Ile jajek można zjeść? Ile zmieścisz. Cholesterol to bajka!

Ile jajek można zjeść? Ile zmieścisz. Cholesterol to bajka!

Czy prawdą jest, że jajka są źródłem cholesterolu i ich spożywanie powinniśmy ograniczyć, albo że tylko świeże jajo utopi się w wodzie? I w końcu jak to możliwe, że z jajka wylęga się pisklę, które ma: układ krwionośny, nerwowy, kostny, immunologiczny – całe gotowe stworzenie do życia. Czy to cud natury? Opowiada nam o tym prof. Tadeusz Trziszka, rektor Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. To naukowiec, który zawodowo zajmuje się m.in. jajkami. Wie o nich wszystko.

– Cholesterol nie jest żadnym problemem. Jaja można jeść do woli, ile kto chce – mówi profesor Tadeusz Trziszka. Bo cholesterolu w jajku jest zaledwie 0,4 procenta, czyli nie wszyscy matematycy w to w ogóle wierzą. Jest to bowiem wartość na granicy błędu matematycznego. Ale cholesterol znajduje się w każdym jaju: poniżej 200 miligramów w jednym. My, jako homo sapiens, żeby przetrwać, musimy wyprodukować codziennie od 1 do 3 gramów tej substancji. Tyle znajduje się w 10-15 jajach.

 

Ograniczenie przy ich konsumpcji może być tylko takie, że albo nam kolejne już nie smakuje: ani na miękko z majonezem, ani w postaci jajecznicy na pomidorach i ze szczypiorkiem; albo mamy alergię na któryś ze składników jaja. Na to nie ma mocnych. Ale jaja powinni jeść ci, którzy mają tendencje do zbyt wysokiego cholesterolu. – Im więcej ich będziemy jeść, tym będzie spadała produkcja naszego własnego cholesterolu – uważa prof. Trziszka. Powinien ustabilizować się i na pewnym poziomie być już stały. Profesor robi badania w tym kierunku na sobie, rodzinie i znajomych. Okazuje się, że jak ktoś ma wysoki cholesterol (250-280) i spożywa codziennie 2-3 jaja, to poziom cholesterolu spada.

 

– Ja zjadam trzy dziennie od 15 lat. U mnie spadł poniżej 200 ml. Działa tu prosty mechanizm: wzrost ilości cholesterolu pochodzącego z żywności powoduje mniejszą produkcję w naszej wątrobie. Prawdopodobieństwo zawału jest wtedy mniejsze – podkreśla naukowiec. Cholesterol tak naprawdę jest substancją niezbędną do życia. Występuje w naszych wszystkich komórkach, włącznie z mózgiem. – Prawdą jest, że cholesterol odkłada się w naczyniach krwionośnych i zwęża ich światło, ale tylko u ludzi, którzy cierpią na zaburzenia zdrowotne związane z wchłanianiem cukru i cholesterolu – tłumaczy prof. Trziszka.

 

Zdaniem naukowca wtedy dopiero możemy mówić o cholesterolu jako substancji zagrażającej życiu. – Cholesterol z jaj nie będzie się wbudowywał w naszą tkankę, bo wbudowuje ona tylko ten, który wyprodukował sam organizm – dodaje. Przypomina, że były robione badania, co będzie, gdy się gen cholesterolowy wytnie. Okazało się, że z jajka pozbawionego cholesterolu nigdy nie wykluje się pisklę. Jajo to nie cholesterol, lecz fosfolipidy. Taka lecytyna, o której słyszymy w reklamach, że wzmacnia koncentrację i pamięć – nie ma jej nigdzie tak wiele, jak w jajku. Albo jej koleżanka, cholina, która działa regenerująco na wątrobę i mózg, a w obowiązkach ma też regulowanie poziomu naszego własnego cholesterolu. W żółtku kumuluje się ogromna ilość wszystkich witamin, z B12 na czele. Brakuje tylko jednej: C. Lepiej zatem jeść jaja, niż kupować witaminy w aptece. Prawdziwie świeże jajo musi się utopić.

 

W jego tępym końcu jest komora powietrzna. Gdy się popatrzy na jajko pod światło i widać, że jest ona duża (ma centymetr), to mamy do czynienia z postępującym starzeniem. Im większa ta komora, tym jajko jest starsze. Włożone do garnka z wodą podnosi się jednym końcem do góry. Kogo to nie przekonuje, może wybić podejrzane jajo na talerz. Wtedy się przekona, że białko jest rozrzedzone, a żółtko się rozlewa. W europejskim systemie chowu jajo nabyte w markecie to takie, które powstało bez pomocy koguta. Ale nawet jajo wiejskie, ze śladem obcowania kury z dżentelmenem w ostrogach, nie powinno nam zrobić takiej niespodzianki, że po wybiciu go wypadnie nam tworzący się kurczak. Przez trzy tygodnie takie jajo musiałoby być ogrzewane w temperaturze 40 stopni Celsjusza. Wystarczy więc trzymać je po prostu w lodówce, by nie spotkać się z takim.

 

Jajo to piguła do (s)tworzenia życia

 

Organicznym produktem, który może stać naprawdę długo i się nie zepsuć, jest – jak wiadomo – miód. Znajdowany w grobowcach faraonów sprzed kilku tysięcy lat dalej nadawał się do spożycia. Żadne jajo nie ma tak imponującego terminu zdatności do spożycia, ale zdaniem wielu, jest to najdoskonalszy produkt żywnościowy, jaki w ogóle natura zna. Jajo zawiera bowiem 99,6 proc. bioaktywnych substancji, niesłychanie ważnych dla funkcjonowania organizmu. Jeśli weźmiemy jajo i poddamy go inkubacji, czyli przez 21 dni potraktujemy je odpowiednią ilością energii temperaturą około 40 stopni – to wylęgnie się z niego pisklę, które ma: układ krwionośny, nerwowy, kostny, immunologiczny – gotowe stworzenie do życia. Wystarczyła tylko energia w postaci kwoki lub inkubatora. – Nie dodajemy ani wody, ani żadnych substancji. To oznacza, że w jaju są wszystkie ważne, bioaktywne składniki do stworzenia życia – podkreśla profesor. I tym teraz interesują się biolodzy i medycy: jak wykorzystać te substancje do leczenia lub zwalczania chorób cywilizacyjnych. Bo skoro substancje z jaj są zdolne do stworzenia życia, to mogą również skutecznie wspomagać walkę z chorobami jako suplement diety.

 

Do Chin na pidan Czyli jajo stuletnie

 

Naprawdę przyrządza się 100 dni, ale koneserzy szukają okazów, które są jak najstarsze – niczym wino. Jajo trzeba włożyć do blaszanego naczynia wypełnionego roztworem przygotowanym z gliny, niegaszonego wapna, soli, herbaty, łusek ryżowych i wody. Pojemnik z jajami jest szczelnie zamykany i odstawiany na jakieś sto dni. W tym czasie dochodzi w nim do fermentacji. Białko robi się brązowe lub czarne i nabiera galaretowatej konsystencji, żółtko staje się brązowozielone. Tak przygotowane jajka podaje się jako zimną zakąskę z sosem sojowym, octem winnym lub imbirem.

 

Anna Gabińska (aip)



COMMENTS

WORDPRESS: 0