HomeŚwiat

Kanadyjczycy protestują przeciwko rasizmowi – także względem rdzennych mieszkańców

Kanadyjczycy protestują przeciwko rasizmowi – także względem rdzennych mieszkańców

Już od ponad tygodnia trwają demonstracje w Kanadzie. Organizatorzy protestów solidaryzują się z amerykańskim ruchem Black Lives Matter, otwarcie mówiąc o rasizmie wobec osób czarnoskórych, a także rdzennych mieszkańców Kanady oraz o przemocy stosowanej przez policję. W większości miast protesty miały przebieg pokojowy, natomiast w Montrealu doszło do zamieszek.

W Kanadzie trwają masowe protesty w solidarności z ruchem Black Lives Matter. Tysiące osób wyszło na ulice Montrealu, Vancouver i innych kanadyjskich miast. Przypomnijmy, że iskrą, która doprowadziła do wybuchu masowych protestów była śmierć George’a Floyda.

Protestujący w Kanadzie wskazują, że również kanadyjska policja używa przemocy wobec przedstawicieli mniejszości i nie jest wolna od nadużyć władzy. Szczególne oburzenie wywołała śmierć dwóch kobiet – Regis Korchinski-Paquet i Chantel Moore. Korchinski-Paquet była czarnoskórą kobietą o rdzennych korzeniach. 27 maja 2020 jej matka, Claudette Beals-Clayton, wezwała policję na skutek awantury domowej. Korchinski-Paquet miała zostać zabrana do ośrodka leczenia uzależnień.

 

Gdy matka z bratem wyszli z mieszkania, kobieta wróciła do niego, aby skorzystać z toalety. W krok za nią podążyła policja. Po chwili rodzina usłyszała wołania o pomoc, a następnie policja wyszła z mieszkania, stwierdzając, że Korchinski-Paquet wypadła z balkonu na skutek wypadku. Z kolei Chantel Moore, przedstawicielka Tubylczych ludów Kanady, została zastrzelona przez policjanta, podczas sprawdzania jej stanu zdrowia (policjant oskarżył kobietę, że próbowała zaatakować go nożem). Regis Korchinski-Paquet miała 29 lat, natomiast Chantel Moore – 26. W obu przypadkach śledztwo mające ustalić okoliczności i przyczyny śmierci, jest w toku.

Fala kolejnych protestów miała miejsce w Montrealu, Sherbrooke i Quebecu. W tym ostatnim mieście burzę wywołała wypowiedź premiera prowincji Françoisa Legaulta, który podczas konferencji prasowej stwierdził, że nie ma czegoś takiego jak systemowy rasizm. Mimo tego, 5 czerwca do protestujących w Ottawie dołączył premier Kanady Justin Trudeau, który razem z ministrem Ahmedem Hussenem, ukląkł na znak solidarności ze zgromadzonymi. Gest trwał 8 minut i 46 sekund – dokladnie tyle, ile trwało duszenie George’a Floyda. W demonstracji wzięło udział ok. 5 tys. osób.

Red. AIP

COMMENTS