HomePOLSKA

Ferie się odbędą czy jednak nie? Czy sezon narciarski wystartuje? Rząd sam nie wie, co ustalił!

Ferie się odbędą czy jednak nie? Czy sezon narciarski wystartuje? Rząd sam nie wie, co ustalił!

Ferie się odbędą czy jednak nie? W nadchodzącym sezonie w Polsce da się pojeździć na nartach czy będzie to niemożliwe? A także jak w obecnej sytuacji utrzymać “przy życiu” tysiące pensjonatów, sklepów, wypożyczalni nart, szkół jazdy itp. To tylko niektóre z pytań jakie od kilku dni zadają sobie nie tylko górale z Podhala, ale też mieszkańcy południowych województw od Karkonosze na zachodzie po Bieszczady na wschodzie. Branża zimowa stanęła właśnie na skraju bankructwa. Wszystko przez decyzje rządu, które co najciekawsze… zmieniają się dosłownie co kilka godzin!

Przez ostatnie dni członkowie polskiego rządu powiedzieli tak wiele rzeczy, które wzajemnie się wykluczały, że na początek tego tekstu jesteśmy winni naszym skołowanym Czytelnikom małe kalendarium wydarzeń:

 

    • Cztery dni temu (w piątek 20 listopada) w rozmowie z portalem money.pl wiceminister rozwoju i szef działającego w nim departamentu turystyki Andrzej Gut Mostowy powiedział, że będzie rekomendował rządowi wydłużenie przyszłorocznych ferii. Całkiem sensownie tłumaczy, że pozwoli to zmniejszyć tłok w górach. Mniej ludzi na wyciągach, karczmach i basenach termalnych to bowiem mniejsze ryzyko transmisji koronawirusa.

 

    • Dzień później czyli w sobotę 21 listopada głos zabiera premier Mateusz Morawiecki. Nie wspomina o niczym co sugerował Gut Mostowy. Ba! Mówi coś zupełnie przeciwnego… Informuje bowiem społeczeństwo, że na święta hotele i stoki w górach będą zamknięte a zaraz po nowym roku odbędą się ferie skompensowane dla całego kraju do terminy 4-17 stycznia.

 

    • W niedzielę – 22 listopad na stronach internetowych rządu pojawia się w formie pisemnej to co dzień wcześniej powiedział premier. Jak czytamy plan jest następujący: do 28 grudnia na pewno nie będą działały stoki i obiekty hotelarskie (chyba, że dla ludzi w delegacjach służbowych) a po tej dacie być może zostaną otwarte. Stanie się tak jednak jedynie w wypadku gdy poziom nowych zakażeń w Polsce spadnie w skali tygodnia do nie więcej jak 19 tysięcy. Wówczas zostanie przywrócony podział kraju na strefy i jeśli któryś z regionów górskich trafi do minimum strefy żółtej to wówczas stoki, baseny i obiekty hotelowe zostaną ponownie otwarte.

 

    • Już dziś (poniedziałek 23 listopada) to okazało się być nieaktualne. W porannym wywiadzie dla radia RMF FM minister zdrowia Andrzej Niedzielski zapowiedział, że obiekty noclegowe, stoki i inne atrakcje w górach będą zamknięte minimum do pierwszego dnia po feriach czyli 18 stycznia

 

Co więc tak naprawdę wiemy na dziś? Na dobrą sprawę można powiedzieć, że nic. Jest jednak mocno prawdopodobne, że w naszym kraju sezonu narciarskiego 2020/21 nie będzie lub w optymistycznej wersji rozpocznie się on dopiero na przełomie stycznia i lutego. – To oznacza falę bankructw nie tylko pod Tatrami ale i w całych polskich górach – mówi Tobiasz Stasiak, właściciel domu z kwaterami prywatnymi w okolicach Białki Tatrzańskiej. – U nas ludzie od zawsze żyją od sezonu do sezonu. To co zarobią latem mają na inwestycje i przetrwanie do zimy. To co zarobią zimą mają na przetrwanie do lata. Dlatego teraz wiele ludzi po prostu padnie.

 

Jak wyjaśnia mężczyzna w górach wiele ludzi prowadzi biznes rodzinnie i nie polega on tylko na wynajmie pokoi ale też np. prowadzeniu małej stołówki, wypożyczaniu nart czy dawaniu lekcji jazdy na deskach. Dlatego rzadko kto ma ” finansową drugą nogę”. – A przecież tu już nie chodzi tylko o to, że nie będzie co jeść – mówi Stasiak. – Ja ale i tysiące innych tu ludzi mają kredyty na sam dom. Z czego je teraz będziemy spłacać. Ja takiego kredytu mam 1000 złotych co miesiąc. Innych rachunków stałych kolejny tysiąc a w pracy, którą na szczęście cały czas mam zarabiam na rękę 3500 zł. Żona nie pracuje bo wychowuje 1,5 roczne dziecko. Jakoś wyżyjemy ale co tu dużo mówić czeka nas po prostu… bieda – dodaje.

 

W podobnej sytuacji są dziesiątki tysięcy osób. Nic więc dziwnego, że gdy w poniedziałek skończył się weekend zszokowani górale zaczęli działać. W południe konferencję prasową w Zakopanem zwołała posłanka PO Jagna Marczułajtis (była snowboardzistka – 4 miejsce na olimpiadzie w Salt Lake City). W jej trakcie wystosowała apel do rządu o zmianę decyzji i umożliwienie na start zimowego sezonu turystycznego. Po 13 apel o to samo wystosował starosta tatrzański Piotr Bąk. Do końca dnia ma postać podobne wezwanie podpisane przez burmistrza Zakopanego Leszka Dorulę i wszystkich okolicznych wójtów. – Liczymy, że to co już zostało powiedziane w kręgach rządowych w Warszawie nie było decyzją samą w sobie, ale pomysłem który teraz my możemy obalić pokazując, że można iść inną droga – mówi burmistrz Dorula.

 

– Mam nadzieję, że tak właśnie będzie. Dlatego na najbliższe dni mam rozmawiać o tym z wicepremierem Gowinem i ministrem Gutem Mostowym. Samorządowcy zapewniają, że ich zdaniem zimowy sezon turystyczny da się przeprowadzić w dobie koronawirusa bo w górach będzie zachowany wysoki rygor sanitarny. Przypominają też, że przecież za nami już wakacje gdy goście w górach (ale też nad morzem) byli i gwałtownych wzrostów zakażeń nie było. Ba! Te rozpoczęły się dopiero gdy we wrześniu ludzie wrócili do domów i pracy a dzieci do szkoły.

 

Pytanie brzmi jednak czy naciski ze strony samorządowców cokolwiek dadzą? Część górali jest zdania, że nie i ostatecznie region będzie musiał walczyć o przeżycie jedynie masowymi protestami na ulicach. Do takich wezwał jeszcze w sobotę jeden z zakopiańskich hotelarzy Piotr Zygarski. Osoby mniej radykalne wierzą jednak w sens samorządowych apeli i… siłę nacisku góralskiego przedstawiciela w rządzie czyli Andrzeja Guta Mostowego. Wspomniany już wiceminister to zakopiański góral i przedsiębiorca.

 

W przeszłości był członkiem Platformy Obywatelskiej a teraz działa w Porozumieniu Jarosława Gowina. Próbowaliśmy się z nim skontaktować, ale niestety jest nieosiągalny. Około 14 wraz z wicepremierem Gowinem Gut Mostowy udostępnił jednak wpis na Twitterze, że jest właśnie po spotkaniu z branżą narciarską. Z twitta wynika, że stoki zimą będą mogły jednak działać bo osiągnięto porozumienie z branżą. – Czy ta decyzja się jednak nie zmieni? Dziś tego nie wiadomo – kreci głowa Anna Sieczka, góralska z Witowa. – Zresztą co nam po tym, że stoki będą działać jak gościom nie będzie można pokoju wynająć czy nakarmić ich w restauracjach. Nikt w góry nie przyjedzie by przed nocą wracać. To za daleko nawet dla ludzi z Krakowa.

 

Kim jest Andrzej Gut Mostowy.

 

Ten 60 letni mężczyzna to góral z krwi i kości. Zbudował duże turystyczne imperium na Podhalu. Jego rodzina ma hotel przy Krupówkach, kilka restauracji oraz ośrodek narciarski w Witowie. Gut Mostowy to z wykształcenia ekonomista. Pierwcze pieniądze zarobił jeszcze na studiach podczas wyjazdów studenckich do Skandynawii. W politykę zaangażował się po tym jak działał w Małopolskiej Organizacji Turystycznej. Przez wiele lat był radnym sejmiku woj. małopolskiego. Później został posłem PO i zasiadał w sejmie od 2005 do 2015 roku. Wrócił do parlamentu (już na listach Zjednoczonej Prawicy) w 2019 roku. Niemal natychmiast został wiceministerem.

 

AIP

COMMENTS