Jedziesz do Chorwacji? Uważaj na rekina ludojada z Adriatyku

Jedziesz do Chorwacji? Uważaj na rekina ludojada z Adriatyku

Rekin w Chorwacji, naprawdę istnieje? Informacje o ludojadzie z Adriatyku w Chorwacji obiegły media. Sprawdzamy jak jest naprawdę i czy rekin z Chorwacji jest naprawdę niebezpieczny.

 

W ostatnich dniach, u wybrzeży Chorwacji, można zauważyć najszybszego rekina na świecie. Rekin ostronosy żywi się także… ludźmi. Niedawno niemiecki wczasowicz zaobserwował w wodach Adriatyku niebezpieczne zjawisko, manowiie zauważył rekina, który może być ludojadem. W pobliżu najchętniej odwiedzanego miejsca w Chorwacji, czyli kurortu Makarska, pojawił się gatunek rekina ostronosego, który może być zagrożeniem dla turystów.

 

Rekin żywi się na ogół rybami i ptakami, ale potrafi zaatakować również ludzi. Szanse człowieka na uniknięcie bliskiego spotkania z rekinem zmniejszają się, gdyż rekin ten potrafi pływać z prędkością ponad 70 km/h. Ostatnie wzmianki o ludojadach w Chorwacji pojawiły się w 2016 roku. Jak widać, teraz problem powraca i rekin znowu został zauważony przy brzegach Chorwacji. Sfilmowany rekin “Mako” szybko stał się popularny w internecie i wywołał niemałe zamieszanie. Jednak, jak zapewniają chorwackie media, nie ma powodu do obaw, bo częściej niż w oceanie można spotkać je… na talerzu w restauracjach. Rekiny są popularnym daniem w Chorwacji. Najczęściej łapane są małe rekiny, które nie mają ości. Turyści chętnie odwiedzają lokale, w których są serwowane, bo zjedzeniem takiej “ryby” można się pochwalić.

 

Najlepszym dowodem na to, że nie należy się martwić, są odnotowane przypadki pożarcia człowieka przez rekina ludojada, ponieważ w 150-letniej historii Chorwacji znalazło się takich tylko 9. To niewielka ilość w porównaniu do ponad 30 gatunków, występujących w wodach Adriatyku. Wśród nich między innymi rekin olbrzymi, żarłacz biały czy rekin szary. Prawie wszystkie mogą okazać się niebezpieczne dla człowieka. Najwięcej przypadków zaatakowania człowieka przez groźnego rekina zdarzyło się w USA oraz Australii, gdzie turyści masowo uprawiają surfing. Muzeum Historii Naturalnej na Florydzie odnotowało takich ataków około 2000. Europejscy wczasowicze nie muszą się jednak tym przejmować. Rzeczywiście niebezpieczne drapieżniki pojawią się u naszych wybrzeży średnio raz na 40 lat, a nawet wtedy nie są one zainteresowane człowiekiem.

 

Mogą nas zaatakować, ale znacznie częściej wybierają jako pożywienie morski plankton. Dlatego bez obaw wybierajmy się na zaplanowane wakacje i cieszmy się słoneczną pogodą nad morzem czy oceanem, bo prawdopodobieństwo bliskiego spotkania z rekinem praktycznie nie istnieje.

 



COMMENTS

WORDPRESS: 0