HomeUSA

Donald Trump na wojnie z Twitterem. Poszło o informacje wprowadzające ludzi w błąd

Donald Trump na wojnie z Twitterem. Poszło o informacje wprowadzające ludzi w błąd

Twitter oznaczył dwa wpisy Donalda Trumpa na tym serwisie społecznościowym jako “potencjalnie wprowadzające w błąd” czyli nieprawdziwe. Wywołało to wściekłość prezydenta, który lubuje się w swoich tweetach.

Amerykański prezydent poszedł na wojnę. I to z kim! Z samym Twitter Inc. , który zarzucił dwóm wpisom dokonanym przez Donalda Trumpa, że „potencjalnie wprowadzają one ludzi w błąd.

xxx

Na odpowiedź prezydenta nie trzeba było długo czekać: to mieszanie się w wybory prezydenckie.
O co dokładnie w tej wojence chodzi? O dwa posty, w którym Trump wyraził opinię o korespondencyjnym głosowaniu w Stanach Zjednoczonych.

Zdaniem prezydenta, nie ma szans, by taka forma głosowania nie doprowadziła do wyborczych oszustw. Krytykował też przy okazji władze stanu Kalifornia za to, że starają się zapewnić powszechną możliwości oddawania w ten właśnie sposób głosu.

Pod wpisami Trumpa pojawiło się wyjaśnienie Twittera: Poznaj fakty o głosowaniu korespondencyjnym. I po kliknięciu wychodzimy na stronę, na której jest wyjaśnienie przez serwis całej sprawy.

Na poszerzenie możliwości głosowania korespondencyjnego naciskają Demokraci. Przekonują, że szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy szaleje pandemia, to najbardziej bezpieczny sposób oddania głosu.

Republikanie odpowiadają na to, że takie głosowanie jest obarczone możliwością popełniania wyborczych oszustw i dodają, że prezydent jest za tym, by Amerykanie głosowali w lokalach wyborczych.

-Te tweety zawierają potencjalnie wprowadzające w błąd informacje dotyczące procesu wyborczego i za takie zostały uznane, by pokazać dodatkowy kontekst wokół głosowania korespondencyjnego– przekazała rzecznik Twittera Katie Rosborough stacji CNN.

Pojawiły się już pytania, czy kontro Trumpa na Twitterze może zostać zablokowane? Gdyby tak się stało, byłby to dla niego ogromny cios. Bo prezydent chętnie korzysta z Twittera, zdaniem wielu, jest on niego wręcz uzależniony.

Dowodem tego jest fakt, że potrafi on jednego dnia umieścić nawet setkę tweetów. Rekord pobił pod koniec ubiegłego roku, tuż przed głosowaniem Izby Reprezentantów w sprawie impeachmentu, a Donald Trump stworzył z Twittera miejsce do swojej obrony.

Trump nie potrafi żyć bez Twittera, tam ogłasza swoje najważniejsze decyzje polityczne. Woli taki sposób komunikowania, niż konferencje prasowe, które kończyły się często awanturami. Donald Trump bowiem nie znosi trudnych pytań od dziennikarzy.

Najbliższe otoczenie prezydenta starało się nie raz poskromić jego miłość do Twittera, bo współpracownicy po wielu wpisach musieli tłumaczyć, co prezydent miał tak naprawdę na myśli. Nie udało się.

Z kolei rzecznik Białego Domu tłumaczył, że korzystania z najnowocześniejszych sposobów komunikowania się z Amerykanami jego godne pochwały a nie krytyki.

Na Twitterze Trump już wcześniej zapowiadał walkę z lewacką cenzurą w Internecie. Jego zdaniem to radykalna lewica kontroluje Facebook, Instagram, Twitter i Google. Zapowiedział, ze jego ludzie pracują nad rozwiązaniem tej nielegalnej sytuacji”.

Niektórzy pytają już: Czy wszystkie tweety Trumpa są sprawdzane pod kątem wprowadzania ludzi w błąd? Czy jest możliwość reklamacyji lub czy Twitter podjął decyzję o oznaczeniu tweetów? Gdyby to zrobił sam, to kto faktycznie o tym zdecydował? Jak odwołuje się ktoś, kto został uznany za wprowadzający w błąd?

-Zawsze wiedzieliśmy, że Dolina Krzemowa zrobi wszystko, co w jej mocy, aby utrudnić i przeszkodzić prezydentowi Trumpowi w przekazaniu wiadomości głosującym. Współpraca z stronniczymi „sprawdzającymi fakty” fałszywymi mediami to tylko zasłona dymna, której Twitter używa, aby nadać swojej taktyce politycznej wiarygodność- zawarł w oświadczeniu szef kampanii Trumpa Brad Parscale.

Red. Kazimierz Sikorski PolskaPress AIP

COMMENTS