HomePOLSKAPomorskie

Groźne wraki i zatopiona broń chemiczna w Bałtyku. Raport NIK: “Widmo ekologicznej katastrofy na wielką skalę”

Groźne wraki i zatopiona broń chemiczna w Bałtyku. Raport NIK: “Widmo ekologicznej katastrofy na wielką skalę”

Od końca wojny już kilkakrotnie doszło do poparzenia rybaków i plażowiczów iperytem siarkowym, który obok innych, bojowych środków trujących, amunicji oraz paliw spoczywa na dnie Bałtyku – wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Izba pisze o groźbie katastrofy ekologicznej na wielką skalę.

Około 56 tysięcy osób podpisało się pod apelem do rządu w sprawie zatopionych w Bałtyku tankowców i broni chemicznej. List, w ramach kampanii „Zatrzymaj wyciek ropy. Ratuj Bałtyk!” wystosowała w ubiegłym roku do rządzących Fundacja MARE.

 

– Ważnym tematem i potężnym problemem udało się zainteresować media, opinię społeczną, a także decydentów. Nowy raport NIK-u jest jednym z efektów działań Fundacji MARE – mówi Olga Sarna, prezes organizacji. – Kontrola NIK potwierdza pilną potrzebę zajęcia się problemem wraków na Bałtyku oraz wprowadzenia odpowiednich rozwiązań systemowych w tej sprawie. To wspaniałe wieści dla przyszłości Bałtyku i znak, że nasze działania w dążeniu do niezbędnych zmian politycznych w zakresie zarządzania niebezpiecznymi dla środowiska wrakami, przynoszą rezultaty.

 

Zaznaczmy, swój raport na temat paliw spoczywających w zbiornikach wraków z czasów II wojny światowej i zatopionych składów broni chemicznej Izba opublikowała pod koniec maja 2020 roku. NIK skierował wnioski pokontrolne do premiera Mateusza Morawieckiego, ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej, ministra klimatu, Głównego Inspektora Ochrony Środowiska oraz wojewodów. NIK apeluje o jak najszybsze przeprowadzenie kompleksowej identyfikacji zatopionych w polskich obszarach morskich materiałów niebezpiecznych (bojowych środków trujących oraz paliw i produktów ropopochodnych z wraków statków) oraz rozpoznanie skali zagrożeń w zidentyfikowanych miejscach ich zalegania.

 

Zaleca inwentaryzację dna, a także m.in. usunięcie paliw z zalegających na dnie wraków tankowców Franken i Stuttgart. Raport potwierdza, że zadania te powinny mieć zapewnione w budżecie krajowym finansowanie. – Zarówno administracja morska jak i ochrony środowiska nie rozpoznawały zagrożeń wynikających z zalegania w zatopionych na dnie Bałtyku wrakach ropopochodnego paliwa i broni chemicznej – czytamy w raporcie. – Nie szacowały też ryzyka z nimi związanego i skutecznie nie przeciwdziałały rozpoznanym i zlokalizowanym zagrożeniom. Może to doprowadzić do katastrofy ekologicznej na niespotykaną skalę.

 

Największe zagrożenie stanowią pochodzące z okresu II wojny światowej Stuttgart i Franken. Z pierwszego już wydobywa się paliwo, drugi, z powodu korozji może się zapaść w każdej chwili i spowodować ogromną katastrofę ekologiczną. Do tego w rejonie Głębi Gdańskiej może spoczywać na dnie co najmniej kilkadziesiąt ton amunicji i bojowych środków trujących, w tym jeden z najgroźniejszych, iperyt siarkowy. Od wojny już kilkakrotnie doszło do poparzenia nim rybaków i plażowiczów – czytamy w raporcie.

 

Pokontrolny raport mówi, że administracja morska i administracja ochrony środowiska wzajemnie obarczają się odpowiedzialnością za przeciwdziałanie tym zagrożeniom. Ponadto w miejscach gdzie takie rozpoznanie już zostało dokonane, ww. administracje nie podejmowały działań prewencyjnych i interwencyjnych. Działania poszczególnych ministerstw w tej sprawie oceniono negatywnie. Zaznaczmy, to nie pierwszy raz, gdy NIK zajmuje się wrakami tankowców. Raport z kwietnia ub. roku zatytułowany był „Śmierć drzemiąca na dnie Bałtyku” (obecny nosi tytuł „Przeciwdziałanie zagrożeniom wynikającym z zalegania materiałów niebezpiecznych na dnie Morza Bałtyckiego).

 

Analiza Urzędu Morskiego w Gdyni, która “nadzoruje” wraki mi.in. Frankena i Stuttgarta wskazuje, że m.in. oceny Fundacji MARE o ilości paliw we wraku tego pierwszego są błędne. – Wszystkie zebrane do tej pory materiały świadczą o dużo mniejszym, niż pierwotnie przypuszczano zagrożeniu dla środowiska morskiego ze strony tego obiektu – czytamy w raporcie Urzędu Morskiego w Gdyni, który powstał w odpowiedzi na ubiegłoroczny materiał NIK. – Katastroficzne scenariusze związane z dużym rozlewem na skutek rozpadu skorodowanego wraku Franken nie znajdują potwierdzenia. We wraku nie ma już tzw. paliwa lekkiego, które mogłoby w dużej ilości zostać uwolnione i wypłynąć na powierzchnię morza.

 

– Po opublikowaniu Wstępnego Planu Oczyszczania Wraku T/S Franken przez Fundację MARE i Instytut Morski w Gdańsku, Urząd Morski w Gdyni zadeklarował, że na wraku Frankena zostaną przeprowadzone dodatkowe badania w celu weryfikacji ilości paliwa – przypomina Olga Sarna. – Niestety, żadne badania nie zostały podjęte, a odpowiedź urzędu bazuje na danych archiwalnych i ich innej interpretacji niż dokonanej przez przedstawicieli Instytutu Morskiego. Uważamy, i to jest cel kampanii „Zatrzymaj Wyciek Ropy. Ratuj Bałtyk”, że należy przeprowadzić dodatkowe badania na wraku tankowca Franken w celu weryfikacji ilości paliwa oraz podjąć działania prewencyjne i wypompować pozostałe paliwo zanim zacznie przeciekać – podkreśla Olga Sarna. – W ramach prowadzonego projektu opracowujemy także ogólną metodologię postępowania ze wszystkimi, niebezpiecznymi wrakami w Bałtyku. Opublikowana zostanie ona we wrześniu tego roku.

 

aip

COMMENTS