HomeSport

Janowicz był jedną z największych nadziei polskiego tenisa mężczyzn. Czy powróci na kort?

Janowicz był jedną z największych nadziei polskiego tenisa mężczyzn. Czy powróci na kort?

Jerzy Janowicz był jedną z największych nadziei polskiego tenisa mężczyzn. W 2012 roku jako kwalifikant awansował do finału turnieju w paryskiej hali Bercy, pokonując po drodze takich rywali jak mistrz olimpijski z Londynu – Andy Murray, Marin Čilić czy Janko Tipsarević. Następny sezon okazał się równie dobry – Janowicz zagrał w półfinale wielkoszlemowego Wimbledonu, a w rankingu z 12 sierpnia został sklasyfikowany na najwyższym w karierze – 14. miejscu – w rankingu ATP. 

W ostatnich latach polski tenisista był trapiony przez kontuzje. Ostatni zawodowy mecz rozegrał w listopadzie 2017 roku w challengerze w Bratysławie, kiedy w ćwierćfinale poddał mecz z Michaiłem Kukuszkinem.
Tenisista wierzy w powrót w najbliższym czasie na kort.
“Na pewno będzie podjęta próba powrotu, ale co z tego będzie – zobaczymy. Mam nadzieję, że to kolano będzie mi pozwalało na regularny udział w rozgrywkach. To znaczy, że nie kończę jeszcze kariery.”
Janowicz, który był najwyżej sklasyfikowanym polskim zawodnikiem od czasów Wojciech Fibaka, w listopadzie ubiegłego roku skończył 28 lat.
“Czasami w życiu sportowca zdarzają się takie kontuzje, które wykluczają z gry. W tym momencie nie mówię o sobie, ale może się okazać, że zacznę grać w tenisa i wyjdzie na to, że nie daję rady zdrowotnie. Ostatnio Nicolas Almagro podziękował, powiedział nam wszystkim, że czuje się słabo i nie jest w stanie trenować. Mnóstwo jest takich przypadków. Robin Söderling przed kilkoma laty również musiał zrezygnować z kariery – a był to jeden z nielicznych zawodników, którzy na paryskich kortach Rolanda Garrosa pokonali Rafaela Nadala. Różne choroby i kontuzje zdarzają się w sporcie.”
Wśród rywali Janowicza w zawodowej karierze, oprócz Nadala, są takie nazwiska jak Roger Federer, Novak Djoković czy Murray. Przy powrocie na kort, Polaka czekają starcia z młodszymi, mniej utytułowanymi zawodnikami.
“Młodzi tenisiści nie będą wiedzieli, czego spodziewać się po mnie – w końcu nie grałem od dwóch lat. Wychodzi “stary dziadek” na kort – młodszy od Federera, ale takich zawodników jak on niezwykle rzadko się spotyka”.
Dla Janowicza to druga próba powrotu do zawodowego tenisa. W zeszłym roku zapowiadał udział w turnieju w Sopocie, organizowanym przez Mariusza Fyrstenberga. Półfinalista Wimbledonu sprzed sześciu lat opowiada o przyczynach rezygnacji z tamtej imprezy.
“Od prawie czterech lat borykam się z problemem lewego kolana. Przez ten cały okres starałem się uniknąć operacji, rehabilitowałem się w nieinwazyjny sposób, choćby poprzez użycie komórek macierzystych. Myślałem, że się uda, ale okazało się, że doszło do jedynej operacji – na początku września poprzedniego roku. Mam nadzieję, że dzięki niej uda się zakończyć problemy z kolanem.”
“Mogę chodzić normalnie. Uczęszczam na zakupy, wyszukuję promocji cukru. Natomiast sportowo – to się dopiero okaże. Wiadomo, że obciążenia meczowe są większe od treningowych, dochodzi stres i adrenalina.”
Można powiedzieć, że Janowicz wraca do sportu wyczynowego jako inny – dojrzały, daleki od żądzy sukcesu – mężczyzna. Czy nabyte w ostatnim czasie doświadczenie życiowe jest w stanie pomóc mu odnieść sukces?
“Ciężko mi powiedzieć. Ważne, aby znaleźć motywację, a jej na szczęście nie brakuje. W moim przypadku najważniejsze jest zdrowie – jeśli będzie, z pewnością poprowadzi do radości i sukcesów. Jeśli chodzi o tenis, nie martwię się o to. Sportowo jest wystarczająco dobrze, aby wrócić do uprawiania tej dyscypliny.”
Początek 2019 roku był dla Janowicza intensywny – na świat przyszedł jego syn.
“W mojej opinii ojcostwo nie jest trudniejsze niż bycie sportowcem.” – przyznaje ze śmiechem tenisista.
Zapytany o plany, Janowicz zachowuje rąbek tajemnicy.
“Nie powiem dokładnie, w jakich turniejach zamierzam wystartować. Prawdopodobnie wrócę w okolicach Wimbledonu. Nie jest to nic pewnego. Dzikie karty do challengerów z pewnością się pojawią, sam będę się starał o takie do turniejów rangi ATP 250. Zobaczymy.”.

Naczelna Redakcja Sportowa PR / D. Matyja / ma

COMMENTS