"> Dziecko upuszczone przez pielęgniarkę. Będzie śledztwo – wiadomosci.com

Dziecko upuszczone przez pielęgniarkę. Będzie śledztwo

Dziecko upuszczone przez pielęgniarkę. Będzie śledztwo

Sąd uznał, że na nowo trzeba zbadać okoliczności, w których został ranny chłopczyk urodzony w szpitalu przy ul. Siemiradzkiego w Krakowie.

10-miesięczny dziś Mikołaj tuż po urodzeniu doznał złamań kości i urazu czaszki. Stało się to po tym, jak poślizgnęła się niosąca go położna. Krakowska prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie, twierdząc, że nie da się udowodnić, że w szpitalu zostały złamane przepisy dotyczące ostrożności. Rodzice nie godzą się na takie zakończenie sprawy. I sąd przyznał im rację, nakazując prokuraturze ponowne przeprowadzenie śledztwa. – Praca na takim oddziale powinna być zorganizowana, a nie „puszczona na żywioł”. Do zdarzenia tego typu nie ma prawa dojść – argumentowała sędzia Barbara Sikora. – Jesteśmy zadowoleni z tej decyzji. Chcemy wyjaśnić tę sprawę, dla dobra Mikołaja i innych dzieci na tym oddziale – mówią Angelina i Mariusz Wesołowscy, rodzice chłopca.
Przypomnijmy. Do wypadku doszło w Wigilię 2014 roku, w prywatnym szpitalu położniczym przy ul. Siemiradzkiego w Krakowie. Położna wzięła dopiero co urodzonego chłopczyka od matki, by go przenieść do inkubatora w tej samej sali. Niosąc go, pośliznęła się. Na nogach miała buty na kilkucentymetrowych koturnach. Prokuratura nie dopatrzyła się w tym zdarzeniu podstaw do przedstawienia komukolwiek jakichkolwiek zarzutów. Pełnomocnik rodziców Mikołaja mec. Rafał Chmiel wskazał jednak na wiele zaniedbanych przez śledczych tropów. Po pierwsze: dwie wersje wydarzeń. Wersja pracowników szpitala: pielęgniarka przyklękła na jedno kolano i przycisnęła dziecko do siebie. Wtedy połamała mu niechcący kości. Wersja rodziców: pielęgniarka dziecko upuściła, uderzyło główką o ścianę i spadło na podłogę. – Biegli badali tylko tę pierwszą wersję. Pytanie, jakie zadała im prokuratora, było sugerujące. Poza tym, prokurator nie zgodził się na konfrontację pracowników szpitala i rodziców, stwierdzając, że ci ostatni działali w emocjach. Ale przecież byli przesłuchiwani jakiś czas po zdarzeniu, wtedy już emocje opadły – podkreślał mec. Chmiel.
Kolejnym punktem spornym były buty na koturnie, jakie nosiła pielęgniarka. Prokurator nie uznał tego za okoliczność obciążającą, gdyż… reguły szpitala ws. obuwia dotyczą tylko etatowych pracowników. A rzeczona położna jest zatrudniona na umowę-zlecenie. Jednak sędzia spojrzała na to z innej strony. – Jakim prawem w stosunku do osoby bez umowy o pracę, a wykonującej te same czynności co etatowy pracownik, nie ma wymogu dotyczącego butów? – pytała sędzia Sikora. Dodała, że gdy brak formalnych przepisów, prokuratura powinna wziąć pod uwagę reguły ostrożności i zdrowego rozsądku. – Niech prokurator rozważy, czy zaniechanie takich reguł spowodowało ten wypadek – dodała sędzia Sikora. Dodatkowo podkreśliła, że śledztwo może pójść w kierunku paragrafu o spowodowanie poważnych obrażeń u dziecka. Mikołaj miał szereg złamań: trzonu kości ramienia, prawego obojczyka, kości ciemieniowej, poza tym dwa kilkucentymetrowe krwiaki.Dziś chłopiec jest nadal rehabilitowany, chodzi m.in. do logopedy, neurologa. Nie ma już złamań, choć nadal ma krwiak w główce (jest szansa, że się wchłonie). Jakie będą długofalowe skutki urazów głowy, na razie trudno ocenić. – Cieszymy się, że jest wesoły, dochodzi do siebie. Ale też prawda jest taka, że wiele godzin spędzamy u lekarzy – mówią Wesołowscy.



COMMENTS

WORDPRESS: 0