Dyrektor elbląskiego portu: “Przekop Mierzei Wiślanej jest przedsięwzięciem ekologicznym i biznesowym”

Dyrektor elbląskiego portu: “Przekop Mierzei Wiślanej jest przedsięwzięciem ekologicznym i biznesowym”

Kanał przez mierzeję pozwoli uruchomić niewykorzystany potencjał całego, położonego nad Zalewem Wiślanym, regionu – mówi Arkadiusz Zgliński, dyrektor spółki Zarząd Portu Morskiego Elbląg.

Dlaczego należy budować kanał żeglugowy przez Mierzeję Wiślaną? Przypomnę szacowany koszt tej inwestycji – 1,5 mld zł. Odpowiem: A dlaczego nie budować? Ta inwestycja jest potrzebna dla rozwoju polskiej gospodarki. W przypadku koncepcji drogi wodnej łączącej Zatokę Gdańską z Zalewem Wiślanym, bo tak się nazywa cały program, wpłynie ona nie tylko na gospodarkę, czyli przyniesie wpływy do budżetu państwa, ale przede wszystkim wpłynie na rozwój całego obszaru Zalewu Wiślanego i wokół niego. Przypomnę, część nadzalewowego regionu, szczególnie po stronie województwa warmińsko-mazurskiego, jest regionem o największym bezrobociu w całym kraju. Ta inwestycja wpłynie oczywiście na miasto Elbląg, elbląski port, który będzie najważniejszym beneficjentem budowy kanału przez mierzeję.

Po przekopie zakładany jest wzrost tonażu przeładunkowego w elbląskim porcie. Ta inwestycja pozwoli na wykorzystanie obecnego potencjału przeładunkowego elbląskiego portu, na rozwój naszych terminali. Kanał przez Mierzeję Wiślaną pozwoli na wzrost parametrów nawigacyjnych jednostek, czyli wzrost tonażu dostarczanego drogą wodną do portu w Elblągu. Obecnie jego potencjał przeładunkowy wynosi od 1 mln do 1,5 mln ton towarów rocznie. Po realizacji tej strategicznej dla nas inwestycji przeładunki wzrosną trzykrotnie. Na nowej drodze wodnej skorzystają także inne porty, przystanie jachtowe, położone po stronie województwa warmińsko-mazurskiego i pomorskiego. Określiłbym przekop jako motor napędowy rozwoju całego regionu.

Czy nowi kontrahenci pojawią się w elbląskim porcie zaraz po otwarciu kanału? Skąd będą przypływać statki? Teza o tym, że kanał szybko się zwróci jest rzeczywiście sporna. Np. Kanał Panamski wybudowany ponad pół wieku temu, nie zwrócił się do tej pory, jednak w dalszym ciągu inwestuje się w jego rozbudowę, bo krótko mówiąc okazał się potrzebny. Kanał przez mierzeję zapewni skomunikowanie Elbląga z innymi portami, suwerenny dostęp do portów Europy Zachodniej ale i polskich portów o podstawowym znaczeniu dla gospodarki, chociażby tych w Gdańsku i Gdyni. Obecnie ten dostęp jest utrudniony, także dość długi czasowo. Nowa droga pozwoli ten dystans skrócić o ponad 90 km. To wiąże się z korzyściami ekonomicznymi dla armatorów, ale także korzyściami ekologicznymi. Krótsza droga to mniejsza emisja spalin, a zwiększony tonaż to mniej samochodów w transporcie lądowym. Transport wodny jest najbardziej ekonomicznym i ekologicznie pozytywnym. Na jedną barkę wejdzie ok, 2,5 tys. ton. Można to łatwo przeliczyć na transport samochodowy, gdzie maksymalny tonaż na drodze to ok. 30 ton. Kanał stworzy warunki do inwestowania przez przedsiębiorców w nowe terminale, centra logistyczne, składowe.

Są jednak głosy, że na budowie kanału skorzysta głównie turystyka. Nie możemy o niej zapominać. Elbląg jest połączony z systemem kanałów i pochylni z Pojezierzem Iławskim. To zabytek hydrotechniczny, ewenement na skalę światową. Turyści z Europy Zachodniej chcieliby z tego szlaku skorzystać. Mają jednak utrudniony do niego dostęp, ponieważ muszą przepłynąć przez wody obcego państwa (Rosji – red.), nie będącego członkiem Unii Europejskiej, państwa, które ma dość kapryśną politykę i zasady współpracy. Kanał pozwoli wpływanie jednostek pasażerskich, turystycznych do elbląskiego portu, pozwoli uruchomić ten nie w pełni wykorzystany obecnie potencjał Zalewu Wiślanego, świetnego kandydata na ośrodek sportów wodnych.

Nie da się uciec od kontrowersji, które narastają wokół przekopu mierzei. Wspomniał pan już o polityce, są zarzuty dotyczące ekologii, przepisów unijnych. Jak przy każdej inwestycji, są zwolennicy i przeciwnicy. Natomiast cała dyskusja powinna polegać na konstruktywnej wymianie argumentów. Moim zdaniem ona obecnie nie jest zrównoważona. Kontrargumenty przeciw inwestycji są całkowicie nieuzasadnione. M.in. analizy środowiskowe dotyczące kanału wskazują jednoznacznie, że nie wpłynie ona negatywnie na środowisko naturalne. Jestem zdania, że jeśli nie będziemy prowadzili prac hydrotechnicznych na Zalewie Wiślanym czy rzece Elbląg, wpłyniemy tym samym negatywnie na środowisko. Ten akwen naturalnie się zamula. Bez inwestycji za 50-100 lat obecne wybrzeża całkowicie zanikną. To będzie jedno, wielkie trzcinowisko.

Są jednak obawy o finansowanie pogłębienia podejścia do portu w Elblągu, na rzece Elbląg. To kwestia sporna, choć moim zdaniem, niepotrzebnie wywołana. Prezydent Elbląga Witold Wróblewski, zarząd portu wielokrotnie się w tej sprawie spotykali z Markiem Gróbarczykiem, ministrem gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej, pierwszy raz dwa lata temu w czasie targów Baltexpo. Uzgodniliśmy, że ta część toru, a mówimy tu o odcinku liczącym niespełna 3 km, zostanie pogłębiona na koszt Skarbu Państwa, na zlecenie Urzędu Morskiego w Gdyni. Utrzymanie torów podejściowych jest zadaniem Skarbu Państwa, o czym mówi ustawa o przystaniach i portach morskich.

 

aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0