HomePOLSKAMazowieckie

Janusz Korwin-Mikke skazany za spoliczkowanie Michała Boniego

Janusz Korwin-Mikke skazany za spoliczkowanie Michała Boniego

20 tysięcy złotych plus koszty sądowe – tyle zapłaci Janusz Korwin-Mikke za uderzenie w twarz Michała Boniego. Incydent miał miejsce w pałacyku MSZ przy ul. Foksal w Warszawie w listopadzie 2014 roku. Prezes partii Wolność zapowiedział, że odwoła się od wyroku do sądu II instancji.

Sąd skazał Korwina-Mikkego na karę grzywny z powodu “naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych.” Podczas ogłaszania wyroku w Sądzie Rejonowym Warszawa-Śródmieście obecny był Korwin-Mikke, natomiast Boniego reprezentowali przedstawiciele.

Tuż po tym, jak w 2014 roku sprawa spoliczkowania wyciekła do mediów, przewodniczący Wolności tłumaczył, że jest ona pokłosiem słów Boniego z czasów ustawy lustracyjnej.

– Gdy robiłem ustawę lustracyjną, Michał Boni pojawił się na mównicy sejmowej i wściekle krzycząc nazwał mnie idiotą i oszołomem, że mogę podejrzewać go o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa. Parę lat później przyznał się, że był agentem, ale nie raczył mnie przeprosić za swoje słowa – mówił. Dodał również, że dołożył wszelkich starań, by incydent nie był publiczny, by był dyskretny. – A on od razu siadł do Twittera i poinformował o tym cały świat – dodał.

“Wyrok w sprawie JKM: Została zasądzona grzywna 20 tys. Nie chodzi o karę, tylko o zasady. Zasady wygrały.” – napisał na swoim Twitterze Michał Boni tuż po ogłoszeniu wyroku. Wcześniej, reprezentujący go podczas rozpraw w sądzie mec. Piotr Schramm stwierdził krótko – Czasy pojedynków już się skończyły.

– Ten wyrok jest niesprawiedliwy z dwóch powodów – powiedział w rozmowie z AIP tuż po wyjściu z sali sądowej znany z kontrowersyjnych wypowiedzi polityk. – To była sprawa prywatna. Gdy Kmicic policzkował Kuklinowskiego, to krzyknął “prywatnemu, nie posłowi!”. Ja nie krzyczałem, bo uważałem, że to zupełnie oczywiste, iż chodzi nie o posła Michała Boniego, a o Boniego jako człowieka. Po drugie, nie spoliczkowałem go podczas pełnienia przez niego obowiązków służbowych, a zostałem za to ukarany. Wszystko odbyło się przed rozpoczęciem oficjalnego spotkania, dlatego sąd moim zdaniem zakwalifikował to zdarzenie niewłaściwie. Będę apelował – powiedział.

Janusz Korwin-Mikke przyznał, że od czasu incydentu, on i Michał Boni starają się unikać siebie nawzajem.

– Widuję go raz na trzy miesiące w Parlamencie Europejskim. Kiedyś zdarzyło mi się, że wsiadłem do windy i już miałem ruszać, ale usłyszałem, że ktoś do niej biegnie. Zatrzymałem więc drzwi, a po chwili wskoczył przez nie pan Boni. No i wyskoczył na najbliższym piętrze – powiedział.

Kacper Rogacin (AIP), Fot. PolskaPress

COMMENTS