końcowego odbiorcy przez państwową Pocztę Polską. Pocztowcy zapewne dołączą do resortowego zespołu monitorującego przepływ towarów zakupionych za pośrednictwem sklepów i portali internetowych. Jest już w tej sprawie porozumienie dotyczące m.in. odpraw celnych przychodzących do Polski paczek.

 

Dysponująca najnowszymi technologiami „brygada tygrysa” ma m.in. ścigać wszystkich tych, którzy próbują obchodzić lub naciągać przepisy, by nie płacić państwu cła i podatku. Jedno jest pewne: kontrole przesyłek z Chin będą teraz częstsze i o wiele dokładniejsze niż dotąd, a decyzje fiskusa – surowsze. Podobne działania podjęły ostatnio wszystkie kraje unijne, bo szemrany import z Państwa Środka wszędzie szkodzi legalnym biznesom. Nigdzie jednak nie przybrał tak monstrualnych rozmiarów jak w Polsce.

 

Zbigniew Bartuś/ AIP

COMMENTS