HomePILNE

Komisja weryfikacyjna badała reprywatyzację Jeziorka Gocławskiego oraz terenów położonych obok tego akwenu

Komisja weryfikacyjna badała reprywatyzację Jeziorka Gocławskiego oraz terenów położonych obok tego akwenu

W siedzibie Prokuratury Krajowej zakończyła się trwająca ponad 9 godzin publiczna rozprawa, podczas której komisja weryfikacyjna badała reprywatyzację Jeziorka Gocławskiego oraz terenów położonych obok tego akwenu. Na części z nich deweloper wybudował osiedle mieszkaniowe. W prywatne ręce trafiły też grunty, na których planowana jest trasa tramwaju na Gocław. 

Wiceprzewodniczący Sebastian Kaleta jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy podkreślił, że to jedna z najbardziej szokujących spraw, którymi dotychczas zajmowała się komisja. „Tutaj mamy przez wiele lat do czynienia z szeregiem transakcji, postępowań sądowych i administracyjnych, w których zaangażowanych było co najmniej kilkudziesięciu prawników. Żadna z tych osób nie podjęła działań, by ustalić, że osoba, która jest właścicielem takich nieruchomości w Warszawie wartych dziesiątki milionów złotych, od 20 lat nie żyje” – wyjaśnia Sebastian Kaleta.
Nim rozpoczęto przepytywanie wezwanych na dzisiaj świadków, doszło do dyskusji, czy w ogóle przesłuchanie jest konieczne. Z wnioskiem, aby rozprawę ograniczyć jedynie do unieważnienia decyzji reprywatyzacyjnej, wystąpił pełnomocnik warszawskiego ratusza mec. Bartosz Przeciechowski. „Zarówno członkowie komisji, jak i miasto są zgodni co do tego, iż osoba, co do której w 1/12 ustanowiono użytkowanie wieczyste na podstawie decyzji objętych dzisiejszym postępowaniem, nie żyła w chwili wydawania tych decyzji” – argumentował pełnomocnik miasta.
Przeciwny był między innymi szef komisji weryfikacyjnej Patryk Jaki, który zaznaczył, że cieszy się, iż warszawski ratusz zmienia swoje podejście do działań komisji. Ostatecznie w głosowaniu zdecydowano, aby do przesłuchania świadków doszło.
Jako pierwsza zeznania złożyła Magdalena Rubenfeld-Koralewska ze stowarzyszenia Wiatrak, które szybciej niż urzędnicy dotarło do informacji, że decyzję reprywatyzacyjną wydano na osobę zmarłą. „Było dziwne dla nas, że tak znane nazwisko i osoba, która na Saskiej Kępie była znana, nie udało się ustalić co się z nią stało. W tej sytuacji zaczęliśmy własne poszukiwania i udało nam się dotrzeć do postanowienia o ustanowieniu kuratora z 1998 roku” – zeznała Magdalena Rubenfeld-Koralewska. Stowarzyszenie „Wiatrak” odnalazło też na cmentarzu grób dawnej właścicielki nieruchomości. Okazało się, że Natalia Wolfram zmarła w latach 80-tych ubiegłego wieku.
Kolejny świadek Krzysztof R., czyli były kierownik działu nieruchomości dekretowych Skarbu Państwa w warszawskim ratuszu zeznał, że w przypadku dawnych właścicieli, dla których ustanowiono kuratora, nie sprawdzano, czy te osoby rzeczywiście żyją i w związku z tym mogą być beneficjentem decyzji reprywatyzacyjnej. Przyznał również, że wydanie decyzji na osobę nieżyjącą jest obarczone wadą prawną.
Gertruda J.-F., czyli była naczelnik wydziału spraw dekretowych w warszawskim ratuszu, na wstępie korzystając z prawa do swobodnej wypowiedzi wyjaśniła, na czym polegała jej praca w urzędzie miasta. „Samo dekretowanie poczty zajmowało mi 3 godziny dziennie. Kilka razy w tygodniu miało miejsce podpisywanie umów użytkowania wieczystego podczas wyjazdowych, wielogodzinnych sesji. W takich warunkach pracy sprawowanie nadzoru nad podległymi pracownikami w dużej mierze musiało opierać się na zaufaniu do ich lojalności, doświadczenia zawodowego, profesjonalizmu i uczciwości” – mówiła Gertruda J.-F. Świadek dodała, że nie była w związku z tym w stanie zapoznawać z każdą ze spraw. Była naczelnik mówiła, że w podległym jej wydziale pracowało około 30-40 urzędników natomiast jej pracę nadzorowali bezpośrednio dyrektor Biura Gospodarki Nieruchomościami bądź jego zastępcy. Gertruda J.-F. zaznaczyła, że mimo iż nie pamięta wiele z postępowania dotyczącego Jeziorka Gocławskiego oraz jego okolic, postara się wyjaśnić komisji jak wyglądała reprywatyzacja nieruchomości. Świadek zeznała, że nic nie wie o łapówkach wręczanych za pozytywne decyzje reprywatyzacyjne. Przyznała natomiast, że kazała podległym urzędnikom wydawać jak najwięcej pozytywnych decyzji reprywatyzacyjnych.
Zeznania złożyła również Bożena Dobrzyńska. Adwokat była kuratorem dla nieznanej z miejsca pobytu Natalii Wolfram w postępowaniu zakończonym decyzją dotyczących działek przeznaczonych pod budowę linii tramwajowej. Prawniczka nie miała sobie nic do zarzucenia. Twierdziła, że zrobiła wszystko, co mogła zrobić, aby ustalić, czy Natalia Wolfram żyje.
Ostatnią osobą odpowiadającą na pytania komisji i pełnomocników warszawskiego ratusza był Jerzy Mirosław Rdzanek, który jest stroną postępowania, spadkobiercą po jednej z beneficjentek decyzji, a zarazem kuratorem Natalii Wolfram. W trakcie przesłuchania komisja weryfikacyjna wskazała, że rodzina zmarłej w 1984 roku Natalii Wolfram opłacała jej grób, a jednocześnie składała wnioski o ustanowienie dla niej kuratora jako osoby nieznanej z miejsca pobytu i zarabiała na jej nieruchomościach.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Jolanta Turkowska/Rita/dw

COMMENTS