Dolnośląskie: Spłonęła trójka dzieci w Piechowicach na Dolnym Śląsku. Jest prawomocny wyrok w sprawie tragedii

Dolnośląskie: Spłonęła trójka dzieci w Piechowicach na Dolnym Śląsku. Jest prawomocny wyrok w sprawie tragedii

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu wydał dziś (27 marca) prawomocny wyrok w sprawie tragedii w Piechowicach (powiat jeleniogórski). W grudniu 2017 roku w mieszkaniu na parterze spłonęła tam trójka dzieci w wieku 4, 6 i 8 lat. Tragedia wstrząsnęła opinią publiczną w całym kraju. Matka dzieci pójdzie do więzienia. 

Choć Magdalena K. domagała się uniewinnienia i szansy na leczenie z uzależnienia od narkotyków, sąd nie miał wątpliwości, że to ona przyczyniła się do tragedii. Dziś Sąd Apelacyjny we Wrocławiu podwyższył karę wymierzoną kobiecie przez sąd pierwszej instancji z 4 na 5 lat więzienia. – Ja bym chciała, żeby została zniesiona ze mnie ta kara, ale jeżeli nie będzie, no to się dostosuję. Naprawdę żałuję tego co się stało – mówiła dziś łamiącym się głosem matka dzieci. – Niech mi sąd uwierzy, że ja bardzo tęsknię za swoimi dziećmi. Nie ma dnia, ani nocy w której ja o dzieciach nie myślę – przekonywała ściskając w dłoniach białą chusteczkę. Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze domagała się dla matki dzieci, które spłonęły w grudniu 2017 roku, 6 lat pozbawienia wolności. Dzisiejszy wyrok kończy sprawę tragedii w Piechowicach. Dziś już wiadomo, w jakich okolicznościach rozegrał się jeden z największych dramatów ostatnich lat na Dolnym Śląsku. Matka zamknęła maluchy w pokoju od zewnątrz. Z okien wyjęła klamki, by nie mogły wyjść na zewnątrz. Pokój oświetliła zniczami ukradzionymi z cmentarza, bo kilka dni wcześniej w mieszkaniu odcięto prąd. Dzieci do ostatnich chwil walczyły o życie. Nie zginęły w łóżkach. Ich ciała strażacy znaleźli pod drzwiami, pokoju z którego nie mogły się wydostać.

 

Ofiary tej tragedii to czteroletni Oskar, pięcioletnia Agnieszka i ośmioletni Dominik. W sąsiednim, oddzielnym pomieszczeniu przebywał ojciec kobiety. Jak uznał sąd, matka nie powierzyła mu opieki nad dziećmi. Nie ma na to, żądnych dowodów, a nawet gdyby tak było, to ojciec kobiety mieszkał w oddzielnym pokoju, jest osobą starszą, niepełnosprawną, niedosłyszącą i cierpiącą na chorobę alkoholową. Zatem oczekiwanie, że to on miałby zająć się trójką małych dzieci nie umniejsza winy oskarżonej.

 

Adrianna Szurman (aip)



COMMENTS

WORDPRESS: 0