HomeCiekawostki

Gigantyczny absurd drogowy. Najdziwniejszy zjazd z autostrady w Polsce

Gigantyczny absurd drogowy. Najdziwniejszy zjazd z autostrady w Polsce

Przez kilka lat ruch z autostrady A4 w kierunku Tarnowa odbywał się w dużej części wąską, gminną drogą w Ostrowie. Życie w pobliskich domach było koszmarem. Ulgę przyniosło dopiero zamknięcie mostu w Ostrowie, bo teraz jadący w kierunku Tarnowa wybierają inną trasę. – Odetchnęliśmy z ulgą, ale boimy się co będzie dalej – mówi Patrycja Łukasik, która mieszka w sąsiedztwie.

Sielankowe życie mieszkających na uboczu podtarnowskiego Ostrowa zamieniło się w prawdziwy koszmar osiem lat temu. Droga przy której mieszkają stała z dnia na dzień się nieformalnym zjazdem z węzła autostrady A4 Tarnów-Mościce w kierunku miasta. Bo żadnego innego łącznika do dziś nie wybudowano. Osobówki mijały się tam z trudem, a ruch panował w dzień w nocy.

– Hałas był niemiłosierny. Jeśli spaliśmy przy otwartym oknie, to gdy przejechał jakiś cięższy samochód mieliśmy momentalnie pobudkę – opowiada Tadeusz Ptak, którego dom stoi w pobliżu. Mimo ograniczenia tonażu do 3,5 tony kursowały tędy nawet ciężarówki i autobusy, skracając sobie drogę do Tarnowa.

Skazani na porażkę

– Strach było przejść poboczem. Jak byłam w ciąży i szłam z dziećmi, to jakiś samochód trącił mnie lusterkiem i pojechał dalej. Dobrze, ze nikomu nic się nie stało – mówi Patrycja Łukasik. Doszło do tego, że nawet na znajdujący się niedaleko plac zabaw zawoziła dzieci samochodem, bo bała się chodzić tą ulicą. – Dla mojego syna zrobiłem bramkę w siatce, żeby mógł bezpiecznie chodzić do kolegi po sąsiedzku i nie musiał wychodzić na drogę – dodaje Tadeusz Ptak.

Zrozpaczeni ludzie próbowali interweniować. – Nie było zebrania wiejskiego na których ten problem nie byłby poruszany – podkreśla Ewelina Mach, sołtys Ostrowa. Słane petycje do gminy, pozostawały bez echa. Andrzej Mróz, obecny wójt Wierzchosławic przyznaje, że taki “zjazd” z autostrady to nieporozumienie. – To była samowolka, a mieszkańcy cierpieli – mówi.

Pomogło dopiero zamknięcie mostu

I pewnie nic by się nie zmieniło, gdyby nie zamknięcie zdezelowanego mostu na Dunajcu w Ostrowie, co odcięło Tarnów od bezpośredniego połączenia z węzłem A4 Tarnów-Mościce. Dopiero wtedy Powiatowy Zarząd Dróg w Tarnowie ustawił przy wlocie z ronda na kuriozalny zjazd autostradowy znak zakazu i barierkę. Ale bynajmniej nie z troski o udręczonych ludzi, tylko o kierowców, żeby nie mylili się i nie jechali w kierunku zamkniętego mostu. Co dalej? – Choć teraz odetchnęliśmy z ulgą, dalej żyjemy w niepewności – przyznaje Patrycja Łukasik. Problem ostatecznie rozwiązałaby budowa obiecywanego wygodnego połączenia węzła autostrady A4 ze Strefą Aktywności Gospodarczej w Tarnowie.

Sęk w tym, że trwają dopiero prace projektowe. Samorząd województwa zarezerwował pieniądze na budowę nowej drogi omijającej tereny zabudowane oraz mostu przez Dunajec. Najwcześniej rozpocznie się ona w przyszłym roku i potrwa minimum dwa lata. Jeśli wcześniej stary most na Dunajcu w Ostrowie zostanie zmodernizowany i przywrócony do ruchu – co dla powiatu tarnowskiego jest sprawą gardłową – wąską uliczką znów będzie śmigał jeden samochód za drugim. – Mieszkańcy na pewno będą walczyć, żeby obecny spokój zachować – mówi Ewelina Mach.

 

aip

COMMENTS