Janusz Korwin Mikke: “Gdybym był ruskim agentem, to mówiłbym, że Rosję trzeba zniszczyć”

Janusz Korwin Mikke: “Gdybym był ruskim agentem, to mówiłbym, że Rosję trzeba zniszczyć”

– To, co mówię o Rosji, nie jest w ogóle kontrowersyjne. Polski rząd powinien umiejętnie lawirować w polityce międzynarodowej. Rząd Prawa i Sprawiedliwości tego nie potrafi – mówi w rozmowie z nami Janusz Korwin-Mikke, prezes partii KORWiN.

Debata wyborcza w TVN 24 przyniesie Konfederacji trochę dodatkowych głosów? Krzysztofa Bosaka za jego występ pochwalił nawet Marcin Gortat. Trudno powiedzieć. Musimy dobić do 10 procent, żeby jakoś liczyć się w Sejmie, więc każdy sposób na poprawienie poparcia jest dobry.

10 procent? Sondaże dają wam średnio 5, a nawet mniej. Zależy, które sondaże. Te bardziej wiarygodne dają nam 7 procent. Taki sam wynik osiągnęliśmy w prawyborach w Wieruszowie. Na tę chwilę to jest nasze realne poparcie.

Z dużego sondażu, który przeprowadziła Polska Press Grupa wynika, że jeśli Konfederacji zabraknie w Sejmie, to Prawo i Sprawiedliwość praktycznie na pewno może rządzić samodzielnie. I właśnie chodzi o to, żeby Prawo i Sprawiedliwość nie miało samodzielnej większości. W poprzednich wyborach zabrakło nam 0,25 procenta, by wejść do Sejmu. Gdybyśmy dostali się do parlamentu, to PiS nie mogłoby robić tego, co przez ostatnie lata robiło z gospodarką, sądownictwem itd.

Załóżmy, że wchodzicie do Sejmu. Jesteście otwarci na koalicję z PiS-em? Jeżeli założymy, że będziemy języczkiem u wagi, to wejdziemy w koalicję z tym, kto zaoferuje nam realizację większej liczby punktów naszego programu. Chociaż ja podejrzewam, że PiS zawrze porozumienie z PSL-em. To są bratnie partie, tylko jedni rabują w miastach, a drudzy na wsi.

Paweł Kukiz powiedział mi kilka dni temu, że chciałby, żeby do Sejmu weszło PSL, Kukiz’15 i Konfederacja. No dobrze, ale razem z PSL-em będziemy mieli góra 15 proc. Poza tym PSL jest partią znaną z tego, że na pytanie: “Kto wygra wybory?”, odpowiada zawsze: “Koalicjant PSL-u”.

Kukiz przekonuje, że Władysław Kosiniak-Kamysz jest zupełnie innym politykiem, niż starzy ludowcy. Trudno mi powiedzieć. Słyszałem kilka wypowiedzi pana Kosiniaka-Kamysza i to rzeczywiście jest trochę inny polityk, niż jego poprzednicy. On mógłby pójść w kierunku chadecji… Ale w ogóle problemem Polski jest to, że poza nami nie ma na naszej scenie politycznej normalnej prawicy. To, co mówi Konfederacja, to jest to, co mówi amerykańska Partia Republikańska. Ona różni się między sobą jeszcze bardziej, niż Konfederacja. Ale w Europie poza nami prawicy praktycznie nie ma. Bill Clinton, który w USA był uważany za straszliwego lewaka, w Europie byłby skrajnym prawicowcem. Jest Pan ruskim agentem? Gdybym był ruskim agentem, to mówiłbym, że Rosję trzeba zniszczyć. Bo ruski agent oczywiście maskuje to, że nim jest.

Chyba że jest potrójnym agentem. No – chyba, że tak…

To jest Pan tym agentem? Oczywiście, że nie. Napisałem nawet taki artykuł, że dziwię się, że Rosja mi nie płaci. To, rzecz jasna, żart.

W ostatnich dniach kampanii wywołał Pan jednak mnóstwo kontrowersji swoimi wypowiedziami na temat relacji Polski z Rosją. W telewizji internetowej wRealu24 powiedział Pan np., że zsyłki za czasów carskiej Rosji to nie były katorgi. Oczywiście, że zsyłki to nie były katorgi. Mickiewicz pojechał na Krym i pisał tam “Sonety Krymskie”. Dzisiaj musiałby zapłacić za to duże pieniądze, a wtedy płacił za to car. Na litość boską! Ludzie, odróżnijcie katorgę od zsyłki! Zsyłka polegała na tym, że nie wolno było opuścić granic danej guberni, które – nawiasem mówiąc – były często prawie trzy razy większe od Polski. Osoba zesłana była przyjmowana przez gubernatora jako człowiek z Europy, człowiek światły. To nie był człowiek karany. On jedynie nie mógł pojawiać się w Europie, żeby nie bruździć carowi. Ludzie nie odróżniają tych dwóch terminów i wyobrażają sobie, że zsyłka to była jazda w bydlęcych wagonach na pewną śmierć. Mylą pojęcie zsyłki z katorgą.

Powiedział Pan też, że jeśli Polska nie może liczyć na taki sojusz z USA, jaki ma z Amerykanami Izrael, to powinna zwrócić się w kierunku sojuszu z Rosją. Mówił Pan poważnie? Ja po prostu tego nie rozumiem. Polska to państwo, które jest trzykrotnie liczniejsze, niż Izrael i jest położone w bardzo istotnym dla Stanów Zjednoczonych miejscu. Liczebność Polonii w Stanach to jakieś 9 mln osób, podczas gdy Żydów jest tam tylko 6 mln. Nie rozumiem więc, dlaczego mamy nie mieć prawa do takiego samego sojuszu, jak Izrael.

Przecież USA to nasz największy sojusznik. Sojusz, który dziś obowiązuje, przed niczym nas nie zabezpiecza. W pakcie NATO jest wyraźnie zapisane, że w przypadku napaści na jedno państwo, pozostałe państwa użyją wszystkich środków, nie wyłączając użycia sił zbrojnych. Przypominam, że Stany Zjednoczone zawarły sojusz z Kurdami, popierały ich i właśnie kilkadziesiąt godzin temu oświadczyły, że wydają Kurdów na łup Turkom, wycofując swoje wojska. Więc nie ma co liczyć na sojuszników. Trzeba liczyć na własne siły.

I w tym celu, Pana zdaniem, należy zbliżyć się do Rosji? Trzeba rozmawiać z Rosją, bo Rosja jest takim samym państwem, jak każde inne. Polska nie ma żadnych zatargów z Rosją. To my działamy na polecenie amerykańskie. Dla Rosjan jesteśmy po prostu ich pieskami, niestety. Rosja nie domaga się Mrągowa, ani żadnego innego miasta, czy regionu. Nie rozumiem więc, po co mamy drażnić niedźwiedzia? Trzeba mieć z nim dobre stosunki. Polityk musi lawirować. Musi mówić: “Jak nie z USA, to idziemy z Rosją. Wszystko w imię naszych interesów”.

Rząd Prawa i Sprawiedliwości kiepsko lawiruje na arenie międzynarodowej? Ten rząd nie potrafi prowadzić polskiej polityki. Jest po prostu klientem Stanów Zjednoczonych. Na własną prośbę pogorszył stosunki z Rosją i z Niemcami. Czyli wrócił do przedwojennej polityki dwóch wrogów, która pamiętamy jak się skończyła. I teraz nam szykują kolejną katastrofę. Dobrych stosunków nie mamy też z Litwą, z Ukrainą, a szkoda, bo teraz na Ukrainie dużo się zmieniło. O ile byłem zdecydowanym wrogiem Ukrainy pod wodzą Poroszenki, o tyle teraz patrzę z życzliwym zainteresowaniem na to, co dzieje się w tym kraju.

Z Białorusią też chciałby Pan dobrych stosunków? Ależ oczywiście. Powinniśmy mieć z Białorusią znakomite stosunki. Polska musi popierać pana Łukaszenkę, by nie wpadł on w łapy Rosji. Musimy o to dbać. Ja kocham Rosję, jako kraj, ale kocham ją tym bardziej, im dalej jest od Polski. Jeżeli między Polską, a Rosją jest Ukraina i Białoruś, to ja się bardzo cieszę.

Musiał Pan mieć świadomość, że wypowiadając takie zdania, wzbudzi Pan mnóstwo głosów sprzeciwu. Trzeba zrozumieć, że w polskiej polityce prawica zawsze była prorosyjska. To lewica nienawidziła Rosji. Zarówno konserwatyści, jak i narodowcy, byli tradycyjnie prorosyjscy, z wyjątkiem przerwy, kiedy istniał Związek Sowiecki. Wtedy to lewica kochała ZSRS, nie Rosję. Bo Polacy nie rozumieją jednej rzeczy. W 1919-20 roku Rosja przegrała wojnę ze Związkiem Sowieckim, znalazła się pod jego okupacją i dopiero w 1991 roku spod tej okupacji wyszła. Do tej pory 61 procent Rosjan kocha swoich okupantów. To jest zdumiewające. Związek Sowiecki wymordował przecież 50 razy więcej Rosjan, niż Polaków. Tak, że nie rozumiem, jak oni mogą kochać Stalina. A Polacy w ogóle nie wiedzą, co dzieje się w Rosji. Nie odróżniają niemal Rosji carskiej od bolszewików, bolszewików od stalinistów, a to jest przecież zupełnie co innego. Polak tego w ogóle nie widzi.

Droga, którą w stosunkach z Rosją idzie Viktor Orban, jest dobra? Wszyscy dziwią się, że cała prawica w Europie kocha Putina. Bo Putin jest prawicowcem, po prostu. On nie może otwarcie powiedzieć, że nienawidzi Stalina, bo nie zostałby prezydentem.

Co Pan myśli o prezydencie Putinie? Muszę stwierdzić z przykrością, że to są jego ostatnie lata, czy miesiące u władzy. Jego popularność spada. Gdyby wtedy, kiedy uporządkował Rosję po Jelcynie (bo Jelcyn zniszczył ZSRS i komunizm, dał dużo wolności, ale pozostawił po sobie bałagan), mianował się carem, to mało kto by protestował. A teraz już się po prostu znudził. Niestety jest już w tej chwili skończony. Niestety? Niestety, bo ja się boję, że tam nastanie demokracja; 61 procent Rosjan kocha Stalina, więc rozumie pan, dlaczego nie życzę sobie demokracji w Rosji.

Wróćmy na koniec do kampanii wyborczej. Pana siłą zawsze był internet, media społecznościowe. Jeden z najpopularniejszych na świecie YouTuberów, PewDiePie, opublikował swego czasu film, w którym komentuje Pana wypowiedź na temat kobiet. Kojarzy Pan? Oczywiście, że kojarzę. Ten film ma w tej chwili bodajże ok. 10 milionów wyświetleń.

Co Pan sądzi o tym filmie? Powiem panu, że do tej pory, kiedy jestem za granicą, to ludzie rozpoznają mnie właśnie m.in. dzięki temu filmowi. Rzucają się na szyję, krzyczą: “Kochamy pana!”. Ogólnie swego czasu moje wypowiedzi były bardzo głośne w wielu miejscach świata.

To już na sam koniec – lubi Pan piłkę nożną? Lubię, ale ostatnio nie śledzę rozgrywek. Nie mam na to czasu.

Na pewno zna Pan jednak angielski klub piłkarski Liverpool. Pytam, bo widzę pewną analogię pomiędzy Pana partią, a tym zespołem. Liverpool od dekad gra w angielskiej lidze, ale ostatnie mistrzostwo zdobył w 1990 roku. Pan w polskiej polityce jest obecny również od dekad, ale do Sejmu dostał się Pan ostatnio w 1991 roku. Ale i ja i Liverpool odnosiliśmy sukcesy na arenie międzynarodowej. My dostaliśmy się do Parlamentu Europejskiego, a oni wygrali Ligę Mistrzów. Poza tym, z tego co wiem, to w tej chwili Liverpool jest pierwszy w lidze i wygrał do tej pory wszystkie mecze w tym sezonie. Niech to będzie dobry prognostyk dla Konfederacji.

 

aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0