15 C
Chicago
poniedziałek, 15 kwietnia, 2024

Katarzyna Lubnauer: Ryszard Petru musi sam określić swoją nową rolę

Popularne

Strony Internetowe / SEO
Realizacja w jeden dzień!
TEL/SMS: +1-773-800-1520

eżeli mamy sytuację wyjątkową, to zawiera się sojusze nawet z ugrupowaniami, które są konkurencją. Koalicja powinna obejmować oprócz Nowoczesnej i PO również SLD – przekonuje w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press przewodnicząca Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.

Nowoczesna ma być partią kobiet?

Absolutnie nie. Jest natomiast partią, dla której bardzo ważna jest obrona praw kobiet. Ale to nie wynika z obecnego przywództwa, tak było zawsze. Kobiety w Nowoczesnej nie były nigdy paprotkami, miałyśmy dużo do powiedzenia. Po drugie są to ważne sprawy z punktu widzenia społeczeństwa. Przypomnę, że ponad 50 proc. społeczeństwa to właśnie kobiety, które w pierwszej kolejności dotknęła „dobra zmiana”. To od ograniczania praw kobiet zaczęli rządzący – to że pigułka „dzień po” jest już tylko na receptę, to, że były i są próby zmiany zasad dopuszczalności aborcji pokazuje, że w pierwszej kolejności zaatakowano kobiety. Stąd „czarne protesty”, zresztą jedyne skuteczne. Zawsze będę szczególnie podziwiać dziewczyny w małych miejscowościach, które odważnie pokazywały swój sprzeciw. Ponadto z inicjatywy naszej posłanki Elżbiety Stępień, 2018 jest Rokiem Praw Kobiet. Ale w Nowoczesnej jest wielu bardzo fajnych i aktywnych panów. Wśród wiceprzewodniczących jest Witek Zembaczyński, nasz przedstawiciel w komisji ds. Amber Gold, są Jerzy Meysztowicz i Tadeusz Grabarek. Sekretarz i skarbnik to też panowie. Najaktywniejszym posłem jest Mirosław Suchoń. Po prostu u nas są rzeczywiście zachowane proporcje – jeżeli spojrzymy na przewodniczących regionów to mamy dużo przewodniczących-kobiet. I chciałabym, żeby szefową klubu została kobieta, Kamila Gasiuk-Pihowicz, też wiceprzewodnicząca partii.

Ale jest pani jedyną kobietą na czele partii zasiadającej w parlamencie.

W ogóle jestem jedyną, która wygrała w normalnych, otwartych wyborach. Myślę, że w dużym stopniu wynika to z działań, które podjął Ryszard Petru wybierając do partii sporo aktywnych kobiet. W wyborach w 2015 roku na 41 okręgów w 19 pierwsze miejsca na listach Nowoczesnej zajmowały kobiety.

Jednak zachowanie Ryszarda Petru pokazuje, że ciężko jest mu pogodzić się z porażką. Był pewien wygranej.

W partii mamy teraz strategię „wszystkie ręce na pokład”. Być może brakuje ostatniej pary rąk.

Spodziewała się pani wygranej?

Nie można było tego przewidzieć. Wiedziałam, że w strukturach partii są nastroje oczekiwania zmiany. Ja dość późno zdecydowałam się na start w wyborach, ale te oczekiwania przełożyły się na moją wygraną.

Przewaga nad Petru była jednak minimalna

Czym innym jest wywołanie zmiany, a czym innym jest pozostawienie statusu quo. To pierwsze jest zawsze trudniejsze. A Mistrzostwo Świata też czasem zdobywa się jednym golem. Po tej zmianie bardzo szybko okazało się, że mam pełne wsparcie zarówno w zarządzie partii, w który wielu członków współpracowało również z poprzednim przewodniczącym, jak i wśród struktur. Np. Witold Zembaczyński, który popierał Ryszarda Petru ładnie to podsumował ostatnio, że on działa na rzecz organizacji i jak dla niego poprzednio partnerem do współpracy był Ryszard, tak teraz jestem ja. Bo gra się na sukces projektu.

Czy przegrana w wyborach w partii z kobietą jest dla mężczyzny-polityka czymś szczególnie bolesnym?

Należałoby pytać Ryszarda Petru, ale jesteśmy partią liberalną, więc konkurowanie jest czymś naturalnym. Pokazaliśmy zdolność do pewnej samo naprawy – delegaci widzieli, że potrzebne jest nowe wizerunkowe otwarcie i zdecydowali się mnie poprzeć. Zmiana przewodniczącego powinna być czymś normalnym w demokratycznej partii politycznej. A ponieważ jesteśmy już partią z krwi i kości, to i spór jest czymś zwyczajnym.

Co może robić w partii Ryszard Petru?

Ze względu na jego dotychczasową pozycję bardzo ważne jest, by sam określił, czym chciałby się zająć. Deklarował, że chciałby przygotować gospodarczy „plan Petru”, który byłby konkurencją dla „planu Morawieckiego”. W założeniach przygotowanych przez obecnego premiera nie ma praktycznie silnego udziału podmiotów prywatnych w rozwoju Polski. To są propozycje takie etatystyczne, oparte na aktywności państwa, a nie tworzeniu możliwości dla przedsiębiorców. To zupełnie odwrotne do myślenia Nowoczesnej, partii wolnościowej, która uważa, że długookresowy wzrost gospodarczy i odporność gospodarki na kryzysy wynika m.in. z usuwania przeszkód stojących przed przedsiębiorcami. Myślę, że Ryszard Petru chce pokazać tę różnicę. Mówił za to, że nie chce być wiceprzewodniczącym Nowoczesnej.

Czy między panią a Petru jest wzajemne zaufanie?

Na pewno jest jeszcze sporo do zrobienia. Jednak jestem człowiekiem, który jest otwarty na współpracę ze wszystkimi. Z natury rzeczy w polityce bardzo ważne jest łączenie, a nie dzielenie. Musi tylko pojawić się chęć współpracy z drugiej strony.

Ile pieniędzy potrzebuje Nowoczesna, by wyjść „na zero”?

To nie jest tak… Dotychczas zawsze na bieżąco spłacaliśmy swoje zobowiązania. Jesteśmy partią, która od początku finansuje się z datków wyborców i sympatyków, i w dalszym ciągu będzie się tak działo. Nie jest tajemnicą, że sytuacja jest trudna, straciliśmy subwencję budżetową, odwołaliśmy się do Trybunału w Strasburgu i czekamy na decyzję.

Posłowie regularnie wpłacają składki, tak jak to jest np. w PiS-ie?

Nie, ale w zeszłym roku posłowie robili duże, jednorazowe wpłaty.

Czy do porozumienia pomiędzy Nowoczesną i PO ws. wspólnego kandydata na prezydenta Warszawy dołączy SLD?

Od początku uważałam, że porozumienie koalicyjne nie powinno być wyrywkowe. Czekam na możliwość zawarcia porozumienia dotyczącego całej Polski, sejmików wojewódzkich. Koalicja powinno być szeroka i obejmować oprócz Nowoczesnej i PO również SLD czy ruchy miejskie. Chciałabym, aby obejmowała również PSL, ale zdaję sobie sprawę, że na razie chcą startować jednak samodzielnie. Pamiętajmy, że do wyborów zostało jeszcze sporo czasu, będzie mnóstwo sondaży. To pozwoli zoptymalizować szanse wyborcze wszystkich ugrupowań opozycyjnych. Nigdy nie jest dobrze, gdy w państwie jest skrajna nierównowaga. Gdy w wyniku wyborów PiS ma władzę w Sejmie, Senacie, ma prezydenta, po czym niedemokratycznie przejmuje takie obszary jak sądownictwo, Trybunał Konstytucyjny czy media publiczne, potrzebne są instytucje niezależna od PiS. Samorządy są takim ostatnim przyczółkiem, gdzie bardzo ważne jest, by władzę sprawowała parlamentarna opozycja. Ponadto wynik wyborów samorządowych to musi być sygnał dla społeczeństwa, że jest nadzieja na mądrą zmianę w Polsce. W dalszym ciągu to mniejszość chce głosować na PiS, a większość na wszystkie pozostałe podmioty.

Nowoczesna, PO, SLD – odważna mieszanka.

Żyjemy w dość specyficznych czasach – mamy wyzwania powyżej normalnych okoliczności. Mamy w Polsce zafałszowanie rzeczywistości przez rządzących. PiS mówiło o suwerenności, okazuje się, że jest nią brak jakichkolwiek sojuszy w UE. Mówiło o reformie sądownictwa, a mamy jego upartyjnienie. W czasach wojny pierwsza ginie prawda. Widać, że to już jest wojna polsko-polska o demokratyczny charakter kraju. Jeżeli mamy sytuację wyjątkową, to zawiera się sojusze nawet z ugrupowaniami, które w naturalnych przypadkach są konkurencją. Dlatego tak ważne jest pokazanie, że się równocześnie różnimy, aby koalicja poszerzała elektorat, a nie go zawężała. W takiej koalicji lepiej też znajdują się różne podmioty, również społeczne. Zjednoczona opozycja zawężałaby elektorat do wyborców Platformy Obywatelskiej, a my potrzebujemy wielkiej koalicji. Musimy skutecznie zatrzymać PiS.

Znamy nazwisko kandydata na prezydenta i potencjalnych wiceprezydentów stolicy, ale nie znamy pomysłów na Warszawę.

Nie zgadzam się z Panem. Paweł Rabiej przygotował bardzo nowatorski program dla Warszawy. Myślę, że kandydaci będą go jeszcze popularyzować. Podobne programy powstają w Nowoczesnej w innych miastach. Przed porozumieniem warszawskim należało jednak najpierw rozmawiać o sejmikach, o miastach w całej Polsce. Najłatwiej zawiera się te porozumienie, w których konkurentowi oddaje się coś za niewiele, trudniej te na zasadach partnerskich. A tych drugich potrzebujemy w opozycji.

Jak ocenia pani 12-letnią kadencję prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz

Jestem łodzianką, ale wiem, że wielu warszawiaków jest za wiele działań wdzięcznych Hannie Gronkiewicz-Waltz, np. za rozwiązania dotyczące transportu. Cieniem na całej prezydenturze kładzie się natomiast kwestia dzikiej reprywatyzacji. Zabrakło odpowiedniego nadzoru ze strony miasta, dopuszczono do funkcjonowania w urzędzie grupy przestępczej. Dlatego nie mam jednoznacznej oceny jej prezydentury.

Ogląda pani telewizję publiczną czy tylko przychodzi do programów?

Rzadko w ogóle oglądam telewizję. Natomiast ludzie oglądają, a 30 proc. Polaków nie ma dostępu do innego programu informacyjnego niż TVP.INFO. W związku z tym żadnego z tych wyborców nie można lekceważyć i trzeba chodzić również do mediów publicznych. Media są tylko pośrednikiem w naszych kontaktach z Polakami.

A widziała pani „Koronę Królów”?

Widziałam jeden odcinek, z ciekawości – jest tragiczny. Bardzo lubię historię Polski, ale powinna być dobrze sprzedana. Serial sprzed lat o królowej Bonie był dobrą produkcją, z dobrą grą aktorską, z dobrą scenografią. Był kiedyś niezły historyczny film Gniazdo o Piastach. Natomiast ten serial jest zrobiony chałupniczo i tak naprawdę bardziej obraża historię Polski, niż kształtuje wiedzę Polaków na jej temat.

Jakub Oworuszko AIP

- Advertisement -

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane

Strony Internetowe / SEO
Realizacja w jeden dzień!
TEL/SMS: +1-773-800-1520