Gdańsk: Sprawa ks. Jankowskiego. 7 marca radni zadecydują o przyszłości pomnika

Gdańsk: Sprawa ks. Jankowskiego. 7 marca radni zadecydują o przyszłości pomnika

Po nielegalnym nocnym obaleniu figury ks. Henryka Jankowskiego przez trzech warszawiaków, stoczniowcy ustawili ją ponownie, ale wbrew przepisom. Sprawę bada inspekcja budowlana, chociaż radni na dniach zadecydują o usunięciu monumentu z przestrzeni publicznej.

Po nielegalnym nocnym obaleniu figury ks. Henryka Jankowskiego przez trzech warszawiaków, stoczniowcy ustawili ją ponownie, ale wbrew przepisom. Sprawę bada inspekcja budowlana, chociaż radni na dniach zadecydują o usunięciu monumentu z przestrzeni publicznej. – Prowadzimy postępowanie wyjaśniające dotyczące ponownego montażu cokołu i figury ks. Henryka Jankowskiego. Wynika to z faktu, że choć było to wymagane, remontu nie zgłoszono. Na naszą prośbę Społeczny Komitet Budowy Pomnika zlecił wykonanie ekspertyzy technicznej, która ma odpowiedzieć na pytania, czy roboty zostały wykonane w sposób prawidłowy, zgodnie ze sztuką budowlaną – mówi Władysław Wróbel, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Gdańsku.

 

I dodaje: – Najważniejsza w tym momencie kwestia to bezpieczeństwo dla otoczenia. Chodzi o to, by wyjaśnić, czy ponownie zamontowany pomnik na przykład nie przewróci się, gdy pojawią się ogromne wichury. Wiem, że komitet powołał rzeczoznawcę budowlanego z listy Pomorskiej Okręgowej Izby Inżynierów Budownictwa, który pracuje nad ekspertyzą. W zależności od tej ekspertyzy będą podejmowane dalsze kroki. Jeśli okaże się, że coś zrealizowano nie tak, możemy przykładowo nakazać wykonanie wskazań rzeczoznawcy.

 

Tymczasem już w najbliższy czwartek – 7 marca – pod głosowanie Rady Miasta Gdańska trafią uchwały dotyczące pozbawienia prałata Jankowskiego Honorowego Obywatelstwa Miasta Gdańska, odebrania jego imienia skwerowi przy bazylice św. Brygidy i usunięcia stamtąd pomnika duchownego. Uzasadnienie wszystkich trzech dokumentów jest podobne: „Nowe i nieznane informacje dotyczące życiorysu ks. Henryka Jankowskiego, które pojawiły się publicznie, rzucają nowe światło na jego niektóre czyny i zachowania” – czytamy.

 

Co na to stoczniowi związkowcy, którzy – wbrew urzędnikom gdańskiego magistratu – wczesnym rankiem w sobotę 23 lutego ponownie ustawili pomnik? – U nas decyzje podejmuje się kolegialnie, a na poniedziałek, 4 marca zaplanowane jest posiedzenie Zarządu Regionu, więc zapewne będziemy o tym rozmawiać i wspólnie zastanawiać się, co zrobić. Nie przesądzam, bo nie wiem, w jaką stronę zdecydujemy się pójść. Nam nie są potrzebne awantury – deklaruje Roman Kuzimski, zastępca przewodniczącego Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”.

 

– Rodzina prałata wystąpiła na drogę prawną z „Gazetą Wyborczą” [więcej na ten temat piszemy w ramce – dop. red.], więc redakcja będzie musiała udowodnić, że tekst, który opublikowała, jest prawdą i dokonano dziennikarskiej staranności, np. opierając się na kilku źródłach. Nie rozumiem, jak ludzie, którzy wspólnie ze zmarłym prezydentem Adamowiczem kreowali się na obrońców konstytucji, teraz łamią zapisaną w niej zasadę domniemania niewinności i naruszają zawartą tam niezbywalną godność człowieka. Dla mnie to hipokryzja – przekonuje. W tym czasie gdańska Kuria Metropolitalna wydała oświadczenie w sprawie „Raportu nt. naruszeń prawa świeckiego lub kanonicznego w działaniach polskich biskupów w kontekście księży sprawców przemocy seksualnej wobec dzieci i osób zależnych”.

 

W kościelnej odpowiedzi na raport odnoszącej się m.in. do sprawy prałata Jankowskiego czytamy, że w ostatnich 10 latach do kurii „nie wpłynęły żadne doniesienia potwierdzające zarzuty podnoszone w mediach”, a Archidiecezja Gdańska wyraża gotowość podjęcia próby rzeczowego i zgodnego z prawdą zbadania wszystkich aspektów tej sprawy. Kościół miał odpowiedzieć na jedyną, otrzymaną 14 lutego, korespondencję od pani Barbary B. informującej o „przykrych doświadczeniach, których 50 lat temu doznała od księdza Henryka Jankowskiego”. „Zarzuty o uniknięciu przez nich kary oraz o ukrywanie księży – sprawców, kierowane pod adresem J. E. Arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia, Metropolity Gdańskiego są bezpodstawne” – napisał w konkluzji oświadczenia ks. Rafał Dettlaff, kanclerz kurii.

 



COMMENTS

WORDPRESS: 0