"> Domowe, babcine... - nie daj się nabrać na oszustwa producentów żywności! - wiadomosci.com

Domowe, babcine… – nie daj się nabrać na oszustwa producentów żywności!

Domowe, babcine… – nie daj się nabrać na oszustwa producentów żywności!

„Domowe”, „babcine” – nie dajcie się nabrać! W wielu przypadkach to tylko chwyt reklamowy. Produkty z przetworzonych surowców, nieistniejące certyfikaty żywnościowe czy wydłużanie czasu przydatności do spożycia – to tylko niektóre z długiej listy zaniedbań, których dopuszczają się polscy producenci żywności.

Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych opublikowała raport z kontroli przeprowadzonej w ostatnim kwartale ub. roku. Zakwestionowano 20 proc. produktów, a na producentów nałożono niema 40 tys. zł kar. Przykłady fałszerstw jakie stosuje się w polskim systemie żywieniowym? Kiedy słyszymy, że dany produkt jest „domowy”, „od babci” albo „z tradycyjnej receptury” oczekujemy wysokiej jakości. W rzeczywistości może się okazać, że zostały do niego wykorzystane przetworzone surowce.
Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, jako przykład wskazuje jaja w proszku albo preparaty aromatyczne. Inspekcja zwróciła również uwagę, że producenci chwalą się certyfikatami jakości, których nie posiadają, lub takich, które… nie istnieją. Zastanówmy się dwa razy, zanim np. kupimy produkt z „oryginalną szwajcarską recepturą”.
Dżem bez owoców
Jak wynika z kontroli, często podrabianym produktem jest dżem. Chodzi przede wszystkim o zawartość tzw. ekstraktu głównego, czyli owoców. W wielu przypadkach było ich po prostu za mało, aby dany produkt mógł się w ogóle nazywać dżemem. Ponadto producenci w tym wypadku często wydłużają faktyczny okres przydatności do spożycia.
W skrajnych przypadkach był to miesiąc, w stosunku do wyników badań przeprowadzonych przez zakład prób przechowalniczych. trwałość dżemów, wydłużając okres przydatności do spożycia do 26 dni w stosunku do przeprowadzonych przez zakład prób przechowalniczych.
Osełka bez masła
Na przykład masło osełkowe okazało się miksem tłuszczowym, choć zostało zapakowane w pergamin jak masło i zachwalone hasłem: „Jakie dobre!”. Stąd też wiele zastrzeżeń, jakie inspekcja miała do składu danego produktu, umieszczanego na opakowaniu. Jedno producenci nie podają surowców użytych do produkcji (np. laktoza, tłuszcz kakaowy) lub podają takie, których nie użyto (np. barwnik tłuszczu mlecznego).
Inni stosują niewłaściwe nazewnictwo co do surowców (np. kakao, zamiast miazga kakaowa, kurkuma zamiast aromat kurkumy). Producenci zapominają też o podawaniu w składzie produktów alergennych (np. semolina bez wskazania rodzaju zboża).
Rybki i makaron w kolorze poprawionym
Zakwestionowano też jakość ryb. Wskazano np. niedozwolone pozostałości w nich pancerzyków i odnóży stawonogów. Oczywiście poprawiano również wygląd produktów. Bardzo żółty makaron nie był zrobiony z mnóstwa jaj, tylko zabarwiony dodaną do niego kurkumą. Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych wydała w sumie 38 decyzji administracyjnych nakładających na producentów kary grzywien i mandatów o łącznej wartości prawie 40 tys. zł.
W 57 przypadkach nakazano poddanie artykułów „odpowiednim zabiegom”. Wydano też 22 decyzje zakazujące wprowadzenia produktu do obrotu a nawet jedną decyzję nakazującą zniszczenie całej partii.



COMMENTS

WORDPRESS: 0